Każdy, kto siedział kiedyś nieprzygotowany w szkolnej sali, mógłby westchnąć za bohaterem tej książeczki: "Ach, gdyby tak stać się niewidzialnym!". A ponieważ w książkach wszystko jest możliwe, Tonino de Rosa nagle znika sprzed oczu kolegów i nauczyciela. Co za wspaniała okazja do psot i figli, od których będzie huczało w całym mieście! Niestety, każda zabawa kiedyś się znudzi. Co zrobi Tonino, gdy odkryje, że nikt go nie zauważa? Ani ludzie na mieście, ani przyjaciele, ani - co najgorsze - nawet ukochani rodzice? Na swoje szczęście spotyka Paolę, niezwykłą dziewczynkę z sąsiedztwa... Niewidzialny Tonino, po raz pierwszy prezentowany polskim czytelnikom, to jedna z najbardziej znanych książek Gianniego Rodariego (1920-1980), włoskiego klasyka literatury dziecięcej, laureata Nagrody im. Hansa Christiana Andersena zwanej Małym Noblem. Sylwetkę autora przybliża posłowie Moniki Woźniak. Uroku niniejszej edycji przydają piękne ilustracje Agaty Raczyńskiej.
O marzeniach, które (niestety) się spełniają
(2011-10-19)
Be
El
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Ponoć człowieka mogą spotkać dwa nieszczęścia – pierwsze, gdy nie może dostać tego, o czym marzy, drugie, gdy to coś znajdzie się w jego rękach, gdy marzenie w końcu się spełnia. Coś w tym jest, a pokazuje to bardzo wyraźnie książka G. Rodariego, która kilka tygodni temu ukazała się po raz pierwszy w Polsce. Uczeń Tonino nie odrobił zadanej dzień wcześniej pracy domowej – teraz drży na lekcji historii, a przez głowę przelatuje mu myśl, jakby to było fajnie, gdyby tak nagle stał się niewidzialny. Marzenie się spełnia. Stety niestety – można pomruczeć pod nosem. Bo i ile można cieszyć się taką niczym nieskrępowaną wolnością. Chłopiec dosłownie szaleje na lekcji: szczypie kolegów, ciągnie ich za włosy, obraca tablicę dookoła jej osi. Niewidzialny Tonino wywołuje niezłą awanturę w tramwaju, cukierni, a kiedy ma w końcu dość i tęskni za mamą, za ciepłem rodzinnego domu, okazuje się, że powrót do rzeczywistości wcale nie jest taki łatwy. Mogę zapewnić tylko, że wszystko kończy się dobrze. Książka podoba mi się pod wieloma względami – to taka trochę staroświecka opowieść z morałem – o tym, że najważniejsi są przyjaciele, a samemu źle. Jest dobrze napisana – wszak to sam mistrz Gianni Rodari, laureat Nagrody im. Hansa Christiana Andersena, zwanej Małym Noblem. Nic dodać nic ująć. (Na okładce znalazłam smakowite informacje, że w przygotowaniu Bajki przez telefon i Opowieść o Cebulku). Pamiętam podobne książki z dzieciństwa – w których autor prowadził fabułę niespiesznie, koncentrował się na szczególe, nie wysilał się, by przykuć uwagę czytelnika tanim efekciarstwem. Nie gnał też od atrakcji do atrakcji. Świat Rodariego to świat nieskażony gadżetami, rozpasaną techniką, gryzącą w uszy nowomową (drażni to często w książkach dla młodzieży, gdzie wszystko jest Ok i cool). Liczy się człowiek i przesłanie, a to jest tutaj wyraźnie podkreślone na końcu książki – co pewnie zdziwi współczesnych czytelników nie przyzwyczajonych raczej do takich zabiegów w dzisiejszej literaturze dziecięcej i młodzieżowej. Wspaniale pasują do tekstu czarno – białe ilustracje Agaty Raczyńskiej. Nie wyobrażam sobie inaczej. Ciągle krążę wokół stwierdzenia – książka staroświecka, książka wspomnienie (choć u nas to nowość). Może dlatego tak mi pasuje ta delikatna i nienachalna kreska ilustratorki. Odzwierciedla wszak świat, którego już nie ma – gdy w klasie królowały drewniana czarna tablica i biała kreda, nauczyciel wymagał i nie znosił sprzeciwu, a szczytem bezczelności (i może odwagi) było puszczenie po klasie papierowego samolociku i ukradkowe wyjadanie z kieszeni mundurka słodkich miętówek. A z tyłu książki – perełka, czyli coś, co wydawcy (w przeważającej części, bo jeszcze można, na szczęście, spotkać) schowali do lamusa – czyli Posłowie napisane przez Monikę Woźniak, która wykłada język i literaturę polską na Uniwersytecie La Sapienza w Rzymie. Bardzo polecam tę książkę. Myślę, że spodoba się uczniom w szkole podstawowej. Zachęcają do tego krótkie rozdziały, duże litery i poręczny format. Poznają szkolę i dzieciństwo swoich rodziców. Myślę też, że rojbrowanie Toniniego nie zaszkodzi dzieciom (to anioł w porównaniu choćby z takim…. Koszmarnym Karolkiem), a jego niecne czyny wywołają uśmiech i rozbawią. A ja między wierszami wyczytałam jeszcze jeden morał – owszem, przyjaciele są ważni, ale uwaga na marzenia – te często się spełniają…
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji