Co zrobisz, gdy piłka znajdzie się wreszcie w Twoich rękach? Ominiesz przeciwników i wzbijesz się ponad obręcz, żeby zaliczyć efektowny wsad, czy może znajdziesz czystą pozycję i wrzucisz za trzy punkty? Weź udział w rozgrywkach NBA i ciesz się każdym zwycięstwem w zawodowej lidze.
Tylko dla fanatyków koszykówki
(2008-10-19)
Adam
Świętek
Więcej o recenzencie
Któryś już raz z rzędu moje nadzieje na dobry symulator koszykówki prysły wraz z oddaniem pierwszego rzutu na wirtualny kosz. Może nie dosłownie pierwszego, ale w krótkim czasie pojąłem, że hasło "I love this game!" promujące ligę NBA, to nie jest ta fraza, którą będę wykrzykiwał na myśl o NBA live 08. Do zakupu gry zachęciły mnie obietnice programistów ze stajni EA SPORTS wprowadzenia licznych, znaczących zmian w serii. Szczególnie tych, które mają podnieść grywalność, a więc i przyjemność płynącą z rozgrywki. Okazało się, że tak jak zawsze był to czysty marketing - ja zwyczajnie tych zmian nie widzę, a jeśli są to kosmetyczne. Co z tego, że charakterystyczne ruchy kilku największych gwiazd NBA zostały zaimplementowane w grze, skoro cała reszta (ponad 400 chłopa...) porusza się tak jakby im ktoś kij w plecy włożył czyli bardzo nienaturalnie. Komputerowi przeciwnicy nie są tez zbyt inteligentni - nieskończenie wiele razy dają się nabierać na te same zagrania. Zwycięstwo w meczu osiągniemy w najprostszy z możliwych sposobów - nie podawać, nie dryblować zbytnio, po prostu biec z piłką pod kosz i rzucać. Rywal i tak nie nadąży, a jeśli już, to pełni raczej funkcję statysty, niż poważną przeszkodę w drodze do kosza. Zapomniałem bowiem dodać, że poziomy trudności w grze różnią się przede wszystkim procentem celnie wykonywanych przez komputer rzutów - na poziomie "Superstar" trafia niemal wszystko. Na szczęście jest jeszcze całkiem niezły tryb multiplayer. Kolejny minus to kamery z jakich obserwujemy mecz. Jest ich mało, a te które są, często gęsto nie nadążają za akcją. Bywa to irytujące. Wszystkie tryby gry pozostały te same w poprzednich edycjach serii: tak więc mamy do dyspozycji możliwość rozegrania pojedynczego meczu, całego sezonu, trybu kariery, Weekendu Gwiazd oraz treningu, gdzie można przećwiczyć podstawowe elementy koszykarskiego rzemiosła. I ten ostatni tryb (oraz pojedynki "jeden na jeden&") stał się właśnie moim ulubionym. Można sobie spokojnie porzucać i potrenować efektowne wsady. Mam jednak wrażenie, że nie na tym gra miała polegać... Grafika, muzyka i dźwięki prezentują się przyzwoicie; zawodnicy wyglądają niemal jak prawdziwi, szczególnie na powtórkach. W menu do uszu dobijają się rytmy Timbalanda, DJ Jazzy czy Cool Kids. Mamy do dyspozycji licencjonowane zespoły grające w NBA oraz kilkanaście reprezentacji z całego świata (brak polskiej oczywiście). Nasze poczynania na boisku po raz kolejny skomentuje duet Marv Albert - Steve Kerr i przyznać trzeba, że wychodzi im to całkiem dobrze (w porównaniu choćby z serią FIFA). Podsumowując, muszę raz jeszcze wyrazić swoje rozczarowanie NBA live 08. Całe lata świetlne dzielą ją np. do konkurenta pod nazwą NBA2k8. Ale także od tego, by zainteresować gracza na więcej niż kilka godzin, bo po takim czasie stwierdziłem, że gra jest wtórna, zbyt łatwa i jakby niedokończona.
Oceń opinię. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższaopinia zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji