19 utworów do oryginalnych tekstów Norwida. De Press połączył dwa różne światy - rock i poezję i stworzył niezwykle spójną i logiczna całość. "...Płyta trzyma słuchacza od pierwszej do ostatniej nuty w dużym napięciu... wszystkie kompozycje, owe "gromy" i "pyłki", odpowiednio ułożone, tworzą muzyczny "pamiętnik artysty"" - ta opinia powstała w Ośrodku Badań nad Twórczością Cypriana Norwida KUL.
Norwid w rockowej masce
(2010-11-24)
Carlos696
Więcej o recenzencie
Twórczość Cypriana Kamila Norwida jest szczególną dla polskiego rocka. Nic dziwnego, skoro pierwsze polskie arcydzieło rockowe zostało skomponowane do "Bema pamięci żałobnego rapsodu" przez Czesława Niemena. W późniejszych latach po tę trudną poezję sięgali między innymi Closterkeller, Homo Twist, Apteka, nawiązania zaś do Norwida możemy odnaleźć choćby w przepięknym utworze Budki Suflera "Noc nad Norwidem". Aż wreszcie doczekaliśmy się płyty, która od początku do końca wybrzmiewa Norwidowskimi wersami. De Press, które już wcześniej sięgało po tę poezję, postawiło na rockową (momentami prawie punkową) prostotę, co nadało owym wierszom rebelianckiego i nadal aktualnego posmaku. Mimo tego płyta pozostawia niedosyt, szczególnie u tych odbiorców, którzy już wcześniej zetknęli się z tym twórcą. Prostota i żywiołowość muzyki rockowej, dodaje, co prawda, szczypty przebojowości Norwidowi, lecz ograbia jego twórczość z tak charakterystycznych cech, jak mądra, głęboka ironia, oraz oryginalne użycie przemilczeń oraz pauz, które znaczą w tej poezji czasami więcej niż same słowa. Śpiewanie Norwida wymaga aktorskiej zręczności, i nie wystarczy tu tylko umiejętność prostego serwowania wersów. Dodatkowo dziwi mnie, dlaczego tak wspaniałe utwory, jak „Święty-pokój” oraz „Moja piosenka II” zostały tu przedstawione w nowych aranżacjach, skoro De Press już wcześniej je wykonywało, i to całkiem udanie. Mogą razić także „Marionetki”, zwłaszcza, gdy zna się doskonałą interpretację tego utworu w wykonaniu Niemena, u którego zwyciężyły refleksyjność i stonowane wykorzystanie instrumentów elektronicznych, De Press zaś postawił na punkowy, działający tylko na emocję, przekaz. No, ale dość krytykowania. Wierzę, że pomimo niedociągnięć (które może zauważyć tylko osoba znająca poezję wieszcza), wielu młodych odbiorców (i nie tylko nich)przekona się dzięki tej płycie do owej twórczości, która jest być może najwybitniejszą, jaka wyszła spod ręki polskiego poety. Poza tym - „Norwid. Gromy i pyłki” to rzetelna i przebojowa dawka całkiem niebanalnego rockandrolla, a to się przecież chwali.
(4 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji