Ostateczna bitwa opowiada o krwawych walkach na Okinawie w sposób, w jaki nie mówiono o nich nigdy wcześniej. Przyjmując punkt widzenia poszczególnych żołnierzy, Bill Sloan prezentuje porywającą i niezwykle osobistą historię bohaterstwa i poświęcenia uczestników tego ostatniego wielkiego starcia drugiej wojny światowej, opartą głównie na wywiadach z weteranami. Skupia swoją opowieść na losach żołnierzy przyduszonych zmasowanym ostrzałem na zboczach, w gruzach zrujnowanych wiosek oraz w pojazdach pancernych. Zabiera także czytelnika na pokłady płonących okrętów i do kabin nocnych myśliwców, by oddać strach i bohaterstwo marynarzy na jednostkach atakowanych przez pilotów-samobójców. W bitwie zginęło około 115 tysięcy żołnierzy, marynarzy i lotników obu stron oraz około 150 tysięcy cywilów, którzy znaleźli się w ogniu walk lub zostali nakłonieni przez Japończyków do popełnienia samobójstwa. Rzeź na Okinawie przekonała prezydenta Trumana do użycia bomby atomowej, w nadziei na uniknięcie inwazji na Japonię i zakończenie wojny.
Rzeź u kresu wojny
(2010-08-07)
FabrykaRecenzji
Więcej o recenzencie
Książka traktuje o ostatnim „żabim skoku” Nimitza, który Amerykanie wykonali w kwietniu 1945r. Podobieństw pomiędzy opisana przez Sloana bitwa, a niemniej słynnej batalią o Iwo Jimę jest wiele, jest wszakże pewna zasadnicza różnica, które autor co chwilę uwypukla - rzecz w determinującej przebieg starcia odmiennej taktyce obronnej Japończyków. Na Iwo Jimie walki rozpoczęły się jeszcze przed postawieniem stopy na desantowej plaży przez pierwszego Marine. Na Okinawie zaś obrońcy zaskoczyli atakujących… brakiem oporu. Przez cztery dni amerykańskich żołnierzy (z przełożonymi na czele) zdumiewał spokój panujący na zaatakowanej wyspie. Do potyczek ze słabymi oddziałami osłonowymi Japończyków dochodziło sporadycznie, straty skutkiem tego były znikome. W amerykańskie szeregi gotowe od dawna na zażartą walkę powoli wkradać się poczęła nuda i niejakie rozprzężenie. Flota inwazyjna zakotwiczyła w pobliżu wyspy, zaopatrzenie dla wojsk transportowano na ląd, gdzie wręcz „poszukiwano wroga”. Nieszczęśliwie odnalazł się po prawie tygodniu i to od razu pod dwiema postaciami: budzących grozę fal kamikaze na niebie, oraz perfekcyjnie przygotowanych linii obronnych w głębi lądu. Pokonanie jednych i drugich kosztowało wiele krwi, spustoszenia w psychice wielu walczących, potu, benzyny i amunicji. Bill Sloan opowiada o tym w sposób wprawdzie ustępujący dokonaniom Corneliusa Ryana, ale niezbyt wiele. Walki o Okinawę ukazane są w książce głównie z perspektywy walczących na pierwszej linii, dużo rzadziej odwzorowują rzut oka na mapę rozłożoną na sztabowym biurku. Nie brak wszakże solidnego umiejscowienia najmniejszych nawet potyczek w kontekście całej bitwy, a tychże zmagań w związku z wojną na Pacyfiku. Gdyby ta słusznie nie obrana metoda, nie sposób byłoby pojąć ścisłego związku pomiędzy przebiegiem bitwy o Okinawę, wyciągniętych z niej wniosków na decyzję Trumana o ataku atomowym Hiroszimę i Nagasaki (jeśli czytelnik za autorem przyjmie, iż jedynym celem tego bombardowania było zakończenie wojny z Japonią bez mnożenia amerykańskich strat). Autor temat realizuje z pasją, aczkolwiek bez irytującej szarży, o którą jakże łatwo wielu jego kolegom po fachu. Jedyne co można wytknąć, to zaskakująco (jak na okoliczności) sielankowy obraz stosunków najeźdźców z miejscową ludnością cywilną. W świetle ponurych rewelacji Beevora o Normandii (gdzie przecież wyzwalano sojuszniczych Francuzów, a i kwestie rasistowskie w grę nie wchodziły), warto chyba zachować pewien sceptycyzm wobec tych partii relacji Sloana. Nie zmienia to jednak generalnej oceny, iż „Ostateczna bitwa” jest warta lektury, do której szczerze namawiam.
(4 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji