Koszyk pusty
- polecamy
-
- Bomb In A Birdcage
- cena: 52,99 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
Koszyk pusty
Chcę otrzymywać korespondencję o pozycjach tego autora.
Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".
Średnia ocena z 7 recenzji (Dodaj własną)
| Utwory: | ||
|---|---|---|
| 1. Come On, Come Out | ||
| 2. The Minnow & The Trout | ||
| 3. Whisper | ||
| 4. You Picked Me | ||
| 5. Rangers | ||
| 6. Almost Lover (Album Version) | ||
| 7. Think Of You | ||
| 8. Ashes And Wine | ||
| 9. Liar, Liar | ||
| 10. Last Of Days | ||
| 11. Lifesize (Album Version) | ||
| 12. Near To You (Album Version) | ||
| 18. Hope For The Hopeless (Album Version) | ||
| 19. Borrowed Time | ||
Agnieszka
Kusiak
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Przy pierwszych dźwiękach myślałam, że zdobyłam płytę-skarb, płytę-perełkę, płytę, która stanie się dla mnie jedyną w swym klimacie. I co? Spotkało mnie duże rozczarowanie. Piosenki zlewają się w jedną długą smętną całość. Głos (ładny), ale jednostajny, miałki. Nie umiem nawet powiedzieć, który utwór mi się podoba, czy zapadł mi na dłużej w pamięci, bo nie umiem ich od siebie rozdzielić. Szkoda, bo tak dobrze się zapowiadało.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Maja Grzesiak Więcej o recenzencie
Gdy włożyłam do odtwarzacza płytę "One cell in the sea" nie sądziłam, że stanie się jedną z moich ulubionych płyt. Zazwyczaj słucham bardziej dynamicznej muzyki, ale Fine Frenzy jest miłą, kojącą odmianą dla uszu zmęczonych zbyt głośnymi dźwiękami. Ta miękka, spokojna muzyka działa na mnie uspokajająco. Co nie znaczy że nudzi. Każda piosenka jest inna, ale wszystkie komponują się w piękną całość, tworzącą bardzo udany album. Polecam ją wszystkim, a zwłaszcza tym żyjącym zbyt szybko i nie umiejącym się wyciszyć.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Aleksander R. Więcej o recenzencie
Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem okładkę płyty "One Cell in the Sea", pomyślałem - "Hej! Nowa Tori Amos!". Jednak po przesłuchaniu stwierdziłem, że Alison Sudol - rudej pianistce i piosenkarce rockowej do Tori Amos jeszcze daleko, a nawet bardzo, a nawet...czasami mam wrażenie, że nigdy do geniuszu Tori Amos nie dojdzie. Piosenki na "One Cell..." są ładnie zaaranżowane, jednak, patrząc od strony kompozytorskiej powiedziałbym "nuda". Jak to ktoś już wcześniej napisał, "dźwięki prowadzą donikąd". Otóż to. Na dodatek, na tym krążku mamy kompletny brak awangardy i indywidualnego podejścia do muzyki. Alison Sudol zalicza się do muzyki alternatywnej? Dziwne. Według mnie powinno się ją zaliczyć raczej do zwyczajnego soft rocka, bez polotu, albo... po prostu do popu. Będąc surowym oceniającym pozostawię tutaj nutę nadzieji. To dopiero debiut Alison Sudol (A Fine Frenzy)i miejmy nadzieję, że za rok, dwa, etc. wokalistka da nam wreszcie powód, by zaliczyć ją do grona wykonawców muzyki alternatywnej.
(2 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Art
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Muzyka A Fine Frenzy słuchana w pełni dnia, może zanudzić bez reszty potencjalnego konsumenta muzycznej sztuki. Dopiero wieczorową porą zawartość "One Cell In The Sea", działa na korzyść twórczości rudowłosej piękności, śpiewającej przede wszystkim o miłości w jej różnych odcieniach. Bodaj najbliżej tutaj do klimatu nagrań Sarah McLachlan a już z pewnością, gdy z głośników płyną fragmenty w rodzaju "Rangers", "Ashes And Wine" czy też singlowy "Almost Lover". Śpiew i modulacja głosu tajemniczej wokalistki, również zdradzają pokrewieństwo z kanadyjską balladzistką. A nawet gdy pojawia się bardziej zrywne canto jak w "Liar, Liar" albo w "Lifesize", to interpretacja nie zmienia się aż tak bardzo względem wolniejszych fragmentów. Wciąż pozostajemy w sferze szeroko pojętej ballady. Jest jeszcze dalekie echo Tori Amos, (patrz początek "Last Of Days"). Mam jednak nieodparte wrażenie, iż repertuarowo album jest za bardzo wygładzony i bez wątpienia brak tutaj fragmentu wyróżniającego się czymś niepowtarzalnym, przyciągającym i absorbującym uwagę, czy to bardziej wyszukaną melodią, czy też bardziej intrygującym brzmieniem. Aranżacje zdominowały subtelne dźwięki fortepianu, czasem akustyczne gitary... I wychodzi na to, że "One Cell In The Sea", to jeszcze jedna nastrojowa płyta z balladami w pełnym tego słowa znaczeniu, którym jednak brak większego potencjału emocjonalnego a które przy większej dawce mogą przyprawić o ziewanie. No cóż, jak widać przynudzanie, to też swego rodzaju umiejętność.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Piotr Tokarski Więcej o recenzencie
Pierwszą piosenkę A Fine Frenzy usłyszałem w serialu "Bracia i siostry". Był to utwór "Ashes and wine". Piosenka bardzo mi się spodobała. Potem ktoś ze znajomych polecił całą płytę rudowłosej wokalistki. Myślę, że warto sięgnąć po jej debiutancki album. Nie jest to może w pełni dojrzała muzyka, ale jeśli wokalistka wykorzysta swój potencjał to w przyszłości możemy się spodziewać świetnych płyt.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
nname Więcej o recenzencie
Pewnego dnia zobaczyłem w telewizji ładny teledysk do równie ładnej piosenki "Almost Lover", śpiewany, żeby było do kompletu, przez bardzo ładną wokalistkę. Zaciekawiony postanowiłem sprawdzić, co też za dzieło stworzyła ta oto młoda rudowłosa piękność. Zainwestowałem więc w "One Cell In The Sea", i niestety inwestycja mi się nie zwróciła. Płyta A Fine Frenzy okazała sie być po prostu... nudna. Młoda wokalistka chyba chciała nagrać sentymentalny folk rockowy album, szkoda tylko, że nie bardzo jej to wyszło. Owszem na płycie nie brakuje ładnych melodii, jak choćby wspomniane już "Almost Lover", "Ashes & Wine" czy "Liar, Liar", ale to tylko drobne wyjątki. Słuchając płyty nie da się nie oprzeć wrażeniu, ze w kółko słucha się jednego utworu. Wszystkie piosenki zagrane są na jedno kopyto, zupełnie bez polotu, czy jakiegokolwiek pomysłu. Z drzemki budzę się tylko na chwilę przy "Liar, Liar", gdzie z fortepianem ładnie komponuje się akordeon. Piosenki A Fine Frenzy są do bólu przewidywalne, przez co ogromnie nużące. Nie da się powiedzieć, że są to piosenki brzydkie, wokalistka ma bardzo ciepły, przyjemny głos, ładnie gra na fortepianie, szkoda tylko, że tego właściwie nie wykorzystała. Tekstowo płyta też nie specjalnie się czymkolwiek wyróżnia, ot takie sobie śpiewanie o tym, że "Ja Cię kocham". Utwory z "One Cell In The Sea", nie są do końca złe, ale na Boga, toż to same ballady, w dodatku niczym się od siebie nie różniące i wymagające sporego dopracowania. Przy następnej płycie, powinna chyba zatrudnić innego producenta, bo ten stanowczo się obijał. W wokalistce tkwi potencjał, to słychać, potrzebuje tylko kogoś, kto dobrze by nią pokierował. Polecam płytę wszystkim, którzy mają problemy ze snem, po włączeniu tej płyty zasną bez problemu. Ode mnie trójka za ładny głos i potencjał, a jak ktoś chce posłuchać dobrej płyty z gatunku folk rock to polecam Rachael Yamagata, albo Damiena Rice, bo "One Cell In The See" się do tego nie nadaje stanowczo.
(4 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Asia Więcej o recenzencie
To jedna z najwspanialszych płyt jakich kiedykolwiek słuchałam. Pierwszy singiel promujący płytę, "Almost Lover", jest tak piękny, że nie da się tego opisać. Wokalistka o pseudonimie A Fine Frenzy wyśpiewała cały album przejmującym głosem. Jest tu dużo ballad, ale oczywiście są także szybkie, rytmiczne kawałki ("Come On", "Come Out"). "One Cell In The Sea" słucha się bardzo lekko i przyjemnie. Ta płyta będzie odpowiednia dla fanów każdej muzyki, jednakże przeważa tutaj alternatywny rock. Dałabym jej sześć gwiazdek, ale maksymalnie jest pięć.
(6 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji



























