Najjaśniejsza gwiazda młodego pokolenia, piękna i zmysłowa JESSICA ALBA (Sin City - Miasto grzechu, Fantastyczna czwórka) w przebojowym remake'u jednego z największych azjatyckich przebojów kasowych. Sydney Wells, niewidoma skrzypaczka z Los Angeles przechodzi skomplikowany zabieg przeszczepienia rogówki, który przywraca jej wzrok po ponad dwudziestu latach ślepoty. Ale szczęście Sydney nie trwa długo... Dziewczynę zaczynają prześladować nie mające żadnego naukowego wyjaśnienia dziwaczne i przerażające wizje. Okazuje się, że Sydney posiadła także zdolność jasnowidzenia i dostrzegania zmarłych...
Lepsze niż oryginał
(2008-11-01)
MarS
Więcej o recenzencie
Ślepa dziewczyna po przeszczepie rogówki widzi przedziwne, nadprzyrodzone rzeczy. Gdy w końcu rozumie, że postrzega świat inaczej niż reszta, zaczyna się straszna zabawa. Taki krótki romans z duchami. Miałem makabryczny pomysł na Halloween. Obejrzeć oryginalne, koreańskie „Oko”. To było jedyne w swoim rodzaju przeżycie, w które wciągnąłem niczego nie świadomego kumpla. Zabrakło mi tym razem wyczucia, oszukany pozytywnymi opiniami w sieci. Po seansie musiałem przed sobą przyznać, że amerykański remake jest przynajmniej trochę straszny. Co prawda ani cudownie udany, ani wybitnie zagrany, ani frapująco zawikłany, lecz wciąż wywołujący ciarki na plecach. Bo „Oko” Parków może tam wywoływać co najwyżej senne żółwie, tuptające hipnotyzująco wolno, i to w rytmie fortepianu. Pewnie to jakiś azjatycki gatunek tych ciarek. Trochę tylko szkoda, że Jessica Alba występuje w tym nowym, lepszym „Oku” bez pokolorowania fryzury na blond. Ach, aż cni się i człowiek wspomina „Sin City”… A przecież twórcom amerykańskich Kręgów udało się z Naomi Watts! Być może jednak „Oko” wymaga trochę ciemnych barw. Zwłaszcza po przerażająco słonecznej i jasnej produkcji Parków. Amerykanie dobrze znają swoje rzemiosło i nie pozwalają, by ekscentryzm i nie straszność pierwowzoru zaciążyły nad ich przedsięwzięciem. Co prawda trudno się spodziewać zaskoczenia, zwłaszcza gdy remake ogląda się później. Ja polecam pozostać przy miernej kalce, by nie zrobić sobie krzywdy oryginałem. Po Parkach to nawet ja, maniak koreańskiego kina, zamierzam zrobić sobie długa przerwę od Dalekiego Wschodu. Czego i wam życzę, zapraszając na wieczór z Albą.
(2 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji