Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Ofiary
Średnia ocena z 4 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Mark Billingham
- Wydawnictwo:
-
G+J
, Listopad 2008
- ISBN:
- 978-83-60376-89-8
- Liczba stron:
- 360
- Wymiary:
- 130 x 195 mm
- Tłumaczenie:
-
Robert P. Lipski
- Sprawdź inne tytuły:
-
Mark Billingham
Pierwsza ofiara była całkowicie unieruchomiona, skrępowana, zdana na łaskę zabójcy, który w końcu udusił ją w obskurnym pokoiku taniego hotelu. To nie było przypadkowe morderstwo, lecz zbrodnia przemyślana i zaplanowana w najdrobniejszych szczegółach. Ofiarą był gwałciciel zwolniony niedawno z więzienia i fakt ten bynajmniej nie skłaniał policji do intensywnych poszukiwań sprawcy. Mimo to, inspektor Thorne rozpoczyna żmudne śledztwo, podążając tropem zabójcy bezlitośnie mordującego kolejne ofiary. Dla każdej z nich sprawca zamawia wieńce w całodobowej kwiaciarni, w żywe oczy naigrywając się ze stróżów prawa. Choć zmarli nie budzą sympatii i nie zasługują na współczucie, Thorne przekonany, że każde ludzkie życie to bezcenny dar, próbuje powstrzymać zabójcę kierującego się własnym, wypaczonym poczuciem sprawiedliwości. Inspektor pragnie też ochronić właścicielkę kwiaciarni, która najprawdopodobniej wie o mordercy więcej, niż można by przypuszczać.
- Ofiary
- Autor:
-
Mark Billingham
Gdy gwałt się gwałtem odciska...
(2010-07-01)
Fuine
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Mark Billingham nie stroni od kontrowersyjnych ujęć zbrodni. W "Kokonie" jest ona skutkiem ubocznym skrzywionego ideału, w "Mięczaku" rezultatem dominacji morderczego umysłu nad wykonawcą, w "Pogrzebanym" (jeszcze nam w Polsce niedostępnym) wynikiem pewnych życiowych wyborów, ale w żadnej z powyższych książek konflikt prawa z sumieniem nie jest tak uderzający jak w tej. Niemal w uszach brzmi mi stare powiedzenie o gwałcie co się gwałtem odciska - i które, choć bardziej z "Trylogią" kojarzone, z powodzeniem mogłoby stanowić motto "Ofiar", z jakże jednak charakterystycznym dla autora osobistym rytem. "Ofiary" to lektura bolesna wręcz fizycznie, szczególnie dla czytelniczek, gdyż to właśnie motyw bezkarnie zgwałconej Jane Foley stanowi podłoże współczesnego śledztwa. Wewnętrzne rozterki prowadzących sprawę policjantów są wyraźne i zrozumiałe dla każdego z nas: z jednej strony morderstwa - z zimną krwią przeprowadzone egzekucje - z drugiej ofiary - dawni gwałciciele, obecnie zwolnieni z więzień po odbyciu kary (zbyt z reguły niskiej w porównaniu z brutalnością ich czynów). Ktokolwiek wyznaczył sobie zadanie "oczyszczenia" społeczeństwa z chwastów ludzkiej egzystencji wie doskonale, że przynajmniej część z nas gotowa jest mu przyklasnąć. Podczas przekładania kolejnych kartek powieści wzrasta stopniowo zrozumienie i powyższego dylematu, i przeszłości, w której wziął on swój początek. Jednocześnie nasz "twardy glina" Thorne boryka się z wybrykami ojca i własnymi miłosnymi kompleksami (o nowym materacu już nie wspominając), Holland z rosnącym przerażeniem oczekuje narodzin potomka, a morderca? Narastająca gorączka wydarzeń znajduje swój jakże wspaniały finał w przedostatnim rozdziale. Na scenę wkroczy w międzyczasie Carol Chamberlain, postać jakże nieoceniona w kolejnych częściach serii o "kłującym policjancie" a wy będziecie mieć szansę przekonać się, czy podejrzewany od samego początku osobnik rzeczywiście okaże się mordercą. Znając Billinghama i jego upodobanie do "nieoczekiwanych zwrotów akcji", nie byłabym tego taka pewna... Tak naprawdę mogę wręcz się założyć, że w końcówce wraz z Hollandem będziecie w stanie jedynie wyszeptać: „Rany boskie!”.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Dobra książka
(2009-01-26)
Mateusz
Mnich
Więcej o recenzencie
Robi przysługę światu. Morduje tych, którzy dopuścili się gwałtów. Gdy jego sprawa wychodzi na jaw, gazety odnajmują: „Wyrywa za nas chwasty”. Jest wyrafinowanym mordercą, najprawdopodobniej ex-więźniem, polującym na zboczeńców, którzy wyszli z więzienia. Kusi ich zdjęciami niejakiej ‘Jane Foley’, za jaką się podaje. Nie do złapania. Za mało zostawia śladów. Homoseksualista, myślą policjanci, jako że po pierwszym morderstwie znaleźli w odbycie ofiary środek plemnikobójczy z prezerwatyw. Niestety, rzeczywistość wygląda trochę inaczej.
Jest pokrzywdzonym przez los człowiekiem o spaczonej psychice. W dzieciństwie oglądał ciała swojej matki, Jane Foley, zgwałconej i zamordowanej przez własnego męża (wcześniej jeszcze zgwałconej przez obcego człowieka, któremu pomogła nieudolność policji), i wspomnianego ojca, który popełnił chwilę potem samobójstwo. Z siostrą trafia do rodziny zastępczej, gdzie jest molestowany. To tak zniekształca jego poczucie sprawiedliwości, że mści się na wszystkich tych, którzy czynią źle. Do tego zaraz po tym, kiedy uciekł od zastępczych rodziców wraz z siostrą, ta zostaje zgwałcona na dyskotece. Musi wziąć sprawy w swoje ręce. Aha, nie jest gejem. Poza tym wszystkie ofiary na pewno widywały się z dziewczyną, której zdjęcia dostawali. Wniosek? Wspólniczka.
Detektyw Thorne ma niełatwe zadanie. Układanka wydaje się niemożliwa do złożenia, dopóki za sprawą starszej wiekiem policjantki dowiaduje się o sprawie zamordowanej Jane Foley i jej dzieciach. Prawdę poznaje w tragicznych momentach własnego życia, gdy ociera się o śmierć, błagając życie o odrobinę łaski.
Podoba mi się to, że Thorne nie jest detektywem-Bogiem, który wszystko wie, jest fizycznie wszechmocny i radzi sobie z bandą stu rzezimieszków. A tu nie. Trochę przygrubawy czterdziestolatek, opiekujący się ojcem z Alzheimerem, korzystający z usług prostytutek, obrabowywany przez nadzwyczaj bezczelnych złodziei… Tak, jego historia to genialnie zakodowana między tekstami dobrej sensacji obyczajówka, liźnięta schematami powieści psychologicznej, która pokazuje nader wyraźnie, że nawet w najpiękniejszych momentach naszego życia rzeczywistość odwrócona jest przeciwko nam. Zakochuje się w Eve, również nieidealnej.
A morderca jest mu niesamowicie bliski.
Genialne, naprawdę genialne, z początku nieco amatorski język, i można by tekst pozbawić 50 stron pustych informacji, ale reszta naprawdę dobra.
Polecam wszystkim!
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji