Kobieta po trzydziestce (w tej roli Nicole Kidman), spotyka dziesięcioletniego chłopca. Po pewnym czasie przekonuję się, że to dziecko jest wcieleniem jej, dawno już, zmarłego męża...
Najdziwniejszy film Anno Domini 2004
(2008-01-15)
MarS
Więcej o recenzencie
Jest takie uczucie, gdy nie wie się, gdzie ma się lewą, gdzie prawą dłoń. Jest i dezorientacja w przestrzeni góra-dół, którą odczuwają astronauci (bo przyciąganie ziemskie na nich nie działa). Jest i taki film jak "Narodziny", który opowiada o miłości dziecka do dojrzałej kobiety. Opowieść o odwróconej pedofilii, czyli czymś obcym społeczeństwu jak filmy pokroju "Happiness". Takich spraw nie widzimy, bo mogłyby zmącić naszą idealną egzystencję, nawet tę zamieszaną w wiadomości telewizyjne, opowiadające o skazanych gwałcicielach, wychodzących na wolność z byle powodu. Czy ktoś, po obejrzeniu tej historii opowie się po stronie dzieci, robiących co się im podoba? Szczerze wątpię, by dorośli nie mieli ochoty zadbać po seansie o to, co robi własne dziecko. Bo sami nie chcieliby znaleźć się w takiej sytuacji. Stąd śmiem twierdzić, że film dobry jest, choć mocno dziwny. Przekonująco opowiada o rzeczach niemożliwych - życiu po śmierci, wędrówce dusz, wcieleniach, o miłości bez szansy realizacji. Takiej, jak w "Ty, ja i wszyscy, których znamy" - gdy młody człowiek czatuje z dorosłą panią, wprawiając ją w podniecenie szalonymi propozycjami. Ja "Narodzinami" przypomniałem sobie, że istnieją filmy niezapomniane, choć bywa, że tak nam obce...
(2 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji