Wielka literatura
(2005-06-14)
karolina
rodzaj
Więcej o recenzencie
Dorota Masłowska wspomniała w jednym z wywiadów, że ceni sobie książki, które zmieniają fakturę mózgu! Choć z pewnością każdy osobny będzie mógł stworzyć kanon takich pozycji, dla mnie niewątpliwie na szczycie listy znajdzie się "Obłęd" Jerzego Krzysztonia.
To książka o chorobie psychiatrycznej, której niezwykły rytm i melodia sprawiają, że czasami nie da czytać się jej inaczej niż w pewnym wzburzeniu, dziwnym hipnotycznym transie. Z bezpiecznej pozycji czytelnika pozwala otrzeć się o obłęd, spełnić perwersyjną zachciankę posmakowania szaleństwa. Całe strony upływają w niezwykłej gorączce opętańczego monologu, czytelnik skłania się czasami ku temu by zaufać bohaterowi, by jego wizję przyjąć za dobrą monetę. A przecież zdaje sobie sprawę z tego, że to czytanie znaków, doszukiwanie się w gestach przechodniów specjalnych wskazówek, szukanie zaszyfrowanych wiadomości na sklepowych wystawach, jakiemu oddaje się Krzysztof w pierwszej części książki jest jedynie pogrążaniem się w szaleństwie, umacnianiem osobistej spiskowej teorii. Dla niego każda rozmowa ma drugie dno, ubiór znajomych czytać można jak sekretny język, a każdy z jego otoczenia ma przeznaczoną rolę... Od tego dnia prosta droga wiedze bohatera do szpitala psychiatrycznego w Tworkach - co to za opisy, za charaktery i przemyślenia! Przeczytać trzeba koniecznie.
W opowieść o obłędzie, w badanie wewnętrznej geografii własnego mózgu, wpisane są liczne odwołania historyczne czy kulturowe. Obok napomknień o wydarzeniach z niedawnej, peerelowskiej przeszłości (czas akcji książki przypada na lata siedemdziesiąte minionego wieku), pojawiają się aluzje o wiele starsze. Filozoficzno-teologiczne rozważania Krzysztofa splatają się z całym morzem aluzji literackich- do "Wesela", do Witkacego, do Gombrowicza, do opowieści tak uniwersalnych, jak ta o Don Kichocie czy wreszcie- na nią narrator powołuje się nadzwyczaj często - o wędrówce Odyseusza, z którego losem dzieje Krzysztofa mają kilka wspólnych punktów. Pogrążony w dziwacznym stanie umysł rzuca się w korowód z diabłem, postaciami literackimi, własnymi wyobrażeniami. Nie można także zapomnieć o etosie romantycznym, do którego odwołania można znaleźć co krok. Już sama postać i pomysł ratowania świata przywodzą na myśl romantyczny straceńczy mesjanizm. Z kolei pobyt w szpitalu czy wcześniejsze spotkanie z kolejarzem-diabłem przywodzą na myśl "Kordiana". Kolejną areną odniesień jest sztuka- porównania ludzi do postaci z obrazów konkretnego malarza są przecież bardzo plastyczne.
Krzysztoń nie tylko utrzymuje w ryzach całą tę olbrzymią -monumentalną wręcz- opowieść, której przemyślana konstrukcja przypomina czasami niezwykle bogaty utwór muzyczny, ale daje poznać się także jako mistrz fragmentu. Wiele zdań, wiele akapitów zapada w pamięć, odciskają się gdzieś w fakturze mózgu... "Obłęd" to mocna, czasami wręcz wyczerpująca swoją intensywnością proza, która podstępnie wdziera się w oddech czytającego, ale pozwala także na przeżycie czytelniczego katharsis. Wielka to literatura!
(5 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji