Koniec zbliża się wielkimi krokami...
SAN FRANCISCO:
Josh i Sophie Newmanowie wrócili wreszcie do domu. Coraz bardziej martwią się o przyszłość. Utracili Scatty i wciąż tropi ich doktor John Dee. Ale najbardziej dręczy ich pytanie, czy mogą jeszcze ufać Nicholasowi Flamelowi... Czy w ogóle mogą zaufać komukolwiek?
ALCATRAZ:
Doktor Dee nie docenił Perenelle Flamel. Nie zdołał jej uwięzić na wyspie Alcatraz, bo Czarodziejkę wspomogła grupa niezwykłych sprzymierzeńców.
Perenelle z każdym dniem słabnie i nawet z Nicholasem przy boku ma małe szanse na wygranie tej bitwy. Oboje są jednak gotowi poświęcić życie dla ratowania ukochanego miasta...
LONDYN:
Dee nie zdołał odzyskać dwóch brakujących stron Kodeksu i teraz na niego poluje Mroczny Klan.
Lecz Mag przygotował się na tę ewentualność. Z Kodeksem w ręku i armią potworów z Alcatraz do dyspozycji może zapanować nad ziemią. Aby plan się powiódł, trzeba jednak wezwać z zaświatów uśpioną Matkę Wszystkich Bogów. W tym celu Dee musi wyszkolić nekromantę...
Cztery miecze. Jeden cel
(2011-10-15)
Fuine
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Próba zrecenzowania „Nekromanty” przypomina nieco zamiar opisania pizzy na podstawie plasterka salami. Niby smak i zapach istnieje, jednak bez kompozycji pozostałych składników przedsięwzięcie jest pozbawione sensu. Takimi „składnikami” dla niniejszej książki są poprzednie tomy „Sekretów nieśmiertelnego Nicholasa Flamela” i zakładając, że sięgający po „Nekromantę” czytelnicy doskonale znają już dokonania pary Bliźniąt, dwojga Alchemików i całej plejady bóstw większych i poślednich, nie będę zagłębiać się tu specjalnie w treść poprzestając w zamian na wrażeniu z lektury... Które jak zwykle okazało się fascynujące w największym z możliwych stopniu, i jak poprzednio pozostawiło mnie jako czytelnika w niecierpliwym oczekiwaniu na kolejną odsłonę wydarzeń. A w opowieści robi się już naprawdę gorąco! Knowania Johna Dee stają się coraz bardziej perfidne i egoistyczne, Josh i Sophie zwracają się – zgodnie z przewidywaniami – przeciwko sobie, a linie życia Flamela i Perenelle prawie dobiegły już końca. Michael Scott przeszedł już w swej historii od etapu szokowania nas mitycznymi stworami i koncentruje akcję bardziej na perypetiach bohaterów już „oswojonych” dla oszołomionego barwnością książki czytelnika. Jest to o tyle miłe, że wiele z owych postaci zdążyliśmy już szczerze polubić, a pewne z czarnych charakterów nagle tracą część swej mrocznej natury na rzecz bardziej pozytywnego wizerunku. Nie należy jednak zakładać, że w „Nekromancie”obejdzie się bez niespodzianek, bo znając upodobania autora w tej materii jest jak najbardziej prawdopodobne, że wir wydarzeń podąży w mniej przewidywanym kierunku. Podsumowując (bo kiedyś trzeba), znów za sprawą Scotta trafia nam w ręce lektura pełna informacji, zabawy i pasji, która zadowolić powinna każdego z odbiorców od lat –nastu do –dziestu, o czym niniejszym donosi Wam z poważaniem baba, która także dała się w to wciągnąć, na przekór wszystkiemu co o dorosłości świadczy!
(5 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji