Pełny opis produktu: No Line On The Horizon [Limited Edition] [Digipack]
Średnia ocena z 6 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
U2
- Firma fonograficzna:
-
Universal Music Group
, 2009
- Nr katalogowy:
- 1796028
- Sprawdź inne tytuły:
-
U2
Album zawiera 36 stronicową książeczkę, plakat o raz dostęp do ściągnięcia ekskluzywnego filmu Antona Corbijna a także track w wersji UK
| Utwory: |
| 1. No Line on the Horizon |
|
|
| 2. Magnificent |
|
|
| 3. Moment of Surrender |
|
|
| 4. Unknown Caller |
|
|
| 5. I'll Go Crazy if I Don't Go Crazy Tonight |
|
|
| 6. Get On Your Boots |
|
|
| 7. Stand Up Comedy |
|
|
| 8. Fez - Being Born |
|
|
| 9. White As Snow |
|
|
| 10. Breathe |
|
|
| 11. Cedars of Lebanon |
|
|
- No Line On The Horizon [Limited Edition] [Digipack]
- Wykonawca:
-
U2
Najlepsza płyta U2 tej dekady
(2009-07-16)
Maciej
Gwiazda
Więcej o recenzencie
Po 2 słabszych płytach nareszcie U2 zafundowało nam płytę, która może być uznana za godnego następce tak wielkich tytułów jak Joshua Tree, Achtung Baby, Unforgettable Fire, czy Pop. Nie ma tu wymuszonych piosenek (patrz pół All that you can't leave behind) ani zbędnych dźwięków. Zaczyna się zawrotnym i wielowarstwowym dźwiękiem gitar - No line on the horizon powoduje, że na karku pojawiają się dreszcze. Z każdą kolejną piosenką jest coraz lepiej. Magnificent to stare dobre U2 z lekką nutką marokańskich rytmów, ale Moment of Surrender to już mistrzostwo świata. jest to najkrótsza 7-minutowa piosenka jaka powstała. Wspaniała melodia i tekst + niesamowity głoso Bono. I choć pewnie nie powtórzy komercyjnego sukcesu choćby One (nie te czas) to z pewnością należy ją stawiać w jednym rzędzie z tymi największymi nagraniami Irlandczyków jak Love is blindness czy With or without you. Kolejne utwory nie rozczarowują i nawet banalny na pierwszy rzut ucha I'll go crazy if i don't go crazy tonight po kilku przesłuchaniach odkrywa swój urok. Najsłabszym momentem (jedynym!!) jest utwór nr 7. I choć nie jest źle to Stand up comedy mnie nie wciągnął (taki trochę All because of you tej płyty). Tam gdzie większosć albumów się kończy No Line on the horizon rozkręca się na nowo. Kolejny utwór, Fez - Being born to największy eksperyment na tej płycie. Warto dodać, ze eksperyment udany. Nakładające się na siebie gitary i krzyk Bono wprowadzają słuchaczy w hipnotyczny nastrój. Kolejne utwóry również nie pozwalają wyłaczyć płyty. Spokojne i stonowane white as snow oparte na tradycyjnej ludowej melodii i genialny zawrotny Breathe z niesamowitym tekstem przypominają z kim mamy do czynienia. Płytę zamyka spokojny Cedars of Lebanon. Zwieńczenie albumu na miarę Mothers of Disappeared z historią wojenną w tle. Dawno nie było tak dobrze. Polecam wszystkim fanom dobrej gitarowej muzyki. Ze swojej strony polecam wersję digipack. Jest to rozsądny cenowo kompromis pomiędzy droższymi edycjami płyty a obdartą z zaprojektowanej przez Antona Corbijna szaty graficznej polską wersją.
(2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Nowa przestrzen u2owych dzwiekow
(2009-03-17)
Piotr
Bartnikowski
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
NLOTH to pelnia nowych dzwiekow i muzycznej przestrzeni. Bono spiewa tu jak nigdy dotad (wyzsza skala), ktorego glos okazuje sie byc niczym dobre wino, im starsze tym lepsze, a The Edge wymiata na gitarze zapierajace dech solowki (Fez-Beeing born, Breathe). Jest to bardzo dobra plyta do sluchania, nie dla masowych list przebojow.... 11 piosenek (wsrod ktorych sa z pewnoscia przyszle evergreen'y takie jak Magnificent, Moment of Surrender) potrzebuje czasu by moc zaglebic sie w ich muzyke, az po "line of horizon", zobaczyc i uslyszec "nowe" U2 nie powielajace starych schematow np. w Fez-Being born – istna perelka na plycie. To po prostu trzeba przetrawic jak z singlowym Get on your Boots (czysty Rock&roll!), a i tak wielkosc tej plyty uksztaltuje sie z czasem, podobnie jak z Achtung Baby....
(1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Daj nura w muzyczne morze!
(2009-03-05)
renee07
Więcej o recenzencie
Czekałem na tę płytę 5 lat. Pięć długich lat. I było warto. Po przesłuchaniu jej (który to już raz z rzędu?) mogę powiedzieć, że ta płyta jest po prostu piękna. Pełna muzyki przez duże M. Muzyki, która do Ciebie przychodzi i której wciąż jesteś głodny, wciąż za nią tęsknisz, muzyki, która ma coś do powiedzenia i udowodnienia. Nie rozumiem ludzi, którzy krytykują tę płytę, że nie jest to "The Joshua Tree" lub "Achtung Baby". Przecież to proste: jeśli chcesz "The Joshua Tree" to włącz "The Joshua Tree", jeśli chcesz "Achtung Baby" to włącz "Achtung Baby". Ta płyta to "No Line On The Horizon" i basta. U2 brzmią znajomo a jednocześnie świeżo i ekscytująco. Dużo jest tutaj mocnego brzmienia jak i nastrojowych klimatów. Pojawiają sie nowe dźwięki i instrumenty. Gitarowe popisy The Edge-a, świetna praca duetu Clayton i Mullen tworzą muzyczne morze, które koi i obmywa duszę słuchacza. Oczywiście nie mogło zabraknąć morskiej bryzy, którą jest głos Bono i który brzmi naprawdę rewelacyjnie. Tuli, drażni i rozgrzewa. Super! Bono jest też autorem większości tekstów. Proste i piękne słowa o miłości i nadzieji, które drażnią tak wiele osób. Tak jak wiele osób drażni sama postać Bono, który potrafi w dzisiejszych czasach mówić ludziom, że jest coś takiego jak miłość dla której trzeba coś zrobić. Banalne, tandetne czy nieprzyjemne? W słowach Bono nie zabrakło też autoironii. Jakże niewiele gwiazd potrafi drwić z samego siebie. Na koniec zamiast słów zachęty do kupna i zasmakowania dzieła chłopaków z U2 zadam pytanie: Czy wypada nie mieć najnowszej płyty najlepszego zespołu rockowego na świecie? Odpowiedź należy do Was.
PS.Bardzo fajne wydanie płyty z możliwością ściągnięcia filmu Anton-a Corbijn-a pt. "Linear".
(3 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Niezmiennie wysoka forma
(2009-03-02)
ejem
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Tak się bałam przesłuchania tej płyty... Bałam się - ja, wieloletnia fanka U2 - coś niebywałego! A wszystko to (jeszcze przed oficjalną premierą) przez niechętne głosy wielu rozczarowanych tym wydawnictwem, w tym fanów krzyczących, że nowe U2 to totalna zniżka formy, że gorzej już być nie może, że Bono i s-ka się skończyli... Teraz, gdy po pierwszym przesłuchaniu wyciągam gorącą płytkę z odtwarzacza uspakajam: jest dobrze! W moim mniemaniu U2 jeszcze nigdy nie popełnili słabego dzieła. Jasne, były w ich dyskografii płyty praktycznie wybitne jak "War", "The Joshua Tree", "Achtung Baby" czy "Zooropa", ale nawet biorąc pod uwagę płyty, które nosiły już mniejsze namiastki geniuszu, nigdy nie byłam rozczarowana jakością muzyki Irlandczyków. Tak samo jest z "No Line On The Horizon". Płyta ta przywodzi mi na myśl pierwsze wydawnictwa zespołu, takie jak "Boy" czy "October". Sporo się dzieje, są mocne momenty ("Get On Your Boots" czy "Stand Up Comedy"), są też tradycyjnie ballady (świetne "Moment of Surrender"oraz "Unknown Caller") - chyba już wpisany w tradycję znak rozpoznawczy Bono. Owszem, idąc tokiem myślenia fanów nastawionych na eksperymentowanie i przekraczanie kolejnych terenów muzyki można by się przyczepić, że całość to jakby powtórka z rozrywki - przemycone i zmiksowane treści wyjęte żywcem z poprzednich płyt, monotematyczne teksty oraz lekko monotonny wokal Bono... ale tak naprawdę żadnemu muzykowi nie uda się choć w małym stopniu nie nawiązywać w nowych dziełach do wcześniejszej twórczości.
Nie ma co wdawać się w jakieś głębsze refleksje nad tym krążkiem - fakt jest bowiem taki, że U2 jako zespół o tak wielkiej popularności, stałym miejscu na liście zespołów wszech czasów oraz niezwykle bogatym dorobku artystycznym nie musi niczego nikomu udowadniać. Robią swoje i bardzo dobrze im to wychodzi. Myślę, że niemoc twórcza póki co im nie grozi - mimo, że zbliżają się do tytułu "dinozaurów rocka" (prawie 30 lat na scenie), stając w szranki z coraz to młodszymi kolegami po fachu - U2 wychodzą z każdego starcia obronną ręką.
(3 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Znowu stare dobre U2
(2009-03-18)
mariusz
załuski
Więcej o recenzencie
Dwie ostatnie płyty to były, chyba z założenia ładne, proste piosenki.
Teraz mamy znowu płytę, która im więcej się jej słucha tym bardziej wciąga. Pewnie żaden z tych utworów nie osiągnie statusu "Sunday bloody..", "Pride", "One" itd., bo i takich utworów żaden zespół nie ma w swoim repertuarze zbyt wiele. Mało który może się pod tym względem równać z U2. Jest na tej płycie ten niepowtarzalny klimat U2! Słuchajcie, a znajdziecie. Szczególnie Ci, którzy zaczynali słuchać U2 w pierwszej połowie lat osiemdziesiątych.
(2 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji