Koszyk pusty
- polecamy
-
- Kubek Coldplay New Logo
- cena: 22,49 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
- Viva La Vida [Special]
- cena: 40,99 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
- Viva La Vida (East European Version)
- cena: 26,49 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
Koszyk pusty
Chcę otrzymywać korespondencję o pozycjach tego autora.
Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".
Średnia ocena z 17 recenzji (Dodaj własną)
MADTOR
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Nic więcej oprócz słowa COLDplay... no może duet z Rihanna im wyszedł lepiej niż cału album, ale i tak jest przeciętnie.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
kArol XM Więcej o recenzencie
Na każdej płycie zespół widać, że czerpał inspiracje skąd indziej. To dobrze, bo nie dają się zaszufladkować. Poprzednio płyta była przepełniona tekstami o tematyce wojennej, było dużo skrzypiec i ogólnie piosenki były manifestacjami wolności głównie. Tym razem czuć inspiracje ze wschodniej Azji. Utwory mają w sobie dużo kolorów/barw (wprost proporcjonalne do okładki), jest dużo optymizmu, lecz wciąż teksty wzbudzają do refleksji. Stałym fanom może się to nie do końca spodobać, bo nie da się ukryć, że niektóre brzmienia są lekko komercyjne, ale nawet jeśli w niektórych da się wykryć electro-pop i elctro-rock, jest to wciąż ta alternatywa, którą serwują. To dobrze, iż spróbowali, czegoś innego z dozą elektroniki, ale oby to nie poszło za daleko i oby następna płyta nie była taka. Polecam wszystkim znudzonym tym, co puszczają stacje radiowe i fanom muzyki elektronicznej i alternative rock'a. ;D Pozdrawiam. :)
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Ingalor
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Coldplay to zespół w pełni świadomy swojej ścieżki muzycznej. Są rozpoznawalni, bo stworzyli swój unikatowy styl. Każda kolejna płyta jest trochę inna od poprzedniej, ale to ciągle ta sama jakość, po prostu dobra muzyka. Chwyta za serce, sprawia, że człowiek jakoś tak lepiej się czuje na duchu. W dzisiejszych czasach, kiedy jednym uchem wpuszczamy kolejny "hit", a drugim równie szybko go wypuszczamy, to naprawdę rzadkość, gdy dżwięki pozostawiają po sobie jakiś ślad. Taka jest ta płyta, może ciężko tu znaleźć hity na listy przebojów, ale Ci panowie już nie muszą się po nich wspinać. Wystarczy po prostu tworzyć takie kawałki jak np. "Major Minus" czy "Hurts Like Heaven". Nawet mariaż z Rihanną w "Princess of China" jest ciekawy i chyba dzięki niej, najbardziej donośny z całej płyty. Dla fanów dobrej muzyki. Po prostu.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
ewa5 Więcej o recenzencie
dopiero przy niej odkryłam Coldplay, lepiej późno niż wcale.Rzadko podoba mi sie cała płyta, a tu prawie kązda piosenka, no może poza duetem z Rihanną.Piękne, melancholijne " Up in flames" i " Up with the birds" i pełne energii, optymizmu a waterfall rewelacyjne charlie brown.Polecam
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Misior Więcej o recenzencie
Zespół powinien sobie odpuścić Briana Eno. Wszystkie te brzmienia znamy z U2 i James, plus te nieznosne dzwoneczki świąteczne bimbamom. Piosenki są mdłe, bez konkretnych melodii i harmonii, z których zespóŁ zasłynął. Płytę ratują 3 dobre utwory. Po raz kolejny przekonuję się, ze Coldplay to zespol singlowy, ktory nie potrafi uszyc dobrego albumu. Przesluchalem plyte 5 razy i mimo tego, ze jest krótka, drugą połowę wyrzuciłbym do śmieci. Tylko dla fanów.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Matley Więcej o recenzencie
Wszystko jest ok, to dalej stary dobry Coldplay. Są nadal elementy melancholii i tego fajnego brzmienia, jest ok.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Art
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Obserwuję karierę brytyjskiego Coldplaya od momentu debiutu i nie trudno nie ulec wrażeniu, że muzyka kapeli pod wodzą Chrisa Martina, staje się coraz bardziej interaktywna, łatwiej przyswajalna i pełna różnego rodzaju inspiracji, wykraczających nawet poza schemat rockowego grania. Mówiąc krótko, zespół rozwija się aczkolwiek od razu znajdą się malkontenci, którzy będą psioczyć chociażby na duet z gwiazdką popu, Rihanną w elektronicznym „Princess Of China”. Chrzanić to! W muzyce zespołu nie zaszły jednak jakieś rewolucyjne zmiany. „Hurts Like Heaven”, „Paradise”, „Major Minus” albo singlowy, nieco nowo-falowy „Every Teardrop Is A Waterfall”, to najbardziej typowy Coldplay, jakiego znamy z płyt „X&Y”, tudzież „Viva La Vida”. Oczywiście słychać, że Chris i spółka, przemycili od młodzieży to i owo, lecz te wszystkie innowacje, subtelnie podkreślają walor tychże utworów. Podobnie z resztą jest w kompozycjach balladowych jak „Charlie Brown” no i w cudnym, finałowym „Up With The Birds”. Elektroniczne manipulacje i produkcyjny mainstream znajdziemy przede wszystkim we wspomnianym „Princess…” oraz w podniosłej, nieco rhythm’n’bluesowej balladzie „Up In Flames”. Jednakże charakterystyczne linie melodyczne, no i przede wszystkim emocjonalny śpiew Chrisa Martina, są wciąż wyróżnikami stylu zespołu. Martin nie zatracił w swoich interpretacjach wiarygodności i wciąż niezaprzeczalnie potrafi poruszyć słuchacza. A my wierzymy w każde, wyśpiewane przez tego pana słowo. Luźniejsza, bardziej spontaniczna forma poszczególnych fragmentów stoi, co prawda w opozycji do ambicji konceptualnego krążka „Viva La Vida”, lecz z drugiej strony otrzymaliśmy zbiór bardzo ładnych, przemyślanych piosenek. Tajemniczy tytuł „Mylo Xyloto” oraz plastyczna obwoluta albumu, mogą nam sugerować muzyczną rewolucję, ale w rezultacie jesteśmy odbiorcami jeszcze jednej, wcale nie wybitnej, lecz absolutnie przyzwoitej płyty Coldplay.
(1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Jarek Jarek Więcej o recenzencie
A mnie się płyta właśnie podoba, najlepsza z całej dyskografii Coldplaya, nagrana bez presji, bez nadmuchanego patosu, przyjemnie się słucha. Cieszę się, że zespół odchodzi od roli wieszczów, a staje się bardziej wyluzowany i mniej pretensjonalny. Nie mogę zrozumieć krytyki za nagranie piosenki z Rihanną, przecież to utalentowana dziewczyna o pięknym głosie, utwór nowoczesny, miło się słucha, wiem, że wszystkie dziewczynki, co słuchają składanki chrześcijańskiej 6 nie będą zadowolone, ale skąd ta pogarda Rihanną? Wspaniała piosenka Major Minus, czy zwiewne up in flames. Polecam płytę, na jesień, bez niepotrzebnego parcia na bycie ambitną muzyką, najkoszmarniejsze są te albumy, które chca być wielce ambitne, a są miałkie i wszystkich nudzą.
(1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Mateusz Mnich Więcej o recenzencie
Los odebrał nam kolejny oryginalny zespół. Kolejna grupas postanowiła wyrwać się z tego elitarnego kręgu ludzi grających oryginalnego, alternatywnego rocka, żeby zdrapywać resztki z i tak wyeksploatowanego już rynku muzyki electropop. To boli. "Mylo Xyloto" jest hybrydą taniej popowej dyskoteki i przeoptymistycznego niby-rocka rodem z taśmy produkcyjnej. Na całym krążku znajduje się 11 pełnych utworów i 3 wprowadzające (półminutowe, instrumentalne). Na tych 11 tylko 3 wydają się dobre. Mówię tu o mocnym otwarciui, czyli "Hurts like heaven", który brzmi nowatorsko, tylko nieznacznie zakrawając o popkulturę. Chcoiaż zaczynam się obawiać, gdy przypominam sobie, że CP kombinuje tu z elektroniczną modulacją głosu, co tak drażni koneserów prawdziwej muzyki w dubstepie czy techniawie. Dalej dopiero "Major Minus" prezentuje tę najwyższą półkę. "Paradise" po drodze, niby ciekawy singiel, ale jak dla mnie zbyt lukrowy, za dużo syntezatorowych skrzypiec i kibicowskiego "lalala" i "ło-o-oł!". Znowu chwila przerwy i ostatni ponadprzeciętny, "Up in Flames" z numerem jedenastym. Reszta? Średnica. Czasem wręcz dno, jak w zalatującej Elbowem "Us against the world" czy badziewnym "Princess in China" z gościnnym wokalem (i chy ba wkładem w tło instrumentalne) Rihanny. jak to określił świetnie mój znajomy, "to brzmi bardziej jak nowy, mroczny kawałek Rihanny w duecie z CP niż jak CP w duecie z Rihanną". Rock is dead, już teraz naprawdę. Coldplay przy okazji.
(4 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Piotr Stodulski Więcej o recenzencie
W mojej opinii Mylo Xyloto to bardzo dobry album. Jeśli szukacie tu stylu z pierwszych dwóch płyt to jest go niewiele... bardziej to klimat X&Y. Ale co ważne płyta może nie jest tak nastrojowa jak pierwsze albumy, ale jest wyjątkowo dobra muzycznie i produkcyjnie. Znajdziemy tu wiele podobieństw do pierwszych albumów U2 jak i doskonalej płyty Secret Story by Pat Metheny (głosy dzieciaków w tle jak i sekwencje gitarowe ). Reasumując to nowatorski wesoły album... nastroj... sadze, że kolejny album grupy może być bardziej nastrojowy. Zespoły często wracają do dawnego stylu... Na końcu mogę jeszcze polecić... fanom fanom dobrego popu - Donkeyboy (doskonały album - pierwszy póki co) ; dla fanów nastroju - The National - ostatni album High Violet. To tak z "nowości". Pzdr. P.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji



























