Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Ostatni lampart
Średnia ocena z 3 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Lauren St John
- Tytuł oryginału:
- The Last Leopard
- Wydawnictwo:
-
WAB
, Marzec 2011
- Seria:
-
Afrykańskie przygody Martine
- ISBN:
- 978-83-7414-925-9
- Liczba stron:
- 224
- Wymiary:
- 123 x 195 mm
- Tłumaczenie:
-
Agnieszka Walulik
- Ilustracje:
-
David Dean
- Sprawdź inne tytuły:
-
Lauren St John
W Sawubonie nadeszły wakacje i jedenastoletnia Martine nareszcie może cieszyć się towarzystwem Jemmy'ego, swojej ukochanej białej żyrafy. Spokój zakłóca jednak telefon od dawnej przyjaciółki babci. Martine czeka największe w jej dotychczasowym życiu wyzwanie - trzeba ocalić legendarnego lamparta. W jego kryjowce, gdzieś wysoko na wzgórzach Mapoto, podobno spoczywa skarb króla Ndebele...
- Ostatni lampart
- Autor:
-
Lauren St John
Wspaniała podróż do Afryki
(2011-09-12)
Be
El
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Kiedy koleżanka ostatnio poprosiła mnie o polecenie jakiejś wciągającej książki dla uczennicy szkoły podstawowej – na tak zwanym poziomie – bez wahania wymieniłam przygodową serię Afrykańskie przygody Martine. Miała być antidotum na te wszystkie książki typu – Jak zostać modelką itp., by córka wiedziała, że są też inne książki. Afrykańskie przygody? – Żachnęła się X. Po sienkiewiczowskich opisach puszczy i pustyni Afryka odpada. To nie przejdzie. – usłyszałam. A że ja uparta istota jestem, wcisnęłam jej Ostatniego lamparta – z ostrzeżeniem, że pozostałe części będą musiały albo dokupić albo upolować w bibliotece. No to zobaczymy – rzekła X z przekąsem. Teraz już wiem, że polują na całą serię.
Ostatni lampart to trzecia część Afrykańskich przygód Martine – dziewczynki z Anglii, która pewnego dnia straciła rodziców. Kiedy zastanawiano się nad tym, co począć z dzieckiem, okazało się, że Martine ma babcię. Ale nie taką zwykłą - grzejącą nogi przy wiktoriańskim kominku i popijającą herbatkę z ukwieconej porcelanowej filiżanki. Jej babka mieszkała w ….Afryce, a o jej istnieniu dziewczynka nie miała pojęcia. Martine musiała się przenieść na Czarny Ląd – do rezerwatu dzikiej przyrody na Zachodnim Przylądku RPA. Oczywiście była z tego powodu niezadowolona. Czekało na nią tam wiele niespodzianek, wiele przeszkód, które wydawały się być nie do pokonania. A jednak….. Warto zacząć czytać tę serię oczywiście od początku, jednak nie zawsze istnieje taka możliwość. Nawet jeśli dzieci sięgną po późniejszą część – odnajdą się w niej, bowiem są tam informacje o wydarzeniach z przeszłości. Wam mogę zdradzić, że Martine i babcia – początkowo traktujące się z rezerwą, zaprzyjaźnią się, a dziewczynka pokocha ten egzotyczny świat pełen dzikich zwierząt, dziwacznych roślin, ludzi o innej kulturze i mentalności. Spokojnie – jest Afryka i opisy jej krajobrazów – ale oczywiście zupełnie w innym klimacie niż te co w „W Pustyni i w puszczy” (choć uważam, że tamte są piękne – choć inne). Zebry na wyciągniecie ręki, jazda na białej żyrafie, słonie tuż obok. W części o lamparcie Martine wraz z babcią i chłopcem o imieniu Ben, jadą do Zimbabwe – Sadie, jedna z babcinych przyjaciółek, miała wypadek i potrzebuje pomocy. Trafiają w okolice Parku Narodowego Matopos i angażują się w ochronę dzikich zwierząt, w tym tytułowego lamparta. Książka napisana tak, że chce się od razu przeżyć jakąś przygodę, zaraz wyruszyć w daleki świat, czytać kolejną część. Ostatni lampart to nie tylko przygoda – to też próba przekazania młodemu człowiekowi ważnych prawd na temat poszanowania każdego życia, każdej istoty. A gdy u czytelnika pozostanie niedosyt, spokojnie, jeszcze trochę i będzie można sięgnąć po jedną z najpiękniejszych książek o Afryce, która zaczyna się od słów znanych wszystkim dorosłym molom książkowym - "Miałam farmę w Afryce u stóp gór Ngong". Wiecie o czym mówię, prawda?
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Wsparcie, przyjaźń i pomoc w dalekiej Afryce
(2011-04-18)
Nina16
Więcej o recenzencie
W książkach Lauren St John czytelnik ma okazję zetknąć się nie tylko z egzotyczną i nieznaną bliżej przyrodą Afryki, ale także z siłą przyjaźni, poświęceniem oraz całym mnóstwem miłości do wszystkiego co żyje. Warto więc je przeczytać, by choć na chwilę poznać nową rzeczywistość i wyciągnąć z niej pewne wnioski.
Książki z cyklu „Afrykańskie przygody Martine” są bowiem pełne barwnych opisów afrykańskiej fauny i flory. Opisów, które żyją na kartach książki, które przenoszą na ciepłą sawannę do białej żyrafy i drapieżnego lamparta. Jest to dużym plusem. Sytuacje nie są bowiem wymuszone, a specyfika miejsc i zdarzeń zaciekawia i wciąga. Zdecydowanie można poczuć promienie słońca.
Piękno opisanej przyrody pokazuje również, jak bardzo autorce bliska jest natura i Afryka. Wszystko to wpływa na ogromną autentyczność książek. Mimo iż główna bohaterka, Martine, ma niezwykłą moc, która pozwala jej pomagać zwierzętom (i to na różne sposoby - od uzdrawiania po uspokojenie), ze stron książek płynie prawda. Być może ów niezwykły czynnik równoważy element przyjaźni i szczególnych więzi, które splatają losy Martine i jej przyjaciela Bena oraz Martine i białą żyrafę o imieniu Jemmy. Więzi te są rzeczywiście niezwykłe. Łączą ściśle bohaterów nie tylko podczas codziennego życia, ale przede wszystkim podczas niebezpiecznych wydarzeń, których na swojej drodze mają mnóstwo. W „Ostatnim lamparcie” (trzeciej części przygód) Martine musi pomóc przyjaciółce swojej babci i ocalić największego lamparta świata - Khana. Wygląda bowiem na to, że wszyscy kłusownicy z Zimbabwe postanowili go zabić. Zwierzę jest samotne i bezradne, bo pierścień kłusowników, którzy na niego czekają stopniowo się zacieśnia. Czy Martine będzie w stanie mu pomóc? Czy dziewczynkę i wielkiego, drapieżnego kota jakim jest Khan, może połączyć szczególna więź?
Kolejnym plusem „Afrykańskich przygód Martine” a w tym i „Ostatniego lamparta” jest wartka i spójna akcja, która ani na chwilę się nie zatrzymuje, a wręcz przeciwnie, gna jak żyrafa pośród afrykańskich traw (a okazuje się, że żyrafa potrafi biec naprawdę szybko). Wszystkie wydarzenia są spójnie połączone, a momentami zaskakują, co sprawia, że czytelnik się nie nudzi. Numery stron na kartkach zmieniają się w zawrotnym tempie, jednak upływu czasu nawet się nie zauważa. W książce można się spokojnie zanurzyć. Niemal tak jak w ciepłej wodzie przy wybrzeżu Afryki.
„Ostatni lampart” to książka idealna dla młodego czytelnika. Ciekawymi i barwnymi opisami afrykańskiej przyrody przykuwa do lektury. Natomiast dzięki temu, że zawiera w sobie uniwersalne prawdy o przyjaźni, przywiązaniu oraz niesieniu pomocy uczy i pokazuje właściwe wzorce osobowe. To książka, z której oprócz rozrywki wyniesiemy o wiele więcej. Dlatego warto ją przeczytać.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Kiedy czytam książki Lauren St. John zrzucam z siebie przeżyte lata i ponownie staję się jedenastolatką
(2011-04-14)
prowincjonalna
nauczycielka
Więcej o recenzencie
Kiedy czytam książki Lauren St. John zrzucam z siebie przeżyte lata i ponownie staję się jedenastolatką, rówieśnicą Martine mieszkającej wraz z babcią w rezerwacie zwierząt w RPA. Zapominam o tym, co wiem i przeżyłam i daję się pochłonąć historii o kolejnych ratowanych zwierzętach.
Przyjaciółka babci Martine prosi ją o pomoc. Mieszka w Zimbabwe, tuż obok ziem należących do Parku Narodowego Matopos i staje się obiektem prześladowań ze strony pewnego mężczyzny, który za pieniądze oferuje zabijanie dzikich zwierząt, kłusowanie i który podsyca legendę o tym, że aby odkryć pradawny skarb, należy zabić ostatniego w tym rejonie lamparta, Khana. Gwyn jedzie, by pomóc przyjaciółce i zabiera ze sobą wnuczkę oraz jej kolegę. Dzieci angażują się w ochronę lamparta, a dla śledzących Khana niesamowite umiejętności komunikowania się ze zwierzętami jakie ma Martine stanowią element narzędzia służącego polowaniu.
Miałam sobie zostawić tę książkę na później, ale nie mogłam się już doczekać. Za bardzo lubię sposób w jaki Lauren St. John kreuje rzeczywistość w swoich powieściach, za bardzo lubię jej bohaterów - ludzkich i zwierzęcych. Najważniejsze jest dla mnie to, jak prosto i niewymuszenie Autorka przekazuje młodym czytelnikom szacunek do Natury, do zwierząt i troskę o to, by zwierzęta, szczególnie te z gatunków zagrożonych, otoczone zostały jak najlepszą, dającą szanse na przeżycie i rozmnożenie, opieką.
W tym, co pisze Lauren St. John widać wielką miłość do zwierząt. I pewnie dlatego tak lubię czytać jej książki.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji