To jeszcze nie prawdziwy Tool, ale...
(2004-09-10)
risingson
Więcej o recenzencie
...ale mimo tego widać, że grupa 4 facetów z Los Angeles wiedziała, co chce grać. Drobna uwaga: ludzie, którzy rozpoczęli swoją przygodę z Toolem od Lateralusa, nie powinni od razu sięgać po tę EP-kę (tak, tak, EPkę, gdyż płytka zawiera tylko 6 piosenek), a ludzie którzy Toola w ogóle nie znają - tym bardziej. Czemu? Wyrobią sobie złe wyobrażenie o zespole, który stał się słynny przez pełne uczucia, głębokie granie, które wywoływało potok emocji - mimo że podobno ich wyzwalanie tylko przez podziwianie sztuki jest mało możliwe. "Opiate" reprezentuje głównie poziom bardziej zbliżony do grania grunge''owo-hardcore''owego niż progresywnorockowego. Przykłady? Mogę podać całą tracklistę. Już otwierający "Sweat" atakuje nas ciężkimi riffami, świetną, głęboko osadzoną (zupełnie jak we "Wretch" Kyussa) perkusją, basem, który
mimo metalowego zacięcia lubi poklangować, no i oczywiście niesamowitym głosem Maynarda Jamesa Keenana, który - mimo że i tak brzmi na "Opiate" świetnie, nie jest jeszcze tym, czym Maynard mógł nas porażać na innych produkcjach Toola. Płytka, mimo że niesłychanie krótka, mieści w sobie wiele pomysłów, wielką dozę energii (Part Of Me, Opiate), piękna (wspomniany już Sweat - co za refren!) i...przebojowości (genialny "Hush"). "Opiate" to dla fana Tool pozycja obowiazkowa, mimo dość zaporowej ceny i w niektórych momentach nieprzystępności materiału. Płytę oceniam na 4. P.S - nie mogę też zapomnieć dodać, że płyta ma także dwa kawałki live - "Jerk Off" oraz "Cold And Ugly". Ciekawe, czy kiedyś je usłyszymy w wersji studyjnej?
(1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji