Koszyk pusty
Nasza cena: 27,49 zł
Cena rynkowa: 29 zł
Co to jest cena rynkowa?
Oferujemy ceny niższe od średnich rynkowych. Na naszych stronach, obok ceny, po której towar można w Merlinie kupić, informujemy także o tzw. cenie rynkowej. Cena rynkowa jest obliczana na podstawie znajomości średnich marż hurtowych i detalicznych obowiązujących w Polsce dla danej grupy towarów, w normalnym obrocie, czyli gdy towar nie jest objęty specjalną promocją producenta lub dystrybutora. W przypadku książek często jest to cena drukowana na okładce przez wydawcę. Znając jednak realia rynku zastrzegamy, że możesz spotkać daną książkę, płytę czy inny towar zarówno taniej, jak i znacznie drożej. Mamy jednak nadzieję, że informacja o tym, ile mniej więcej kosztuje towar w innych sklepach, będzie dla Ciebie ważną wskazówką przy decyzji o zakupie, np. przy obliczeniach, od jakiej wartości zamówienia nasze upusty równoważą koszt przesyłki.
Towar w magazynie, powinniśmy wysłać go w ciągu 24 godzin (1 dzień roboczy).
wysyłamy w ciągu 3-5 dni roboczychTowaru nie mamy w magazynie, sprowadzamy go w ciągu max 5 dni roboczych.
wysyłamy w ciągu 7 lub 14 dni roboczychTowaru nie mamy w magazynie, sprowadzamy go w ciągu max 14 dni roboczych.
towar trudno dostępny, do 21 dniTowar sprowadzany zza granicy lub produkowany pod zamówienie.
w sprzedaży od ...To zapowiedź, którą możesz już zamówić. W podanym terminie pojawi się
w sprzedaży.
Towar chwilowo wyczerpany u dostawców, ale możesz go zamówić.
W podanym terminie pojawi się ponownie w sprzedaży.
Towar wyczerpany, nie można go obecnie zamówić.

Koszyk pusty
Chcę otrzymywać korespondencję o pozycjach tego autora.
Czerwiec 2009 - To obyczajowa komedia o tym, jak pokolenie dzisiejszych dwudziestoparolatków postrzega miłość i przyjaźń, a także historia o sile muzyki, magii radia oraz imprezowym życiu młodych mieszkańców wielkiego miasta, przed którymi świat stoi otworem, a życie zdaje się nie mieć końca. Główny bohater...
Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".
Średnia ocena z 3 recenzji (Dodaj własną)
Agnieszka Mazur Więcej o recenzencie
Życie szczególnie wrażliwych jednostek różni się od tego, które wiodą zwykli ludzie. Tak jest w przypadku narratora „Muzykologii”, człowieka, dla którego muzyka stanowi esencję wszystkiego. Są też i pokręceni przyjaciele, trójkąty miłosne i praca w radiu, ale wszystkiemu temu przygrywają najcenniejsze dla bohatera melodie. „Muzykologia” to kolejne, po „Demonach”, wydawnictwo Łukasza Śmigla. Od poprzedniej książki najnowsza różni się tym, że nie oscyluje wokół tematyki horroru, no i nie jest zbiorem opowiadań, a zwartą powieścią. W „Muzykologii” ściera się kilka tematów przewodnich. Najważniejsza jest oczywiście muzyka, opisywana przez autora tak, jak kobieta mogłaby opisywać swoją wymarzoną sukienkę. Relacje damsko-męskie niby stanowią trzon fabuły, ale tak naprawdę stoją jakby na dalszym torze. Śmigiel doskonale oddaje atmosferę panującą w radiu, tak, że nawet czytelnik, który z tym medium nie miał nigdy nic wspólnego może się poczuć, jakby znalazł się w wyciszonym studiu, ze słuchawkami na uszach. Wszystkie te wątki podane są w formie łatwej, lekkiej i przyjemnej, a to głównie za sprawą języka Śmigla, który ma talent do pisania tak, że czytanie stworzonych przez niego zdań nie nastręcza żadnej trudności. W zasadzie jedyną wadą „Muzykologii” jest to, że tak szybko się kończy. Łukasz Śmigiel pokazuje, że jest autorem uniwersalnym. Co więcej, śmiało można powiedzieć, że z tekstu na tekst staje się coraz lepszym pisarzem. „Muzykologia” może się spodobać nawet tym czytelnikom, którzy nie są rozkochani w muzyce. To po prostu świetna, lekka książka o fajnym facecie.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Tomasz Szulig Więcej o recenzencie
Książkę przeczytałem przypadkiem, podbierając ją mojej dziewczynie. Autora kojarzyłem z wydanego wcześnie zbioru opowiadań grozy i głownie dlatego zaciekawiłem się nagłą zmianą pisarskich klimatów. Książek "romantycznych" raczej nie czytam, ale przy "Muzykologii" w trzy deszczowe wieczory bawiłem się znakomicie. Po pierwsze jest lekko i nieźle napisana. Po drugie przeciwnicy romansów znajdą w książce dwie i pół tony muzycznych anegdot nie na temat elektro umpa umpa tylko muzyków z lat 90tych (słuchacze Trójki będą się czuli jak w domu). Po trzecie wreszcie, śmiem twierdzić, że to jedna z niewielu książek, przy których rzeczywiście śmiałem się pod nosem, niektóre sceny rodem z filmu lock stock. Dodatkowy atut to wszechobecne nawiązania do Stinga, którego nie ukrywam lubię, choć bardziej z czasów The Police. No i tyle. Powieść polecam, mam nadzieję, że autor szykuje coś nowego. Ciekawe czy tym razem science fiction? Czas pokaże.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Łukasz Okruszek Więcej o recenzencie
"Zacząłem zastanawiać się czy od Bożego Narodzenia nie popadłem w alkoholizm" - swoim przemyśleniem dzieli się w pewnym momencie opowieści bohater. Ciężko odmówić istotności tej konstatacji w obliczu życiowych rozterek narratora, cały problem w tym, że wypowiadana na dwa dni przed sylwestrem. Bohaterowie wypijają po kilka piw, a nawet przemycają flaszkę do nocnego klubu, ciężko jednak nabawić się czegokolwiek poza kacem moralnym w ciągu pięciu dni. Chyba, że do czynienia będziemy mieli z bohaterem-hipochondrykiem, któremu każdy wieczór pijaństwa każe zastanawiać się nad swoją domniemaną chorobą. Bohaterem, którego głównym problemem jest jakoby bycie uwikłanym w trójkąt miłosny. Niestety tak jak alkoholizm, i trójkąt występuje tu w wersji "light", no chyba że w pełnokrwistym trójkącie możliwe jest by mężczyzna mieszkał we Wrocławiu, kobieta w Niemczech a ta druga... właściwie to nie wiadomo gdzie, bo pojawia się w dwóch momentach książki, a przez jej całą resztę występuje co najwyżej w wyobraźni bohatera. Dramatyzm sięga zenitu, prawda? I to mój główny zarzut wobec tej, całkiem sympatycznej z resztą na dłuższą posiadówkę na kanapie w Empiku książki - wszystko występuje tu w wersji light, a ponieważ bohater często powołuje się na adekwatną dla sytuacji muzykę, od klimatu amerykańskich seriali młodzieżowych nie odróżnia jej nawet brak ckliwej kapeli w tle. I tak jest przez większość książki - gdy we wstępie słyszymy, iż marzeniem narratora jest wywiad ze Stingiem, uśmiechamy się, wiedząc, że pewnie w najmniej fortunnym momencie, a jeśli nie, to z pewnością na zakończenie zadzwoni telefon z Anglii. Ale niechaj i będzie wywiad ze Stingiem, niech będzie alkoholizm pięciodniowy, niech nawet i trójkąt, istniejący wyłącznie w głowie narratora będzie osią fabuły... Gdy jednak na scenie pojawia się ubrany w sweter z reniferem Wiesio Serce, dorabiający podczas jazdy jako telefon zaufania, kierowca wrocławskiego nocnego, który w międzyczasie skończył zaocznie psychologię, jedynym słowem, które kołatało mi się w głowie było "Litości..." Nie musimy trzymać się kurczowo rzeczywistości, ale tego typu konstrukcje, każą mi zastanowić się czy autor kiedykolwiek doświadczył przyjemności podróży nocnym autobusem... Pierwszych dwieście stron książki pełnych jest tego typu pomysłów, lekko odrealnionego świata, nasuwającego skojarzenia pomiędzy Beverly Hills 90-210, a Magdą M... Później następuje dwadzieścia stron, powiedzmy, dramatu, po czym zupełnie niespodziewanie pięciostronicowy monolog, który nie pozostawia marginesu na domysły pod tytułem "co w życiu się liczy". Ale spokojnie... w końcu i tak rozlegnie się dzwonek Ttego telefonu i w ostatniej chwili wszystko się ułoży tak jak powinno. Happy end? W końcu od tego są bajki. Przyzwoite, ale wciąż bajki...
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
























