Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Niedziela, która zdarzyła się w środę
Średnia ocena z 4 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Mariusz Szczygieł
- Wydawnictwo:
-
Czarne
, Maj 2011
- ISBN:
- 978-83-7536-249-7
- Liczba stron:
- 256
- Wymiary:
- 200 x 250 mm
- Sprawdź inne tytuły:
-
Mariusz Szczygieł
Książka uzyskała Trójkowy Znak Jakości!
"Szczygieł łapie czas jak nikt inny nasycając swoje teksty choćby marzeniem bohaterki, by za odprawę z pracy kupić synowi 'kurtkę z koca'. Słucha wszystkich, jeżeli kogoś zawstydza, to tylko czytelnika, bo każe myśleć i mieć oczy szerzej otwarte. Jeżeli w przyszłości historycy będą chcieli się dowiedzieć czegoś o Polsce lat dziewięćdziesiątych, współczesna literatura piękna nie da im za dużo, książka Szczygła - bardzo wiele".
Paweł Dunin-Wąsowicz, "Machina" (1997)
"Za kilka lat ta książka będzie pewnie ważnym dokumentem historycznym o czasach, które badacze nazywają okresem transformacji. Bohaterowie reportaży Mariusza Szczygła są niczym marionetki, których losem pociągają niezrozumiałe wypadki. Te wypadki to nie choroba, śmierć, czy powódź. To: demokracja, rynek, prywatyzacja, popyt i podaż".
Paweł Śpiewak, "Życie" (1997)
"Przyszłość już nadeszła, owe kilka lat minęło dawno. (Niedziela, która zdarzyła się w środę wyszła pod koniec 1996 roku). Uznaliśmy, że dziś jest to już książka historyczna.
Miałem szczęście być świadkiem, kiedy pewnym ludziom w środę przydarzyła się niedziela. To moja pierwsza reporterska książka. Z czasów, kiedy uwielbiałem pisać o Polsce, kiedy nie prowadziłem jeszcze talk-show w telewizji i kiedy nie miałem pojęcia, że pojadę w jakimkolwiek celu do Czech. Są to reportaże o przeciętności, bo sam pochodzę z przeciętnego miasteczka i, jak mówi mój tata Jerzy Szczygieł, to piękne być przeciętnym. Nowa Polska po upadku komuny postawiła przed przeciętnymi nieprzeciętne zadanie. Dlatego proszę potraktować tę książkę jako relację z zawodów w utrzymywaniu się na powierzchni".
Mariusz Szczygieł (2011)
Tekstom reportera towarzyszą zdjęcia Witolda Krassowskiego, który w tym samym czasie co Mariusz Szczygieł, między rokiem 1989 a 1997, rejestrował życie nowej Polski. Był to czasy bardzo fotogeniczne, bo ludzkie twarze zmieniały się jak nigdy dotąd. Do tego Witold Krassowski zarejestrował je na prawdziwych negatywach, bo była to epoka sprzed fotografii cyfrowej.
- Niedziela, która zdarzyła się w środę
- Autor:
-
Mariusz Szczygieł
My w reportażach...
(2011-11-09)
Agnieszka
Kusiak
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
W książkach-reportażach Mariusza Szczygła jest coś, co sprawia, że czyta się je z niedowierzaniem. Ktoś, kto nie przeżył lat 1989-1995 mógłby owe fakty uznać za niedorzeczne i nieprawdziwe. Zasłyszane fakty z tamtego okresu nie dają młodym realnego odwzorowania ówczesnego myślenia społeczeństwa (bo o ludziach w większości jest ta książka) ani ich toku postępowania. Ci zaś, którzy te lata mają za sobą, w pełni uwierzą w to, co Pan Szczygieł opisuje. Tym bardzie, że pióro reporterskie ma lekkie i "przyjemne". Dochodzi tu do głosu pani z radia i jej słuchacze, czytamy ogłoszenia prasowe, które wielokroć pozostają anonimowe. Mamy do czynienia z bezdusznymi wyzyskiwaczami klasy robotniczej oraz ich pobratymcami. Najbardziej utkwiły mi w pamięci reportaże dotyczące AmWay (bezpośredniej sieci sprzedaży drogich produktów) i tego, jak motywowano ludzi nakręcając ich do coraz większej mobilności. Oraz fakty dotyczące budowy świątyni w Licheniu. Największej budowli w Europie (z wyjątkiem Watykanu, nie bądźmy w końcu tak do przodu) jak nie na świecie. Rozmach, przepych, bogactwo - w imię czego? Pielgrzymek ludu składających kolejne ofiary na tacę? Bo kto inny, jak nie wierni sami sobie zasponsorowali gmaszysko zwane "Domem Bożym". Czasy przemian w Polsce były widoczne i odczuwalne, jednak o wielu aspektach się nie mówiło, nie mówiąc już o czytaniu, gdzie panoszyła się caryca zwana cenzurą. Teraz mamy możliwość poznać to, co było i czego byliśmy nieświadomymi świadkami. I choćby dlatego należy Mariusza Szczygła uznać za świetnego reportera, a "Niedzielę, która wydarzyła się w środę" za książkę historyczną. Bo jest to pigułka wiedzy o nas - Polakach, którą musimy przełknąć zaciskając oczy. Polecam.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Powrót do PRL-u
(2011-07-06)
Magdalena
Wołowicz
Więcej o recenzencie
W 1997 roku nieznany jeszcze szerokiej publiczności reporter Mariusz Szczygieł wydaje swój pierwszy zbiór reportaży pt. „ Niedziela, która zdarzyła się w środę”. W roku 2011 wydawnictwo Czarne wydaje reedycję debiutu sławnego już dziś czechofila. Nowe wydanie zasługuje na uwagę nie tylko ze względu na wartość merytoryczną, ale i ze względu na jakość publikacji. Reportaże Szczygła przeplatane są czarno-białymi fotografiami Witolda Krassowskiego, który w latach 1989 – 1997 zamykał w fotograficznych kadrach codzienne życie Polaków. Owe fotografie stanowią idealne dopełnienie i wraz z tekstami autora „Gottlandu” zabierają nas w podróż do Polski lat dziewięćdziesiątych, kraju, który po obaleniu rządów komunistycznych wkraczał w nową rzeczywistość transformacyjną.
Szczygieł w swych tekstach skupia się przede wszystkim na zwykłym, przeciętnym człowieku. Przedstawia próby Polaków odnalezienia się w nowym ustroju. Poznajemy zatem pracowników firmy Elwro, którzy zostali zwolnieni po przejęciu zakładu przez niemiecki koncern, zaglądamy do listów pisanych do Rzecznika Praw Obywatelskich, w których zawarte są bolączki ówczesnego obywatela polskiego, czytamy historię Henryka Tkaczyka z Tomaszowa Mazowieckiego - szefa fabryki makaronu, który znęca się psychicznie nad pracownikami, by dzięki temu podbudować swe chore ego.
Szczygieł zagląda do fabryk, wsi, grzebie w dokumentach, jest wszędzie tam, gdzie coś ważnego się dzieje. Wciska nosa w polskie sprawy, opisuje jedno z największych przedsięwzięć budownictwa sakralnego ostatnich lat - budowę bazyliki w Licheniu. Reporter prześwietla również gusta muzyczne Polaków, opisując fenomen disco polo. Tu znajduje się mój ulubiony cytat - zapytany w wywiadzie o hobby i o czytanie, wokalista zespołu Bayer Full odpowiada: „ O, czytam dużo. Przygodowe, książki akcji, prozy tylko nie lubię” - komentarz jest zbędny i tak jest niemalże w każdym tekście. Szczygieł nie analizuje, nie komentuje, on jedynie opisuje, dobiera fakty w taki sposób, który już narzuca interpretację. Zresztą, co tu interpretować? „Niedziela, która zdarzyła się w środę” to fragment najnowszej historii ukazany z dowcipnym dystansem. Już w tych debiutanckich reportażach ujawnia się talent Szczygła - dowcip, ironia, zwracanie uwagi na z pozoru nieistotne szczegóły, na których oparte są historie. Dla młodego czytelnika ten debiutancki tom może stanowić swoisty przewodnik po ówczesnej polskiej mentalności. Co tu dużo pisać - Szczygieł ujmuje błyskotliwością i zaskakuje warsztatem. Lektura obowiązkowa!
(8 z 8 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji