Pełny opis produktu
Średnia ocena z 73 recenzji
(Dodaj własną)
- Oskar i Pani Róża (okładka miękka)
- Autor:
-
Eric-Emmanuel Schmitt
- Wydawnictwo:
-
Znak
, Luty 2004
- ISBN:
- 83-240-0398-3
- Liczba stron:
- 77
- Wymiary:
- 125 x 195 mm
- Tłumaczenie:
-
Barbara Grzegorzewska
- Sprawdź inne tytuły:
-
Eric-Emmanuel Schmitt
Piękna, mądra i niepozbawiona humoru opowieść o tym, jak pokonać strach, odnaleźć wiarę i nie poddać się w obliczu nieszczęścia. Ta książka da Wam siłę i nadzieję, a kto wie?, może nawet zmieni Wasze życie...
Książka ta zainspirowała Otylię Jędrzejczak, do przekazania złotego medalu olimpijskiego na licytację.
Książka objęta patronatem Merlin.pl
- Oskar i Pani Róża (okładka miękka)
- Autor:
-
Eric-Emmanuel Schmitt
Recenzja "Gazeta Wyborcza"
Marek
Mikos
Więcej o recenzencie
Niepozorna książeczka 44-letniego Erica-Emmanuela Schmitta jest naprawdę mądra. Na jej punkcie oszalała Francja
Od wyjścia z drukarni pierwszego nakładu minął rok, a już sprzedano tam 450 tys. egzemplarzy i nic nie wskazuje, że to koniec inwazji. Prawa do "Oskara i Róży" sprzedano w całej Europie, więc zaraz się zacznie fala sukcesów międzynarodowych. Zawodowo nastrojeni do "ochów" i "achów" wydawcy pokrzykują, że to wydarzenie literackie na miarę "Małego Księcia". Czy zatem "Oskar i pani Róża" stanie się "świecką biblią" ludzi starych i młodych na następne kilkadziesiąt lat? Wiedzą prorocy.
Wywiedziona z francuskiej szkoły racjonalistycznej literatury i filozofii książeczka jest po trosze opowiastką w stylu XVIII-wiecznego Diderota, po trosze krotochwilą w tonacji "Rekreacji Mikołajka", ale wyłamuje się stereotypom. To napisany w formie listów umierającego dziecka do Boga traktat o śmierci, potrzebie bliskości drugiego człowieka gdy dusza odmawia towarzystwa ciału. Też o tym, że śmierć własna i innego, jeżeli przyjmowana bez infantylnych ucieczek, jest największą nauką życia.
Tytułowy, umierający w szpitalu na raka bohater podejmuje zabawę zaproponowaną przez oddaną mu starą pielęgniarkę - przyjmuje, że każdy dzień ulatującego życia od teraz oznacza równowartość 10 lat. Tylko w ten sposób śmiertelnie chory 10-latek może dożyć wieku 110 i w zgodzie z sobą umrzeć na łóżku szpitalnym jako łysy, pomarszczony starzec.
Wystarczy wziąć do ręki tę książeczkę, przeczytać dwie pierwsze strony, by już się nie oderwać, a po półtoragodzinnej, niespiesznej lekturze od deski do deski powiedzieć z całym przekonaniem: "Możliwa jest książka jednocześnie dla dzieci i dorosłych, wzruszające i rozśmieszające do łez, głęboka i prosta." Taką napisał właśnie Schmitt. Ten sam, który jako nastolatek popełnił sztuczkę "Grzegorz albo dlaczego zielony groszek jest zielony". a przed czterema laty napisał świetną powieść "Ewangelia według Piłata". Francuski komediopisarz, prozaik i filozof, któremu pocałunek śmierci podczas alpinistycznej wyprawy przed 15 laty pozwolił ujrzeć wszystko - "duże" i "małe" - jaśniej, szerzej. Z zaraźliwą dla czytelnika ufnością w istnienie wyższego porządku i harmonii świata.
(20 z 21 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Recenzja "Polityka"
Piotr
Huniewicz
Więcej o recenzencie
Dziesięcioletni Oskar przebywa w szpitalu ze zdiagnozowaną białaczką. Przeszczep szpiku i chemioterapia nie przynoszą spodziewanych rezultatów. Lekarze nie pozostawiają nadziei - dziecku pozostało kilka, może kilkanaście dni życia. Nikt nie ma odwagi, by przekazać Oskarowi bolesną prawdę. Prawdę o tym życiu, a raczej o zbliżającej się śmierci, chłopiec odkrywa sam.
Najbliższą Oskarowi osobą jest wolontariuszka Róża, która ze zwykłej opiekunki przekształca się w życiową i duchową przewodniczkę oraz powierniczkę bohatera. "Od dzisiaj - mówi do chorego chłopca - będziesz bacznie obserwował każdy dzień, mówiąc sobie, że ten dzień to jakby dziesięć lat". Długie rozmowy Oskara i Róży stają się pełną głębokich prawd medytacją o sprawach doczesnych i ostatecznych, o bezsensie nienawiści i pięknie miłości, o niezawinionym cierpieniu, śmierci, wierze i odkrywaniu Boga, który z obcej, nierealnej czy wręcz bajkowej istoty staje się drugim obok Róży powiernikiem Oskara.
"Oskar i pani Róża", 44-letniego dramatopisarza i prozaika francuskiego Erica-Emmanuela Schmitta to zbudowana z listów wzruszająca, mądra, a przy tym niepozbawiona humoru i językowej dosadności przypowieść o chłopcu, który w dwanaście dni przeżył całe swoje życie, odkrywając prawdy zarezerwowane dla dorosłych, prawdy mówiące o tym, że nie rodzimy się nieśmiertelni, że choroba nie jest karą, a człowiekiem kieruje zarówno prawo życia, jak i prawo śmierci. Siłą opowieści Erica-Emmanuela Schmitta (we Francji sprzedano niemal pół miliona egzemplarzy tej książki, która znajduje się na tamtejszych listach bestsellerów od niemal roku) jest jej bohater łączący w sobie cechy ufnego dziecka, zbuntowanego mężczyzny i statecznego mędrca. Opowieść Schmitta jest bowiem również przypowieścią nie tylko o dziecku, ale i o nas - dorosłych, o naszych uprzedzeniach, fobiach i niespełnieniach. W głębszym wymiarze książka Schmitta to również próba odpowiedzi na odwieczne pytanie: jak żyć? Zawsze patrz na świat, jakbyś go widział po raz pierwszy - wyznaje pogodzony ze światem i szczęśliwy Oskar. Niewielka książeczka - dzięki uniwersalnemu przesłaniu porównywana przez krytyków do "Małego Księcia" - nie stawia jednak zbyt wielu takich pytań, nie udziela też pochopnych odpowiedzi. W sam raz tyle, ile trzeba na jedno dorosłe życie.
(14 z 15 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Literatura przyszłości
Michał
Gulik
Książeczka XXI wieku. Malutka, króciutka, poręczna, jednocześnie pełna metafizyki i eschatologii- idealne rozwiązanie dla ludzi w intelektualnym pośpiechu. Poza tym okraszona dziecięcym urokiem i czarem, który pozwala spojrzeć na pewne sprawy z nowej perspektywy. Coś jednak sprawia, że przeczytałem "Oscara i panią Różę" na chłodno i z nieufnością. "Niby cudownie, ale wcale nie jest dobrze"- chciałoby się powtórzyć za Edytą Bartosiewicz. Problem, jak myślę, w tym, że urok książki Schmitta jest importowany. Intertekstualne nawiązanie do "Małego Księcia" nie wyszło "Oscarowi..." na dobre. Schmitt jest zbyt toporny i zbyt dosłowny, aby jego książka mogła osiągnąć uniwersalny wymiar dzieła Exupery. Historia 10-letniego Oskara, chorego na białaczkę porusza, ale porusza "za bardzo". Jej dramatyczność jest wykalkulowana, przesłanie zbyt nachalne, a dialogi nieznośnie ckliwe. Nieliczne subtelne akcenty, chwytające za serce fragmenty (jak pomysł przeżycia w kilka dni całego związku), zabijane są niezdarną moralistyką. Niewiele tu więc "Małego Księcia". Schmitt jest niestety o wiele bliżej estetyki Paulo Coelho, który dostarcza podobnej, pozornie zaangażowanej literatury, która okazuje się bardzo atrakcyjna w swojej "filozoficzności". To, że "Oscar i pani Róża" jest jednak książką lepszą od np. "Alchemika", świadczy o tym, że Schmitt miał coś więcej do przekazania. Także o tym, że jest o wiele lepszym od Coelho pisarzem. Wydaję mi się jednak, że napisał powieść bardziej medialną i atrakcyjną, niż psychologiczną czy filozoficzną. Z perspektywy rynkowej odniosła ona wielki sukces. Być może tak też będzie wyglądała literatura zaangażowana za parędziesiąt lat. Biorąc pod uwagę świetne recenzje, jakie "Oskar..." zebrał, warto go przeczytać, by odpowiedzieć sobie na pytanie, czy kierunek, który obiera współczesna tzw. „kultura wysoka” jest na pewno właściwy. Mnie książka Schmitta pozostawiła z wieloma wątpliwościami i posmakiem cukru na opuszkach palców.
(11 z 17 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Płasko i schamtycznie
(2005-05-20)
vrediana
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Mówi się, że dla autora nie ma nic gorszego niż obojętność i że lepsze negatywne recenzje niż żadne. "Oskar i pani Róża" zbiera same dobre. To wystarczyło, żebym nabrała do książki dystansu i tego dystansu bardzo sobie teraz gratuluję. Gdyby nie on, byłaby teraz ze mnie czytelniczka rozczarowana.
Fabuła tej książeczki jest wszystkim znana: 10-letni Oskar umiera na białaczkę, a jest przy nim tajemnicza ciocia Róża. To właśnie z nią Oskar najwięcej rozmawia, spędza najwięcej czasu. To ona pomaga mu się uporać z rzeczywistością. I to ona namawia go, żeby pisał listy do Boga. Książeczka stanowi zbiór tych właśnie listów.
Wszystko jest tu przerysowane, wyolbrzymione, skrajne – zupełnie jakby autorem książki był Amerykanin, albo jakby książeczka na rynek amerykański była przeznaczona. Sam Oskar popada z jednej skrajności w drugą – z dręczyciela i mordercy psa staje się aniołem dojrzewającym w zastraszającym tempie, a na dojrzewanie wcale nie ma wpływu choroba, tylko zabawa zaproponowana przez ciocię Różę, która z jednego dnia czyni 10 lat życia. Obiektywnie rzecz biorąc, to dobre ćwiczenie, nie tylko dla dzieci – ale dla wszystkich, którzy wiedzą, że nie zdążą przeżyć życia do końca, że zostanie ono przerwane brutalnie. Ale Schmitt straszliwie je spłycił. Spłycił zresztą wszystko – postawę rodziców, postawę dziecka, ich wzajemne relacje, spłycił rolę religii i świadomości umierania. Zaprzepaścił szansę na rozwinięcie swojego – dobrego – pomysłu.
"Oskar i pani Róża" w niczym nie przypomina "Małego Księcia" – przede wszystkim nie jest bajką, nie jest zbiorem metafor rozumianych intuicyjnie. Opisuje wszystko wprost, podaje na tacy – pewnie dla tych, którym nie chce się poddać refleksji, pomyśleć, zastanowić się chwilę nad tym, o czym jest ta książeczka. W postaci "Oskara" dostajemy skondensowaną czułostkowość, grę na emocjach czytelnika (bo to właśnie owa czułostkowość bawi się czytelniczymi emocjami najbardziej), prozę Coelho w skróconej wersji (Coelho dla dzieci?).
Mój stosunek do tej książki jest ambiwalentny, bo i na moich emocjach, mimo wszystko, Schmittowi udało się zagrać, ale nie udało mu się pozbawić mnie świadomości gry. Autor wykorzystuje klisze i popularne schematy, demaskując je i nazywając – myślę, że to właśnie przyczyniło się do komercyjnego sukcesu tej książki. Niestety, jest to książka jednorazowego użytku, do drugiego "Małego Księcia" bardzo jej daleko.
(12 z 15 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Przyznam otwarcie - przepłakałam cała książkę
(2005-05-04)
Katarzyna
Zbrożek
Więcej o recenzencie
Rzadko mi się to zdarza, jestem raczej nieskora do wzruszeń. Nie płaczę na filmach, na książkach, nie wzruszają mnie rzewne piosenki - wychodzę z założenia, że szkoda łez na fikcję. Jednak tym razem fikcja okazała się bardziej prawdziwa od rzeczywistości.
„Drogi Panie Boże, mam dziesięć lat i z powodu mojego raka mieszkam w szpitalu”- czytamy na jednej z pierwszych stron.
10- letni Oskar jest chory białaczkę. Lekarze, bez skutku stosują kolejne terapie, nie dające żadnej poprawy. Rodzice- wolą nie zauważać, że ich syn umiera. Tylko Pani Róża – była zapaśniczka, obecnie wolontariuszka opiekująca się chorymi dziećmi i najlepsza przyjaciółka Oskara- ma odwagę sprostać przerażającej prawdzie. Jak to się dzieje, że między tą starszą kobietą, a małym Oskarem zawiązuje się przyjaźń?- trudno powiedzieć. Jest to jednak największa pociecha w życiu obojga. Prowadzą długie rozmowy na temat sensu życia, istnienia Boga, istoty umierania. Pani Róża udziela dziesięciolatkowi cennych rad. Zadziwia go swoją postawą.
A on zadziwia nas...
Mały, cierpiący chłopiec z jednej strony jest dorosły ponad wiek, z drugiej- bywa zabawnie dziecinny, momentami nawet śmieszny.
Autor ukazuje nam świat widziany oczami dziecka, które zbyt szybko dorośleje, które ma tylko dwanaście dni, żeby przeżyć całe swoje życie. Świat- skurczony do oddziału onkologicznego, znajomi zredukowani do lekarzy, pielęgniarek i kilku innych pacjentów. Rodzice tak zajęci rozpaczą - że nie zauważają syna. Koledzy tak samo chorzy, jak on.
Czyta się bardzo szybko, z prawdziwym wzruszeniem, przewracając każda stronę. I choć od samego początku wiemy, jak to się skończy, to jednak żal odłożyć w połowie i wrócić do innych zajęć. A gdzieś w środku tli się płomyk nadziei, że może jednak Oskar wyzdrowieje. Że stanie się cud.
Niestety, żaden cud się nie dzieje.
To znaczy, żaden widzialny. Bo w miarę czytania, w nas następuje zaskakująca przemiana. Proste słowa, opisujące kolejne wydarzenia, długie rozmowy Oskara z panią Różą, kolejne listy do Boga, budzą w czytelniku często uśpione uczucia. Zaczynamy zastanawiać się nad sensem życia, dostrzegać jego pozytywne aspekty. Znowu cieszą zwykłe codzienne czynności. Sprawia radość to, że świeci słońce, że trawa jest zielona, nawet to, że idziemy do pracy. Żyje się tylko raz- zdaje się mówić nam ta historia. I nie ważne jak długo, ale jak intensywnie.
Często wystarczy dwanaście dni.
Przeżyjmy je razem z Oskarem.
I na zakończenie jeszcze jedna myśl albo lepiej – wniosek z historii.
Z cierpieniem jest tak, że nigdy nie jest zbyt wielkie, zbyt ważne, dopóki nie dotknie nas osobiście. A jeśli dotknie – zamiast przyjąć je z pokorą i zrozumieniem, często popadamy w rozpacz, buntujemy się przeciw całemu światu i pytamy „Dlaczego akurat ja???”
A wystarczy popatrzeć na Oskara, przypomnieć sobie jego postawę i posłuchać jak filozoficznie i ze spokojem zdaje się mówić do nas; „Bo na kogoś paść musiało...”
(4 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Proste i krótkie słowa przenoszą najwięcej prawdy
(2007-02-22)
Aleksandra
Zelewska
Więcej o recenzencie
Chyba nie należy porównywać tej książki do "Małego Księcia". Mimo podobnej tematyki, te dwie książki są zupełnie inne. To tak, jakby wziąć dwie płyty autorów śpiewających w tym samym stylu - podobna tematyka, ale treść niekoniecznie taka sama.
Oskar nie tyle szuka przyjaciół, ile sposobu, żeby przeżyć z nimi całe życie w kilka dni. Książka, która uczy pogodzenia się z tym, że czasem trzeba odejść i wykorzystania czasu, który nam przed tym odejściem pozostał. Historia lęku, przywiązania i dojrzewania zawarta w opowieści o małym chłopcu-uczucia nam nieobce. Jedna z tych lektur, które najpierw wzbudzają łzy, by później na długo okryć się w pamięci płaszczem szacunku dla podniosłości.
Jak widać, recenzje nie są jednogłośne, dla niektórych "Oskar i Pani Róża" to tylko kolejna, tandetna opowiastka w stylu ckliwych bajek ku przestrodze. Jednak każda recenzja jest subiektywna-dla mnie lektura tej krótkiej książki była oczyszczeniem, podróżą przez obawy i sentymenty człowieczego serca, zakończona ukojeniem i długą smugą nadziei. Bez cukru.
(2 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Bardzo mądra książka
Beata
Śliwińska
Dzieciństwo i śmiertelna choroba, umierająca młodość i rozkwitająca starość, dziecięca arogancja i dorosła tchórzliwość... Dziesięcioletni Oskar za sprawą wolontariuszki-'zapaśniczki', pani Róży (jest ona jego przewodnikiem po życiu, którego bogactwa nie zdąży zaznać) w ciągu ostatnich 12 dni 'dożywa' późnej starości - od młodzieńczej miłości, przez obawy o wspólną przyszłość, po męczące - fizycznie - dni staruszka. Poznaje Boga. Odkrywa słabość swoich rodziców (nie są głupi, a po prostu przerażeni w obliczu nieszczęścia, jakie ich oraz syna spotkało), dostrzega ich rozpacz (nie są tak zimni i nieczuli, jak sądził), ale też odkrywa bogactwo życia, jego wielobarwność - uśmiechnięte i zapłakane chwile (tak, chłopcy-mężczyźni też płaczą)... Dla rodziców książka ta jest podpowiedzią, że dziecko to też człowiek - mały, niewiele jeszcze rozumiejący z życia (i może właśnie dlatego tak bardzo ich potrzebujący!), ale CZŁOWIEK. W jego głowie jest mnóstwo pytań, zaś gdy zauważa, że rodzice uporczywie milczą w sprawach dla niego istotnych, próbując ukryć niepokój pod lawiną prezentów, tych pytań (i nieufności) przybywa. Dobrze, że w takim trudnym momencie w życiu Oskara (niczym prawdziwy anioł) pojawiła się pani Róża. Wniosła w ostatnie dni chłopca spokój, mądrość, radość i... Zgodę na nieuchronność losu, przedstawiając mu przy tym Szanownego Pana Boga (do którego pisane listy są treścią książki).
Polecam tę 'nietęgą objętościowo' pozycję na weekend - np. na wieczorny odpoczynek po domowych porządkach.
(5 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Piękna, szczera, prosta...
Julia
Jonek
...niewiarygodnie mądra, bo mądra mądrością dziecka, które próbuje w bardzo krótkim czasie przeżyć całe swoje życie. Magia. Jedna z najlepszych książek o umieraniu. Nie ma tam bólu. Nie ma raka. Jest tylko Bóg i mały chłopiec, który chce się z Nim zaprzyjaźnić, chociaż nie jest jeszcze w stanie zrozumieć Jego woli. Proste sądy Oskara są sądami najprawdziwsze, nieskażone jeszcze żadną ideologią, żadną filozofią. Mówi to, co myśli, a myśl równa się uczuciu.
Zdecydowanie najlepsza z opowieści Schmitta. Wszystkie inne książeczki są tylko nieudaną próbą uchwycenia tego ulotnego momentu między bajką dla dzieci a powagą życia według dorosłych. I chociaż przeczytałam wszystko, co do tej pory ukazało się Schmitta języku polskim, pozostaje on dla mnie autorem jednej książki. Saint-Exupery też nie napisał tylko Małego Księcia, ale na zawsze pozostanie przede wszystkim jego ojcem, jego stworzycielem i chociaż Oskar jest moim zdaniem zupełnie nietrafnie porównywany do Małego Księcia - mają oni ze sobą coś wspólnego: na zawsze pozostaną jedynakami zagubianymi między jednym a drugim światem.
(6 z 10 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Przeczytaj wszystkie recenzje
(73)