Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: No Line On The Horizon [Polska cena]
Średnia ocena z 29 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
U2
- Firma fonograficzna:
-
Universal Music Group
, 2009
- Nr katalogowy:
- 1797607
- Sprawdź inne tytuły:
-
U2
Najnowszy studyjny album dobrze znanego wszystkim Irlandzkiego zespołu U2 okreslany jest przez samych twórców mianem arcydzieła.Dotychczasową dyskografię kwartetu zamyka Longplay "How To Dismantle An Atomic Bomb" z listopada 2004 roku. Krążek na całym świece rozszedł się w nakładzie 9 milionów egzemplarzy.
| Posłuchaj utworów: |
MP3 |
WMA |
| 1. No Line on the Horizon |
 |
 |
| 2. Magnificent |
 |
 |
| 3. Moment of Surrender |
 |
 |
| 4. Unknown Caller |
 |
 |
| 5. I'll Go Crazy if I Don't Go Crazy Tonight |
 |
 |
| 6. Get On Your Boots |
 |
 |
| 7. Stand Up Comedy |
 |
 |
| 8. Fez - Being Born |
 |
 |
| 9. White As Snow |
 |
 |
| 10. Breathe |
 |
 |
| 11. Cedars of Lebanon |
 |
 |
- No Line On The Horizon [Polska cena]
- Wykonawca:
-
U2
Dobry album... o ile ktoś potrafi słuchać
(2009-08-13)
Antoni
Twardowski
Więcej o recenzencie
Jeżeli spodziewacie się chociaż w jednej setnej usłyszeć "Joshua Tree" czy "Achtung Baby" lepiej sobie odpuście zabieranie się za "No Line...". Możecie sobie również odpuścić słuchanie czegokolwiek U2 po 1991 roku, ponieważ wbrew temu co chcieliście usłyszeć, to nigdy nie było już JT czy AB. Nigdy też nie miało być, muzycy zamknęli oba rozdziały za sobą i chcą tworzyć coś innego podczas gdy rzesze średnioogarniętych fanów i krytyków dalej wyczekują Josha Tree 2. Kto tego nie rozumie nie odnajdzie już chyba nigdy przyjemności w słuchaniu U2 (z resztą tyczy się to każdego zespołu) i bardzo wiele straci. Osobiście rzeczone albumy uważam za świetne, szczytowe osiągnięcia zespołu, ale zdaję sobie sprawę że ich epoka minęła a z czasem nadchodzi coś nowego (poza tym za cholerę bym nie chciał słuchać U2 tylko w stylu z przełomu lat 80 i 90, cóż za zubożenie muzyki to by musiało być!). Nie jestem fanem U2 z ostatnich ośmiu lat. O ile "All that you can't..." to album przyjemny i zasługuje na porządne 3 merliny to z "How to dismantle an..." jest dużo gorzej. U2 z poprzedniej płyty ocierało się już o popowy kicz, głównie w warstwie muzycznej, dlatego po "No Line..." spodziewałem się najgorszego i... zostałem mile zaskoczony. Od kiedy pierwszy raz usłyszałem płytę minęło pół roku, zdążyłem się z nią osłuchać, zapoznać lepiej, wyeliminować to co na początku wydawało się mi niesłusznie atrakcyjne i dojść do tego co ma swoją wartość. "No Line on the Horizon" to album co najmniej dobry. Prezentowany na nim styl muzyczny to trochę konsekwencja dwóch poprzednich płyt, jednak solidnie podrasowana porządnym graniem i feelingiem zwłaszcza gitary i basu no i oczywiście aranżacji drugoplanowych. Nie znajdziecie tu kiczu znanego z poprzedniego albumu U2, usłyszycie za to sporo mieszanki melodyjnego rocka z czymś co określiłbym eklektyczną alternatywą. Jeżeli ma być energicznie to utwory dają solidnego kopa ("No Line on the Horizon", "Stand Up Comedy"), jeżeli ma być trochę bardziej stonowanie i melodyjnie jest tak w rzeczy samej ("Unknown Caller", "Magnificent") jeżeli ma być ballada to i ją znajdziemy, odrobinę w stylu country ("White As Snow") i świetny, duszny eksperyment ("Cedars of Lebanon"). Jeżeli ktoś lubi bardziej przebojowe U2 w stylu "Beautiful Day" czy "City of blinging..." to polubi "I'll go crazy if I don't go crazy tonight" (bardzo w ich stylu) i "Get on your boots". Nie podoba mi się "FEZ - Being Born", nie za bardzo chyba trafia do mnie czym ta piosenka ma w gruncie rzeczy być. Ale prawdziwą perełką albumu jest coś co swoim charakterem odpowiada chyba najbardziej "With or Without You" czyli okołoballadowy "Moment of Surrender", naprawdę genialnie zaaranżowany z przepięknym tekstem i co zaskakujące, wokalem Bono dociągniętym do granic obecnych możliwości. 4 merliny bo „No Line on the Horizon” to album co najmniej dobry. 4 też dlatego, że uważam że kolesie z Dublina mogą nagrać jeszcze coś lepszego. Niezależnie od tego co o obecnym U2 myślicie proponuję przesłuchanie albumu parę razy a gwarantuję że każdy miłośnik inteligentnej muzyki współczesnej, prędzej czy później znajdzie na nim coś "bardzo" dla siebie.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Pozostał hipnotyzm muzyki ale U2 ginie w nowych czasach.
(2009-04-25)
Szczepan
Wolak
Więcej o recenzencie
No to jest recenzja-odpowiedź na to co napisał Pan/i Patrique La Anno seq. Główną myślą było to, że jest to płyta bardzo oryginalna i tak się składa, że jest to prawda. Tofik ze skeczu Ani Mru-Mru też jest oryginalny! Utwór tytułowy zapowiada jaki jest klimat całej płyty. Teksty trochę o niczym, dużo hipnotycznej gitary, fajny basik i beznadziejna perkusja. Taka jest ta płyta. A no i zapomniałem, że Panowie z U2 przesadzili z efektami co się mści. Niekiedy jest to strasznie denerwujące. Piosenki "rockowe" to w "Stand Up Comedy" jeden dobry riff i mówione teksty, a "Breathe" wokal, który nie idzie zgodnie z melodią co daje tylko i wyłącznie chaos. "Cedars of Lebanon" to kolejna porażka. Bas co innego, gitara co innego, a Bono coś szepcze do tego wszystkiego, nie w rytm nie w tempo, czysty chaos! Jedynymi piosenkami wartymi wymienienia są "Magnificient", która też nie powala ale brzmi jak U2 i "White as snow", która zawiera w sobie pop, trochę z country i starego u2, naprawdę dobra robota! Jest jeszcze "I'll go crazy(...)", które byłoby świetne, gdyby perkusista nie uznał, że jego partia jest za łatwa. "Fez-Being Born" najchętniej bym pominął ALE (!) naprawdę niesamowitą robotę wykonuje tam basista! Płyta dla fanów basu i fanatyków U2 reszcie nie polecam. 3 za treści muzyczne i 3 dobre piosenki.
(3 z 8 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Ludzie, przesłuchajcie parę razy i potem się wypowiadajcie!!!
(2009-04-08)
karol
szymonik
Więcej o recenzencie
No Line On The Horizon to nie jest łatwa szybko wpadająca w ucho płyta. Po usłyszeniu singla byłem wręcz załamany, po pierwszym spotkaniu z płytą było już lepiej, ale bez fajerwerków. Lecz teraz, czym dłużnej słucham tej płyty, tym bardziej mnie zniewala. Świetne rozpoczęcie w postaci piosenki "No Line Of Horizon", jako drugi swoim geniuszem miażdży "Magnificent" (moim zdaniem jedna z lepszych piosenek U2 w ogóle). Wyróżnić należy oczywiście "Breathe" ze świetną solówka, "Unknown Caller" moim zdaniem wcale nie monotonne, "I'll Go Crazy if I Don't Go Crazy Tonight" - też fajne bardzo, "Moment of Surrender" z deka za długie, do "Get On Your Boots" też się już przekonałem. Myślę, że będzie lepiej na stadionach brzmieć. Inne piosenki też trzymają poziom. Myślę, że to bardzo koncertowa płyta, wszystkie kawałki które wymieniłem będą świetnie brzmieć w Chorzowie. The Edge po raz kolejny udowadnia, że jest jedynym gitarzystą w swoim rodzaju a Bono wciąż trzyma formę.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Koszmarna pomyłka
(2009-03-27)
Sebastian
Rosa
Więcej o recenzencie
Ten album to dramat. Przyrównywanie go do eksperymentatorstwa na miarę "Zooropy" jest może i dobre, lecz mówienie, że ten album jest interesujący jest już nadużyciem. Jestem załamany tym, że po takich zapowiedziach ukazuje się album tak mierny, nieciekawy, sztuczny, nagrany jakby na siłę. Fanatycy U2 będą krzyczeć, że to przecież U2, oni zawsze byli tacy nieprzewidywalni. Dla fanów ich muzyka będzie to jednak bez znaczenia, gdyż oni będą rozczarowani. Tak jak rozczarowany jestem ja. Na tym albumie nie ma ani jednego utworu, który zapadłby mi w pamięć, który nuciłbym po kilkukrotnym przesłuchaniu, który zmusiłby mnie do refleksji i który sprawił, że serce mocniej zabiło. I nie ważne czy byłaby to ballada czy rockowy ogień. Chłopaki albo się wypalają, albo zdarzyła się im w karierze koszmarna pomyłka.
(9 z 16 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Stare dobre U2
(2009-03-23)
Korneliusz
Zych
Więcej o recenzencie
Być może przesadą jest mówienie, że U2 wróciło do korzeni. Przesada jest tez mówienie, że od dawna nic dobrego nie nagrali (przyznaję, nie lubię Zooropy, Popu, za Achtung tez średnio przepadam). Lubię jednak stare, zwyczajne granie bez nadmiaru elektroniki. I takie tu jest. 3 pierwsze kawałki najlepsze od czasu Joshua'y, świetne ballady i znakomite zakończenie. Płyta nie jest doskonała. Brakuje nieco w niej pasji "Wara", klasy "Joshua Tree", ale jest to klasyczne dobre U2. Czego chcieć więcej?
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Przeczytaj wszystkie recenzje
(29)