Stary, dobry Kazik
(2007-11-22)
Maciej
Blatkiewicz
Więcej o recenzencie
Trzeci solowy krążek Kazika - "Oddalenie", bardzo długo był dla mnie wielką niewiadomą. Część utworów znałem z albumów formacji Kazik na Żywo, lecz jak się okazało, koncertowa aranżacja wielu kawałków bardzo odbiega od tej z opisywanego krążka. Jeśli chodzi o stronę muzyczną, to mam wrażenie, że w większości została ona zrealizowana na "jedno kopyto". Owszem, każdy utwór posiada - nazwijmy to - element wyróżniający, lecz całość (poza drobnymi wyjątkami) prezentuje się bardzo podobnie. Ostrzejsze, gitarowe granie pojawia się w paru piosenkach (m.in. "Nie Lubię Już Polski"), reszta to już bardziej spokojne rytmy, co pasuje w momencie, gdy Kazik po raz kolejny wyraźnie inspiruje się rapem. Warstwa tekstowa, jak zazwyczaj w przypadku Staszewskiego, stoi na bardzo wysokim poziomie. Jest miejsce na mały storytelling, trochę wzorem "Nie mogę istnieć bez narzekania" z płyty "Spalam się", w utworze "Zgredzi". Pojawia się też kawałek podobny do późniejszego przeboju "Mars Napada". W "Zarazie" również mamy do czynienia z polityczno-społecznym tyglem, lecz podsycanym i ubarwianym nie inwazją Marsjan, a obrzydliwym choróbskiem. W "Błagam Was" Kazik w bardzo trafny sposób przedstawia gangsterskie porachunku made in Poland. Nie zabrakło też miejsca na tematy politycznej (chociażby "Łysy jedzie do Moskwy", "Oddalenie) oraz tematy znacznie rzadziej wałkowane przez muzyków ("Prawo Jazdy" - tytuł tłumaczy wszystko). Staszewski wyznaje też, że "ubieram się i noszę, te twoje biustonosze, twoje buty na szpilkach, mówiłam ci to, moje preferencje to być kobietą", a jakiś czas później zapewnia, iż nie lubi już Polski, co wcale nie jest jednoznaczne z brakiem postawy patriotycznej lidera Kultu. Najbardziej upodobałem sobie kawałek "Wewnętrzne Sprawy", z którego swego czasu - nawiasem mówiąc - skorzystałem. Tym razem Kazik należycie przedstawia bierność wielu państw wobec krajów, w których naginane (to najlżejsze i nie do końca adekwatne słowo) są prawa człowieka. Przez wielu "Oddalenie" uznawane jest za najlepszą, solową płytę Staszewskiego. Ciężko mi się z tym pogodzić, bowiem bardzo wysoko cenię sobie zarówno "Spalam Się", "12 Groszy", jak i "Melassę". Coś w tym jednak jest i album datowany na '95 rok wart jest polecenia. Jeśli jeszcze "Oddalenia" nie znacie, to czas nadrobić zaległości. Ja to niedawno zrobiłem i jestem z siebie bardzo zadowolony.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji