-
-
Boso
- Zakopower
-
cena:
34,19
zł
-
-
-
-
-
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: My
Średnia ocena z 7 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Edyta Górniak
- Firma fonograficzna:
-
Anaconda
, Luty 2012
- Nr katalogowy:
- 5907651680146
- Sprawdź inne tytuły:
-
Edyta Górniak
To z pewnością najbardziej wyczekiwana premiera muzyczna ostatniego roku. Na najnowszym albumie wybitna wokalistka, tym razem również autorka i współkompozytorka pozwala słuchaczom poczuć uderzenie skrajnych emocji i przypomnieć moment, kiedy wszyscy zakochaliśmy się w jej głosie i magnetyzmie jej muzyki."My" to płyta dojrzała, świadoma i zmysłowa. Na taką Edytę Górniak czekaliśmy!
| Posłuchaj utworów: |
| 1. Find Me |
|
| 2. Obudźcie mnie |
|
| 3. Teraz-tu |
|
| 4. Nie zapomnij |
|
| 5. Consequences |
|
| 6. (Let's) Save The World |
|
| 7. Tafla |
|
| 8. Dzisiaj dziękuję |
|
| 9. On The Run |
|
| 10. Perfect Heart |
|
| 11. Sens-is |
|
- My
- Wykonawca:
-
Edyta Górniak
Oszlifowany pop
(2012-03-02)
ŁUKASZ
DĘBOWSKI
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Na nowej płycie Edyty Górniak pt. "My" wokalistka próbuje pogodzić z różnym skutkiem nowoczesne, popowe brzmienie ze śpiewną balladą, która jednak występuje w znacznej mniejszości. Ci którzy pokochali artystkę za płytę "Perła" będą bardziej usatysfakcjonowani. Dużo tu muzycznej świeżości zaczerpniętej ze światowych trendów, przetaczających się przez współczesne parkiety. I trzeba przyznać, że oszlifowanie ich na miarę polskości nie przynosi wstydu, aczkolwiek dopomina się o większą oryginalność. Niezwykle żywiołowo prezentuje się porywający "Consequences" oraz dający orzeźwienie "Let's Save The World". Co do spokojniejszej części albumu, ta wypada bardziej na korzyść samej Edyty. "Obudźcie mnie", czy chociażby "Nie zapomnij" to kompozycje stworzone na ciągle doskonałe warunki wokalne, gdzie emocjonalnej ekspresji dodaje im niezaprzeczalny przekaz i głos znakomitej wokalistki. Pozytywnie wypada też bardzo melodyjny kawałek "Perfect Heart", z ładnie podanymi gitarami Bogdana Kondrackiego. Zresztą jego wkład w ten album jest niebagatelny. Prócz zajęcia się stroną instrumentalną, jest również współkompozytorem i producentem, co odbiło się zdecydowanie na korzyć tego krążka. Do wpadek można zaliczyć zamykający całość utwór "Sens-is", gdzie banalny podkład muzyczny zniweczony został dodatkowo efektem auto-tune. Przefiltrowany głos prezentuje się absurdalnie. Trzeba również wspomnieć o tekstach, gdzie wspomaganie m.in. przez Karolinę Kozak nie przynosi ujmy temu wydarzeniu. Pewnie możnaby zarzucić, że Edyta nie wprowadza nic interesującego w swoją twórczość, podąża jedynie wytartymi szlakami, gdzie brakuje miejsca na coś bardziej wartościowego. Jednak trzeba powiedzieć sobie jedno, że artystka posiada swoją klasę, do której ciągle trudno jest sięgnąć wielu popowym woklistkom. I mimo, że ta twórczość nie zasługuje na miano ponadczasowej oraz wybitnej, to ciągle nie przynosi jej wstydu, gdyż poziom jest na tyle wysoki by móc konkurować na pewnym gruncie ze światową ligą. A uprawiając taką muzykę o to chodzi, żeby tworzyć niezaściankowy pop, który sprawdzi się nie tylko na gruncie polskim. Jeżeli sięgać to najwyżej i to się w pewnym sensie udało, mimo, że ciągle można narzekać, że to nie jest godziwy repertuar dla wybitnej wokalistki.
(1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
To nie ja (Ty) Edyto
(2012-02-28)
Mariusz
Gruenbaum
Więcej o recenzencie
Pogubiła się Edzia w świecie muzycznym, wciąż błądzi i mam nieodparte wrażenie, że najlepsze już za nami. Bo to co było, było szczere. Piękny głos, prawdziwe emocje, świetna muzyka. Czekając przez lata na płytę i znając możliwości wokalne, oczekuje się czegoś naprawdę świetnego. Czegoś co trafia w sedno. Edyta zachwyca w różnych programach telewizyjnych. Dreszcze przechodzą, gdy śpiewa „Dziwny Ten Świat”, czy utwory innych wokalistów w programie typu: Tak to leciało. Weźmy taki kawałek Beaty Kozidrak „Co mi Panie dasz” cudownie zaśpiewany przez Edytę. Jest w głosie ten pazur, ta wiarygodność, to wylewające się emocjonalne wnętrze Edyty. Jest skala głosu, prawdziwa muzyka wygrywana na prawdziwych instrumentach. Otwieram więc nową płytę i słyszę.... komputerowo zmieniony głos, całą masę elektroniki, jakiś przeciętny pop i zastanawiam się, gdzie jest wokalistka. Muzyka totalnie marnująca jej potencjał, snujące się dźwięki i zmodyfikowany wokal, czyli dewastacja tego, co w Edycie najlepsze. Brakuje charyzmy, emocji, siły, prawdziwego przekazu, tego co w niej i w muzyce najcenniejsze. Na taką płytę może pozwolić sobie wschodząca gwiazda o przeciętniutkim głosie, wokalny dyletant, ale nie ktoś kto tym głosem powalał, kto wzruszał i poruszał. Ma rację Elżbieta Zapendowska mówiąc: „Edyta Górniak odtrąciła wszystkich życzliwych sobie ludzi i poszła w kierunku wazeliniarstwa. Ci, co jej wazelinują, są w kręgu jej znajomych. Ona się chyba boi ludzi szczerych, dlatego repertuarowo jest na manowcach. Słabe jest to, co robi. A przecież jest wybitnie utalentowana. Szkoda mi jej talentu”
No i właśnie, mnie również szkoda, bo wiem, że potrafi znacznie, znacznie lepiej. Wkładam więc płytę do odtwarzacza po raz drugi i zaczyna mi się ta płyta podobać. Nie myślę już jednak, że śpiewa to Edyta, po prostu kolejne dźwięki w tle, kolejny pop dla mas, który mogłaby zaśpiewać Doda czy średnio utalentowana wokalistka. Zaczynam się cieszyć dźwiękami, jak nauczyciel, że jego słabiutki uczeń rozwiązał banalny układ równań. Myślę, że właśnie tą płytę najlepiej słuchać zapominając o Edycie. Z sentymentu daję trójkę, tyle że ona razi na tle innych dokonań Edyty, która wielokrotnie pokazała, ze potrafi na świadectwie zaświecić czerwonym paskiem. Szkoda, może za kolejne 5 lat...
(5 z 9 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Edyta Górniak - wokalistka wyzwolona
(2012-02-16)
Kamil
Stasiewicz
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
"Tylko Chuck Norris wie, kiedy ukaże się, nowy album Edyty Górniak." – klasyczny dowcip ze strażnikiem Teksasu mogliśmy z pewnością usłyszeć jakieś kilka miesięcy temu, kiedy artystka nadal trzymała oczekujących fanów w niepewności, majstrując przy dacie wydania krążka, zacierając łapki, że im bardziej podsyceni iskrą czekania fani, natychmiast pognają pobudzeni płomieniem ciekawości do sklepów w dniu oficjalnej premiery. Czy to jest to, czego oczekiwali słuchacze? Na pewno po pierwszym przesłuchaniu pewny jestem jednego – z poprzedniczką "E.K.G." najnowszy krążek nie ma nic wspólnego. Edyta powraca do swojego zakurzonego wizerunku klasycznego, tanecznego popu. Z lekkością, swobodą, klasycznym czarem w głosie, kameralnością, musimy się pożegnać, albowiem "My" to krążek nastawiony na komercyjny sukces. W dodatku drapieżny i poddający się niczym w seksualnym akcie najnowszym trendom. Już początkowe "Find Me" uświadamia nam, że Edyta zaprasza, ale na nieco inną imprezę, bardziej huczną, podpartą elektroniką i klasycznym, soczystym do bólu popem. Czy to szkodzi jej wizerunkowi. Hmm… w zależności jak na to patrzeć? Edyta raczej trzyma się całkiem nieźle i dopóki ma jeszcze odwagę wyginać się do kamery i tarzać po piasku skąpana w morskich falach, to nadal może być atrakcyjną zarówno pod względem fizyczności jak i predyspozycji głosowych kobietą i piosenkarką. Na albumie "My" znajdziemy mnóstwo utworów, które wręcz pchają się do stacji radiowych, a drzwi do gabinetu prezesa radia Zet i RMF FM z pewnością, już długo nie wytrzymują i będą musiały ustąpić. Edyta wkracza, żeby namieszać, albowiem na czterech dotychczasowych singlach z bardzo trafionym wg mnie "Nie zapomnij" się nie skończy. Będzie tego więcej, gdyż jak śpiewa Edyta – tej płyty nie da się szybko zapomnieć. Na szczęście piosenek nietrafionych, typu singlowe "Teraz-Tu" jest na lekarstwo. Piosenkarka eksperymentuje. A im dalej w las, tym więcej nowości. Futurystycznie melodyczne "Dzisiaj dziękuję", szałowy król parkietu "Consequences", czy w stylu bardziej kołysankowym "Tafla". O samym "On The Run" już słyszeliśmy, więc chyba nie ma co się nad tym utworem pochylać na dłużej. Utrzymane w podobnym stylu co "Dzisiaj dziękuję" – "Perfect Heart" i ostatnie "Sens-is". Ten krążek to wielki eksperyment. Z mojego punktu widzenia bardzo udany, choć krążek mocno podzieli fanów. Zwolennicy wielkiego ryku Edyty będą psioczyć, że „za mało się wydziera”, nie pokazując swoich możliwości głosowych. Miejscami może być posądzona o brak pomysłów, podkradając stylistykę, w której stroną podąża Natalia Lesz. Inni powiedzą, że to pop zrealizowany na przyzwoitym zachodnim poziomie, z wyważoną mieszanką polskości w tle. No i co najciekawsze płyta nie ma charakteru walentynkowego. Zapomnijcie o balladach miłosnych w stylu Edyty. Tutaj ich prawie nie ma. To bardziej krążek walentynkowy, ale na swój erotyczno-zmysłowy sposób.
(7 z 7 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji