Koszyk pusty
Koszyk pusty
Chcę otrzymywać korespondencję o pozycjach tego autora.
Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".
Ocena klientów. Nadesłano 1 recenzję (Dodaj własną)
Paweł Goźliński Więcej o recenzencie
Starożytni greccy lekarze byli przekonani, że monarchia, czyli panowanie, przewaga jednej z energii działających w organizmie, jest przyczyną choroby. Zdrowie to isnomia, ład i harmonia splecionych elementów ciała i ducha. To ludzkie piękno, ideal, który terapia wciąż na nowo powinna przywracać.
Książka Georgesa Canguilhema, będąca uzupełnioną wersją pracy doktorskiej francuskiego filozofa z lat czterdziestych, przede wszystkim demistyfikuje wszelkie ideały zdrowia, jakie majaczą u źródeł fizjologii i patologii. Zdrowie przestaje być kategorią absolutną i obiektywną, a choroba - zakłóceniem idealnej normy. Canguilhem swoje rozważania z pogranicza medydycyny i filozofii prowadzi też na gruzach teorii ontologicznej, w której choroba jest zjawiskiem obcym, złem narzucającym się naturze człowieka. "Patologiczne" i "normalne" tracą swoje osobne stanowiska i zaczynają się przenikać. Co nie znaczy, że stają się tym samym - przestrzega Canguilhem.
Uczeń Gastona Bachelarda, nauczyciel Michela Foucalulta i promotor jego Historii szaleństwa w dobie klasycyzmu - jakim cudem ktoś tak ważny w dziejach filozofii współczesnej mógł dotychczas wymykać się tłumaczom? A jednak Normalne i patologiczne to pierwsza książka Georgesa Canguilhema przetłumaczona na polski. Tytuł jest ścisłym odzwierciedleniem zawartości. To bowiem historia pojęć, oglądanych w kontekście koncepcji fizjologii i patologii, interesuje filozofa najbardziej, jest według niego kluczowa dla zrozumienia dziejów nauki i jej konfrontacji ze światem wartości. Sprzeczności w pojmowaniu tych pojęć interesują go w równym stopniu, co ukryte powinowactwa, elementy ciągłości ujawniające się niespodziewanie choćby w refleksji Kanta nad tym, co "szkolne" i "światowe", a zgodne z jego własnymi ustaleniami na temat tytułowych kategorii jego pracy.
Historia normy to przecież zarazem historia szkoły i kliniki, a "normować, normalizować znaczy narzucać wymogi istnieniu tego, co zastane, którego wielość i różnorodność jawi się [...] jako coś nieokreślonego, nie tyle obcego, co wrogiego". Nawet marzenie o świecie bez norm ma normatywny charakter. Tak samo marzenie o absolutnym zdrowiu jest głosem z wnętrza choroby, jest normą krystalizującą się w tyglu patologii.
Świat patologii i normy traktuje Canguilhem dynamicznie, jako element swoistej gry, w której "życie usiłuje wygrać ze śmiercią". Za Nietzschem mówi o człowieku jako o tym, który przede wszystkim ustanawia normy, który w aksjologicznie obojętny nurt życia projektuje świat wartości. To dlatego możliwe jest w rozumowaniu Canguilhema swoiste dowartościowanie patologii, która będąc już częścią życia, chociaż biegunowo odległą od błogosławionego stanu zdrowia, staje się też wyzwaniem. Zmusza do przekroczenia, do ustanowienia nowego ładu, nawet, mówiąc językiem Nietzschego "przewartościowania wszystkich wartości".
Dlatego Canguilhem w pewnym momencie przestaje mówić o chorobie. Dochodząc w swoich rozważaniach aż do problemów genetyki, o których więcej można powiedzieć w języku teorii komunikacji niż fizjologii i patologii, wprowadza pojęcie błędu. To błąd zmusza do korekty, do podjęcia nowej gry o życie, o nowy, chociaż chwiejny, tego życia porządek.
Canguilhem jest jednak przede wszystkim historykiem, ale tak jak jego mistrz i uczeń, nie wierzącym w obiektywizm ludzkiej wiedzy. Opisuje wiec nie ciągłość historii nauki, dochodzenia do jakiejś "wiedzy pewnej", ale przemiany naukowej ideologii Augusta Comte'a, który chorobę traktował jak swoisty eksperyment, w którym uzyskujemy wiedzę o tym, co "normalne", Claude'a Bernarda, który zacierał jakościową granicę między normą i choroba i Rene Leriche'a, który odebrał chorobę fizjologom i patologom i na powrót oddał chorym. Pokazuje, w jaki sposób usiłowali oni jednym spojrzeniem ogarnąć patologię i zdrowie, ułożyć z nich wzory absolutne. I dlaczego wpadali w pułapkę naukowych mitologii...
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

























