Niemcy na peryferiach Europy. Wędrówki przez Litwę, Spisz i brzeg Morza Czarnego
okładka: miękka
nośnik: druk
liczba stron: 256
Ocena klientów:
wszystkie recenzje (2)
Kwiecień 2008 - Pasjonująca, a zarazem bolesna opowieść o zapomnianych niemieckich mniejszościach, po dziś dzień żyjących na krańcach europejskiego świata.
"Wytrawna lektura dla miłośników poplątanych sielankowo-tragicznych losów Europy Środkowej i Wschodniej. Gość z Austrii, jak siebie nazywa Karl-Markus...
Pełny opis produktu...
Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".

zamknij
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Niemcy na peryferiach Europy. Wędrówki przez Litwę, Spisz i brzeg Morza Czarnego
Średnia ocena z 2 recenzji
(Dodaj własną)
- Wydawnictwo:
-
Czarne
, Kwiecień 2008
- ISBN:
- 978-83-7536-026-4
- Liczba stron:
- 256
- Wymiary:
- 125 x 195 mm
Pasjonująca, a zarazem bolesna opowieść o zapomnianych niemieckich mniejszościach, po dziś dzień żyjących na krańcach europejskiego świata.
"Wytrawna lektura dla miłośników poplątanych sielankowo-tragicznych losów Europy Środkowej i Wschodniej. Gość z Austrii, jak siebie nazywa Karl-Markus Gauß, szuka ostatnich Niemców, nie-Niemców, którzy żyją, wegetują lub czekają na nowe życie w krajach sąsiadujących z Polską ? na Litwie, Słowacji i Ukrainie. Prawie wszystkim dwudziesty wiek wystawił słony rachunek, prawie wszyscy to "rozbitkowie potwornych wędrówek ludów". Szczególnie intrygująca jest opowieść litewska. Zaskoczy, zdenerwuje, zaintryguje i Litwinów, i Polaków. Pierwszym stawia wiele trudnych pytań, drugich właściwie pomija."
Jerzy Haszczyński
"Niemców na peryferiach Europy czyta się jak wielogłos na temat zupełnej życiowej beznadziei, jednej wielkiej sytuacji bez wyjścia."
Eva-Elisabeth Fischer, "Süddeutsche Zeitung"
"Podróże Gaussa nie są sentymentalne; prowadzą do zranionej duszy Europy. Raphael Krüger, "Deutschlandradio"
Mało kto pisze o mało znanej Europie, o mniejszościach i małych językach, o ludziach na peryferiach, z taką głęboką wiedzą, a jednocześnie tak ciepło i czule jak Karl-Markus Gauß."
Martin Pollack
- Niemcy na peryferiach Europy. Wędrówki przez Litwę, Spisz i brzeg Morza Czarnego
Nieznane plemię
(2009-02-22)
Łukasz
Najder
Więcej o recenzencie
Pierwszym uczuciem, które pojawiło się u mnie w trakcie lektury tej książki, było uczucie zdziwienia. Bo co i rusz dowiadywałem się nowych i niezwykłych rzeczy o miejscach – jak wydawało mi się, do tej pory – znanych, oswojonych, bliskich. Litwa, Słowacja, Krym. Któż by pomyślał, że można wyruszyć w te rejony w poszukiwaniu czegoś więcej niż stymulujące pejzaże i nieme zabytki, niż centra terapeutycznych uciech? A jednak. Okazuje się, że są to też mało gościnne azyle, w których żyją tajemnicze plemiona, niechciani sąsiedzi, zgorzkniałe niewielkie wspólnoty, Niemcy. Karl-Markus Gauss w swoim reportażu opowiada właśnie o ich losach – przedwojennych, które z perspektywy lat i zaznanych okrucieństw jawią się jako mityczne i sielskie, oraz powojennych, które były pasmem upokorzeń, prześladowań i alienacji. W opowieści Gaussa wojna jest tragicznym momentem zwrotnym w dziejach mniejszości niemieckich zamieszkujących terytoria Bałtów i Słowian. Odtąd będą one już na zawsze napiętnowane stygmatem zdrajców i wrogów. Dla Litwinów i Rosjan to hitlerowska piąta kolumna, dla swoich rodaków w rdzennych Niemczech to grupa dziwolągów, która kultywuje stare mrzonki i zabiega wyłącznie o zasiłki od rządu federalnego. Również sami dla siebie są utrapieniem i katalizatorem waśni – zrzeszeni w kilkanaście wzajemnie zwalczających się organizacji, rozgoryczeni, nikomu niepotrzebni, świadomi zmarnowanego życia. Oprócz zdziwienia, poczułem również współczucie. Najzwyczajniej w świecie żałuje się tych ludzi. Trudno jest zwłaszcza nie wzruszać się podczas czytania przejmujących historii dzieci, które pod koniec wojny straciły rodziców – zabitych przez Rosjan, albo też zmarłych w wielokilometrowych zimowych marszach. Niemieckie sieroty na Litwie tworzyły dzikie watahy tak zwanych Wolfskinder, „dzieci-wilków”, imających się najróżniejszych sposobów, żeby tylko przeżyć w ekstremalnie ciężkich warunkach. Cześć z nich trafiło do litewskich rodzin i zostało przez te rodziny adoptowane. Jednak często to nie impuls wspaniałomyślności, czy przypływ empatii decydował o przygarnięciu małego Niemca. W ten prosty sposób bowiem zyskiwało się oddanego parobka, który dobrze pracował i był wdzięczny za wikt i łaskę. Wielu Niemców zostało po wojnie wywiezionych do obozów pracy w Kazachstanie, lub nad Morze Arktyczne. Stalinowski reżym nie oszczędzał nikogo – nawet tych rosyjskich Niemców, którzy od urodzenia mieszkali w Kraju Rad i wiernie służyli komunizmowi.
Karl-Markus Gauss wskazuje również winnego tych wszystkich potworności: to nacjonalizm. Rozwój państwa narodowego, który organizował społeczności wokół „naszych” idei, dziedzictw i zwyczajów w opozycji do „ich”. Póki ludzi tutaj żyli w dobrowolnej ekumenie, póki okazywali sobie niezobowiązującą wzajemność, póty panował pokój. Obok siebie funkcjonowały rożne religie, języki i narodowości. Znakomita książka. Zapadający w pamięć wykład o tolerancji. Zapis nieszczęścia.
(1 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji