Kompozytorem całego materiału jest Jacek Zieliński, a słowa z jednym wyjątkiem napisał Leszek A. Moczulski. Wśród 16 utworów znalazła się również instrumentalna "Ballada dla Zbyszka S." poświęcona znanemu skrzypkowi jazzowemu Zbigniewowi Seifertowi (1946 - 79). Płyta "Oddychać i kochać" jako całość traktuje o różnych odcieniach miłości, nadającej sens naszemu życiu.
Dobra plyta na 45-lecie zespołu
(2010-11-08)
Powerslave
Więcej o recenzencie
Skaldowie to prawdziwy fenomen na polskiej scenie muzycznej, dość powiedzieć że od 45 lat nieprzerwanie grają i nagrywają w praktycznie niezmienionym składzie. Repertuar zespołu opierał się od samego początku o kompozycje Andrzeja Zielińskiego, wybitnego kompozytora i melodyka, aczkolwiek wokalnie ustępującego swemu bratu Jackowi. Jednak w ostatnich latach ciężar tworzenia repertuaru wziął na siebie właśnie Jacek Zieliński. Już na poprzedniej płycie ″Harmonia świata″ skomponował większość materiału, natomiast na ″Oddychać i kochać″ wszystkie kompozycje są jego autorstwa. Z kolei warstwę tekstową praktycznie zmonopolizował (15 utworów na 16) krakowski poeta Leszek Aleksander Moczulski, od lat współpracujący z zespołem.
Płyta ″Oddychać i kochać″ ani nie zaskoczy, ani nie rozczaruje dotychczasowych fanów zespołu. Utwory wpisują się w dotychczasową konwencję Skaldów wypracowaną chociażby na płytach, które kompozytorsko zdominował Jacek Zieliński (″Nie domykajmy drzwi″, ″Oddychać i kochać″), tzn. kompozycje z jednej strony osadzone w nurcie folkloru górskiego, z drugiej strony refleksyjne (na szczęście nieprzesłodzone) ballady z pewnymi elementami zarówno zadziorności (riffy gitarowe) jak i sentymentalizmu (kojące skrzypce). Syntezatorowe klimaty (″Ten siódmy raz″, ″Rejs bez końca″) żywo przypominają sielski klimat końca lat 70-tych. Z kolei drapieżnie (momentami) brzmiące gitary przypominają, że żyjemy jednak ad. 2010.
Czego na płycie nie ma? Wielkiego przeboju na miarę ″W żółtych płomieniach liści″ czy ″Z biegiem lat″. Trzeba jednak pamiętać, że Skaldowie nagrywali już płyty bez superszlagieru ("Od wschodu do zachodu słońca czy "Droga ludzi"), które z powodzeniem wybronił czas.
Na ″Oddychać i kochać″ nie ma także klimatu rocka progresywnego charakterystycznego dla kultowego albumu ″Krywań″. Niemniej jest to solidna pozycja w dorobku zespołu. Tak jak w przypadku kolejnego tam albumu w bogatym i wieloletnim dorobku danego wykonawcy – sceptyków pewnie nie przekona, a dla przekonanych jest pozycją obowiązkową.
(1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji