Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Nie tylko FAKTY
Średnia ocena z 25 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Tomasz Lis
- Wydawnictwo:
-
Rosner & Wspólnicy
, Wrzesień 2004
- ISBN:
- 83-89217-52-X
- Liczba stron:
- 288
- Wymiary:
- 155 x 230 mm
- Sprawdź inne tytuły:
-
Tomasz Lis
Miałem kilka miesięcy na napisanie książki, o której myślałem od lat.
Nie tylko FAKTY to książka o piętnastu fascynujących latach w historii Polski i piętnastu niezwykłych latach w moim życiu. O tym, o czym prawie nikt nie wiedział, a także o tym, o czym wszyscy wiedzą, ale nie chcą głośno mówić.
O Polsce, o telewizji, o TVP, o TVN i o...
Wystarczy. Mam nadzieję, że sami przeczytają Państwo, o czym jeszcze. - Tomasz Lis
- Nie tylko FAKTY
- Autor:
-
Tomasz Lis
FAkty warto poznać
(2004-10-14)
Dariusz
Madejczyk
Więcej o recenzencie
Z pewnym zdziwieniem zauważyłem, że ostatnia książka Tomasza Lisa „Nie tylko fakty” wzbudziła zdecydowanie mniej zainteresowania w mediach i wśród polityków niż to, co było zawarte w opublikowanej kilka miesięcy temu książce „Co z tą Polską?” A może to nie brak zainteresowania, tylko celowe milczenie...
Ta swego rodzaju autobiografia prowadzi czytelnika po ostatnich latach i miesiącach polskiej historii. Bo nawet, gdy mówi o wydarzeniach na świecie, tak jak telewizyjne „Fakty”, stara się w nich dostrzec polskie refleksy. A używa przy tym języka barwnego i żywego, za którym stoją osobiste przeżycia i nie mniej osobiste oceny. Co cieszy i zachęca do czytania, to chyba właśnie to zaangażowanie autora. Nie sili się na udawany obiektywizm. Mówi o tym, co sam przeżywał i przeżywa, oddaje nastrój, opowiada o tym, co czuje i co widzi. Mniej czy bardziej, zawsze po swojemu, w oparciu o własny świat wartości ocenia ludzi i rzeczywistość, która w dziennikarskiej pracy jest jego codziennym chlebem.
Ten osobisty ton aż do ostatniej strony utwierdza w przekonaniu, że lektura książki nie jest czasem zmarnowanym. Nie sposób bowiem być obok tego, co pisze Tomasz Lis. Większości czytelników opisywane wydarzenia są przecież tak samo bliskie, jak autorowi... – choć niejedna zapewne osoba z jakąś nutą zazdrości wysłucha opowieści o dziennikarskiej pasji, która zrodziła się już w dzieciństwie, o samozaparciu, wytrwałej pracy, umiejętności i odwadze mówienia „nie” oraz odrobinie ryzyka i szczęścia, które złożyły się na nie byle jaką w końcu karierę chłopaka z prowincji, który znalazł się któregoś dnia w Warszawie, a potem wielu innych miejscach, gdzie nabierała rozpędu historia kolejnej Rzeczypospolitej.
A wraz z nią zmieniał się także sposób mówienia o Polsce, o polityce i, nie da się ukryć, także o Kościele. Tak czy owak to właśnie „Fakty” Tomasza Lisa, idąc za polskimi zmianami, zmieniły także standardy w polskim dziennikarstwie telewizyjnym. I choć często mam wątpliwości, czy pointa, którą serwuje mi dziennikarz na koniec materiału jest wyrazem mądrości czy przewrotności, cieszę się, że nie muszę już oglądać niektórych kamiennych twarzy przez długie lata, królujących w publicznej telewizji.
Skąd więc to milczenie wokół książki? Być może za dużo w niej nazwisk? Za dużo nazwisk, których nikt nie obrzuca błotem. To właśnie atut i zachęta do tego, by iść do przodu kartka po kartce. Chyba także tym razem udało się panu Tomaszowi zaproponować nowe standardy. Nie wiem wprawdzie, czy tą książką da się je wprowadzić, ale bez wątpienia mamy tu język i styl pisania o polityce, i w ogóle o polskiej rzeczywistości, jakiego naprawdę nam dziś potrzeba. Krytyka dziennikarska, polityczna i jakakolwiek inna nie musi przecież oznaczać obrzucania się błotem i schodzenia na taki poziom, gdzie tym błotem najbardziej ubrudzony jest ten, kto je rzuca.
Miłośnicy plotek i kolorowych czasopism poczują się z pewnością zawiedzeni. Na brak nazwisk nie można wprawdzie narzekać, roi się od nich na każdej stronie, za każdym stoją jednak poważne historie, a nie kolorowo ilustrowane historyjki. I nawet wtedy, gdy w bolesny sposób dotykają osobistego życia samego autora, zamykają się w jednym zdaniu, które warto zapamiętać: jak mówić to albo dobrze, albo wcale. Bez skandalizowania i rzucania błotem, choć na pierwszy rzut oka może się to wydawać najwłaściwsza, gdy chodzi o rewanż, metoda.
Może właśnie dlatego – cisza w eterze. Do takiej krytyki wielu musi się jeszcze przyzwyczaić. Oby tylko mieli odwagę iść tą samą drogą. W każdym razie podręcznik jest już napisany. Wystarczy otworzyć, przeczytać, pomyśleć i spróbować naśladować.
(2 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Przeczytaj wszystkie recenzje
(25)