Nirvana  "Nevermind"

Recenzje naszych klientów: Napisz własną recenzję

Nevermind
Wykonawca:
Nirvana

Właśnie tutaj muzyka odwróciła swój bieg. (2003-08-09)

Marcin Kubicki  Więcej o recenzencie

5-tego stycznia 1992 roku, billboardowska 200-tka zdominowana była czwarty tydzień z rzędu przez króla popu-Michaela Jacksona i jego najnowszy krążek "Dangerous". Wielu zastanawiało się wtedy, kto przerwie tą passę. Tydzień później, 12-tego stycznia, gwiazdor spadł z pierwszego miejsca, a na jego miejscu pojawiło się nieznane trio z Seattle. zwane Nirvaną. wraz z ich pierwszym krążkiem dla dużej wytwórni, pt. "Nevermind". Wtedy był to swoisty symbol zmiany warty. Wyobraźcie sobie, trwającą od lat 80. modę na komercyjny pop w wykonaniu chociażby Jacko, nagle zgaszony przez grunge w wykonaniu tych, których teraz wstyd nie znać. Po tym wielkim boom ucichło wielu artystów, tak w muzyce pop (Paula Abdul, Michael Bolton czy wspomniany Michael Jackson), tak samo w muzyce metalowej (Poison, Warrant, Cinderella) i tak samo w rapie (M.C. Hammer, Vanilla Ice), a wszystko za sprawą pierwszego singla, "Smells Like Teen Spirit", który później był wielokrotnie uznawany za największy hit... o, przepraszam, hymn lat 90. Dla wielu "Nevermind" jest to już dzisiaj klasyk. Ozzy Osbourne opisał to zjawisko jako spotkanie heavy metalu z Beatlesami. Trudno mu się dziwić. Wokalista i gitarzysta zarazem, Kurt Cobain, wraz z basistą Kristem Novoseliciem i perkusistą Davem Grohlem umiejętnie połączyli punk rockowe brzmienie z chwytliwością popu. Album zaczyna się od wyżej wymienionego "Smells Like Teen Spirit", który to porażał swoją bezpretensjonalnością i myślę, że do dziś żyje w buntowniczych umysłach, może i nawet kolejnego pokolenia. Mamy tu też kolejną klasyczną melodię w "Come As You Are", zawierającą psychodeliczny riff zapożyczony z "Eighties" Killing Joke ze zwolnionym tempem i zwiększoną melodyjnością. "Territorial Pissings" poraża swoją energią. Kompletny hardcore. Każdy z kawałków jest indywidualistą i na swój sposób przyciąga słuchacza. Generalnie jednak gdybym miał użyć najprostszych wyrazów do ich opisania to użyłbym: punk, fast, hard, rock, power. Dwa kawałki odbiegają od tego schematu. Są to ballady: "Polly" i "Something In The Way", w której słychać powłóczającą wiolonczelę, na której gra Kirk Canning i mroczny głos Cobaina. Dziesięć minut po "Something In The Way" słyszymy jeszcze ukrytą piosenkę nazwaną "Endless Nameless", która wraca do hardcorowego wymiaru płyty. Jest ponownie mrocznie, gitary są hałaśliwe, przesterowane i pasują jak ulał do siłowego naparzania w perkusję Grohla. 10 milionów kopii sprzedanych na całym świecie sprawiło, że "Nevermind" jest dzisiaj uważane przez wielu za krążek dekady. Jeszcze więcej osób twierdzi, że Cobain był drugim Lennonem. Oboje nie próbowali być gwiazdami i byli naprawdę szczerzy w tym, co robili. 12 stycznia 1992 roku z pewnością zmienił wiele w historii muzyki. Mimo że Kurta już nie ma, jego muzyka żyje nadal, a gwiazda tli się nadal wbrew upływowi czasu, a w przeciwieństwie do dzisiejszych gwiazdek rocka. Wprowadził do muzyki wiele realizmu w momencie, kiedy ludzie byli zmęczeni słuchaniem czegoś, co było nieprawdziwym produktem.

(16 z 19 uznało tę recenzję za pomocną.)

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

Uczucie nie do określenia

Bardziej melodyjna od "brudnego" albumu Bleach, bardziej spokojna, refleksyjna. Ten głos Kurta jest taki niezwykły, przenikający w głąb duszy, można sluchać bez końca. Błogość, jestem uwięziona w łańcuchach Nirvany i nie chcę się uwolnić. Kocham tę muzykę, ona jest więcej niż tylko ładną melodią. Każda piosenka jest wyjątkowa. Polecam także inne albumy Nirvany.

(6 z 8 uznało tę recenzję za pomocną.)

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

Obiekt kultu, ale czy zasłużenie? (2002-11-11)

Kamil Łaba  Więcej o recenzencie

Ach, Nevermind... Album, który odmienił rocka, najsłynniejsza płyta lat 90., najlepszy album drugiej po Beatlesach najsłynniejszej grupy rockowej wszechczasów, naj naj naj naj... Ale zaczekajcie, zanim kolejna generacja fanów rocka padnie na kolana przed wielkim Nevermindem, zastanówmy się na chwilkę, o co właściwie chodzi, co ten album ma w sobie takiego. Bo że ma, to jest pewne - znam bardzo niewiele osób, które nie mają Neverminda (sam się do nich dumnie zaliczam). Ale zawsze byłem bardzo ciekaw, jak zareagowałaby na ten album osoba, która nigdy o nim nie słyszała i kompletnie nie wie, co to jest. Narażę się wielu fanatykom, ale sądzę, że taka osoba powiedziałaby "dobry". I tyle. Ja wiem, że dla wielu osób ten album ma znaczenie emocjonalne, że to pierwszy kontakt z rockiem alternatywnym, pierwsza nieszczęśliwa miłość czy coś w tym stylu. Ale prawda jest taka, że na Nevermind są tylko dwa arcydzieła. Smells Like Teen Spirit i Lithium. Jest to oczywiście wyłącznie moja opinia, ale ja tylko w tych dwóch utworach widzę coś szczególnego, coś, co musiał stworzyć Cobain i tylko on to umiał. Nie będę się tu wdawał w analizowanie, zajęłoby to zbyt dużo miejsca, a zresztą pewnie każdy je zna. A cała reszta? Przyznaję, nie ma ani jednego słabego utworu. Od dzikiego Territorial Pissings przez maniakalny Breed do akustycznego Polly i mrocznego Something In The Way - każdy jest świetny. Ale doprawdy nie widzę powodu, żeby właśnie ten album wynosić na wyżyny. Moim zdaniem on po prostu idealnie trafił w swój czas. Dokładnie coś takiego było wtedy potrzebne - album alternatywny, buntowniczy, dziki, ale jednak jakoś wypolerowany, przyswajalny dla mas. Cobain i spółka dokładnie takie coś stworzyli i to jest tajemnica jego sukcesu. Bo po jedenastu latach Nevermind bawi, cieszy, porywa, ale jednak nie powala. Dobry, rockowy album już na zawsze obrośnięty legendą.

(5 z 8 uznało tę recenzję za pomocną.)

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

Po prostu NIRVANA przez duże N...

MacBeth

Chyba najlepsza i najbardziej nastrojowa płyta Nirvany. Utwory są ułożone w dobrej kolejności, powodując powolne zagłębianie się w styl Nirvany...

(5 z 7 uznało tę recenzję za pomocną.)

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

Dziwna płyta...

hehehe łat

Heh...dziwna płyta, dziwna w dobrym tego słowa znaczeniu. Kawałki na tej płycia są tak melodyjne, że mógłbym nimi wymiotować, a jednak mają coś w sobie, co powstrzymuje mnie od tego. Jakby to powiedzieć...może kogos zacytuję..."nevermind=pop podany z rockową ekspresją" . Utwory do płyty zostały dobranę z głową, gdzyż najpierw do płyty wrpowadza Smells Like Teen..., który był najwiekszym przebojem lat 90, później zaczynają się podobać trochę cięższe utwory, które są największą wartością tej płyty, są utworami, przy których zatrzymamy się na dłuższą chwilę... PS: Nirvana gwarantowana...

(2 z 9 uznało tę recenzję za pomocną.)

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

Szczęka opada i nie chce się podnieść. (2002-03-28)

Maciej Zieliński  Więcej o recenzencie

Ale odlot. Słuchasz płyty i odnajdujesz cel w życiu. Tym celem jest kupno reszty płyt Nirvany. Nawet największy imbecyl zrozumie, jakim stanem jest nirwana, gdy odsłucha tej płyty. Od tego się nie uwolnisz ani w pracy, ani w domu - po prostu będziesz na haju. Zacząłem się zastanawiać, czy Kurt wziął za dużo heroiny czy po prostu posłuchał swej płyty. W każdym razie chcę mu powiedzieć jedno słowo,"Wróć". Chyba najlepsze piosenki to "Smells like teen spirit", "Come as you are" i "I'm on a plain". Mówię wam ludzie, nie mieć tej płyty to grzech.

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

Błogostan

Gośka Z

Chyba nikt nie zaprzeczy , że gdy się jej słucha własnie takie ma się odczucia! Chwała Nirvanie i Kurtowi za to dzieło!!!

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

Najlepsza z najlepszych!!!

Joanna Kostrzyńska

Kurt Cobain zawsze będzie wieczny, jego muzyka również. Płyta "Nevermind" wg mnie jest ewenementem. Najbardziej podobają mi się piosenki "Lounge Act", "Smells like teen spirit", "Territorial Pissings" i inne. Muzyka Nirvany jest dobra do słuchania w samotności i na imprezach.

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

Odlot!

Ala Marcinek

Słuchając tej płyty, masz wrażenie, że zaraz odlecisz. Wydaje Ci się, że zostałeś zahipnotyzowany, wpadłeś w jakiś trans. Nie dociera do Ciebie to, co się dzieje wokół. Liczy się tylko muzyka, tekst wyśpiewywany przez Kurta. Czujesz, że zagłębiasz się w prawdziwej nirvanie-w stanie błogiego spokoju.

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

Jedno zdanie to za mało

Lech Piekarski

Wyobraź sobie ciszę. Tak doskonałą, że sprawia wrażenie nieba. Trwasz w tej ciszy. Myślisz, że już nic doskonalszego Cię nie spotka. I nagle słyszysz gitarę. Dość spokojną, ale z jakąś nieopisaną energią. Już jest. O, perkusja. Słyszysz głos. Tak, to Kurt zaczął swą pieśń. W porównaniu do tego, co teraz słyszysz, cisza była niczym. Gdzieś tam w tle słysz słowa: come, as you are, as you were, as I want you to be... Będzie w Tobie grała ta Muzyka. I kiedy wydaje Ci się, że to już koniec, bo przecież zgasiłeś radio, ona do Ciebie powróci, i to ze zdwojoną siłą. I Ty wcale nie będziesz chciał się uwolnić... ....Zbigniew Hołdys powiedział kiedyś, w jednym ze swoich wywiadów, że w muzyce tak naprawdę nic się nie zdarzyło od czasów Nirvany. I ja się z tym zgadzam. Chcesz przeżyć coś pięknego? Kup tę, moim zdaniem jedną z najlepszych płyt, które słyszałem, a słyszałem niejedną.

(2 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

(Stron: 3)
Wyślij wiadomość
Napisz do nasZadzwoń do nas
tel. +48 (22) 321 91 91
fax +48 (22) 321 91 92
kontakt z konsultantem
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta

Zapowiedzi - zamów już dziś!

Wszystkie zapowiedzi w Merlinie >>

Muzyka - Promocje - kupuj i oszczędzaj!