-
-
-
-
Fado
- Andrzej Stasiuk
-
cena:
25,99
zł
-
-
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Ostatnia wieczerza
Średnia ocena z 4 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Paweł Huelle
- Wydawnictwo:
-
Znak
, Luty 2007
- ISBN:
- 978-83-240-0793-6
- Liczba stron:
- 232
- Wymiary:
- 126 x 205 mm
- Sprawdź inne tytuły:
-
Paweł Huelle
Akcja najnowszej powieści Pawła Huelle toczy się w Gdańsku, podczas jednego dnia, w bliżej nieokreślonej, choć nieodległej przyszłości. W mieście zaszło sporo zmian: parę ulic ponownie przemianowano, obok kościołów wyrosły meczety, a życie mieszkańców raz po raz paraliżują tajemnicze wybuchy, w których jedni dopatrują się ataków islamskich fundamentalistów, inni działania szaleńca, a jeszcze inni sabotażu producenta wina marki Monsignore...
Kilku znajomych z dawnych lat zmierza do teatru na sesję fotograficzną zorganizowaną przez ich wspólnego przyjaciela, Mateusza, który pragnie namalować Ostatnią wieczerzę. Dla każdego z nich - "zesłanego" na prowincję idealisty doktora Lewady; niestrudzonego organizatora Pielgrzymek Prawdy Antoniego Berdy; biznesmena i kompulsywnego seksoholika Jan Wybrańskiego, czy wreszcie studiującego grekę i pasjonującego się historią Jerozolimy narratora powieści - ten dzień, wypełniony licznymi zajęciami i nieprzewidzianymi okolicznościami, okaże się na inny sposób ważny; każdy będzie musiał na nowo skonfrontować się ze swoją przeszłością i życiowymi wyborami.
Losy bohaterów, w których niczym w zwierciadle może przejrzeć się całe pokolenie Polaków, stanowią zaledwie jedną z warstw tej niezwykle gęstej powieści. Istotnym jej wątkiem jest toczący się równolegle spór o nowoczesną sztukę, w którego centrum wpisuje się obraz malowany przez Mateusza. W tle pojawia się trzeci, nie mniej ważny temat - wzrastające w Europie znaczenie islamu, przekraczającego granice kolejnych państw.
Ostatnia wieczerza - przy całej swej konstrukcyjnej doskonałości, erudycyjnej finezji i sporej dawce humoru - to jednak przede wszystkim bezlitosna rozprawa z polską religijnością; gorzkie pytanie o to, kim właściwie jesteśmy i czym tak naprawdę jest nasza wiara.
Książka objęta patronatem Merlin.pl
- Ostatnia wieczerza
- Autor:
-
Paweł Huelle
dokąd zmierzasz, sztuko? religio? człowieku?
(2009-04-28)
Monika
Bojanowska
Więcej o recenzencie
Zastanawiałam się już po lekturze powieści, o czym bardziej jest ta książka? Czy o sztuce, która zmierza w nieznanym kierunku coraz bardziej szokując i prowokując? Czy może o religii, o naszym do niej stosunku, do kościoła, do świętości? Cóż, zdaje się, że i o tym i o tym.
Czytając recenzje ksiązki (na szczęście po jej przeczytaniu) można odnieść wrażenie, że „Ostatnia wieczerza” to taka trochę osobista zemsta autora na swych gdańskich wrogach, w tym na księdzu Jankowskim i kilka esejów niezwiązanych z wątkiem powieści. To takie patrzenie na dzieło literackie trochę pod kątem tabloidalnych sensacji, ale każdy ma prawo do swojej opinii i niech tak pozostanie. Mnie środowisko gdańskie jest nieznane i obce, osobiste konflikty pisarza również podobnie, jak jego biografia. Wgłębiam się zatem w treść powieści wolna od uprzedzeń i zbędnej wiedzy o życiu prywatnym autora.
Niezwykły i dosyć interesujący pomysł pewnego gdańskiego artysty malarza, by namalować współczesną wersję „Ostatniej Wieczerzy” Leonarda da Vinci, z udziałem swych przyjaciół i znajomych, staje się okazją nie tylko do spotkania po latach i wspomnień swych długich rozdyskutowanych wieczorów w SPATiF-ie, ale także do prezentacji aktualnych losów bohaterów dzieła i ich stosunku do religii i Boga. Cóż, przeciwnicy tego pomysłu, czynią w owym czasie przygotowania do awangardowej krucjaty, która rozsławi ich zdanie i czyny. Czy zderzenie tych dwóch postaw wyzwoli coś nowego, lepszego dla świata, ludzi? Hmn…
„Ostatnia wieczerza” Pawła Huelle niczym szkło powiększające wyeksponowała niepokojące zjawiska. Bowiem w dzisiejszych, współczesnych i może nie najlepszych czasach, przy takim natłoku wszelkich informacji, aby się przebić, wypłynąć na wierzch, to nie wystarczy głośno krzyczeć. Trzeba jeszcze wywrzeszczeć coś takiego, co przyciągnie uwagę odbiorcy, wstrząśnie nim, zaszokuje i co pozostanie na wierzchu dosyć długo, aby zostało zapamiętane. Rozmyła się granica między awangardą a zwykłym bezczeszczeniem. Albowiem, cytując narratora: „władza sądzenia należy dzisiaj do tych, którzy potrafią ją narzucić i utrzymać”.
(2 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Dziękuję panu Huelle za fantastyczne przymrużenie oka i niezależność myśli, o którą, publicznie, coraz trudniej
(2007-04-04)
Ewa
Karbowska
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Fakt, że Paweł Huelle wykorzystał fakt rzeczywistego powstania nowatorskiej malarskiej wersji ostatniej wieczerzy, jeśli w ogóle ma dla mnie jakieś znaczenie, to na pewno nie pierwszorzędne. Moim zdaniem najważniejsze dla tej powieści jest inteligentne mruganie okiem do czytelnika. Autor mruga dość konsekwentnie, a zarazem przewrotnie. "Puszcza oko" do naszej erudycji albo jej braku, do naszej wrodzonej, nabytej, a może właśnie wprost przeciwnie, może do nieobecnej refleksyjności. Jeśli chodzi o naszą, wcale nieobowiązkowo katolicką, religijność... Cóż... przeczytajcie sami. Zapewniam, że warto.
(3 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Zemsta pisarza
(06-2007 )
Justyna
Sobolewska
Przekrój
Więcej o recenzencie
Tytułowy obraz istnieje naprawdę. „Ostatnią wieczerzę” namalował kilka lat temu Maciej Świeszewski, a w roli apostołów pozowali mu luminarze Wybrzeża, między innymi Paweł Huelle. Teraz obraz posłużył jako kanwa powieści: bohaterowie, grupa przyjaciół, jadą na sesję fotograficzną do niejakiego Mateusza, który będzie malował „Ostatnią wieczerzę”. Rzecz jest poważna: Huelle rozprawia o kondycji sztuki i religii, a jednocześnie odwołuje się do aktualnych trójmiejskich wydarzeń i postaci.
Jednym z bohaterów jest wszak ksiądz Monsignore – nie sposób nie rozpoznać w nim prałata Jankowskiego, z którym nie tak dawno pisarz się procesował. I nie tylko on tu się przemyka: ktokolwiek nadepnął pisarzowi na odcisk, niech się boi! Sąsiedzi narzekali na hałasy i już, hop, wskoczyli na kartki. Dyrektor Teatru Wybrzeże brzydko, oj, brzydko zabawia się w SPATiF-ie. Wszystkie złośliwości i aluzje tej powieści z kluczem odczytają jednak tylko czytelnicy z Gdańska i okolic. Reszta poczuje się stratna. Bo czy to przyjemnie widzieć aluzję, lecz jej ani w ząb nie rozumieć? Nie-gdańszczanom pozostają liczne spory o idee, pojedynek metafizyków i „awangardyków” o sztukę, migawki z XIX-wiecznej Jerozolimy, z Bośni, rozważania o chrześcijaństwie i islamie, który ma w powieściowym mieście coraz więcej zwolenników.
I to jeszcze nie wszystko. Powieść składa się bowiem z odrębnych miniesejów, które nawet przy najlepszej woli czytelnika jakoś nie składają się w całość. Powie ktoś – na tym polega przyjemność meandrycznej, dygresyjnej opowieści. Jednak mnie to pachnie niezbornością pisarską. Całe wątki i postacie nie znajdują jakiegokolwiek uzasadnienia. Choć trzeba przyznać, że każdy z tych kawałków czyta się z przyjemnością. Wszak Huelle stylistą jest pierwszorzędnym.
Wróćmy jednak do jego bohaterów. Przed laty spotykali się w SPATiF-ie, potem ich losy się rozeszły. Doktor Lewada leczy ludzi w zabitej dziurze, Wybrański jest potentatem i ma własne luksusowe centrum rozpusty w stylu antycznym, Berdo zaś organizuje pielgrzymki prawdy dla tych, którzy szukają swojego guru. Z kolei malarz Mateusz odwołuje się do starych mistrzów i tym samym prowokuje nienawiść „awangardyków”, którzy oblewają jego obraz kwasem (w rzeczywistości „Ostatnia wieczerza” wisi, jak wisiała). Najczarniejszym charakterem jest tu „awangardyk” Inżynier, którego pomnikowe dokonanie to „City Air”, czyli powietrze miejskie zamknięte w szklanych pojemnikach. Nietrudno dociec, co sądzi Huelle o współczesnej sztuce awangardowej – nie zostawia na niej suchej nitki. Zresztą cała powieść nasycona jest rozgoryczeniem i wyraża rozczarowanie nie tylko sztuką, ale ogólnie współczesnością: triumfem małości i fałszu. Cóż można zrobić księdzu Monsignore? Tylko wyprosić go z sesji „Ostatniej wieczerzy”. Nic więcej.
Bohaterowie wspominają z rozrzewnieniem własne spory religijne sprzed lat, ale to nie one (gubią się w meandrach) są jasnym punktem tej powieści. Jest nim inna, prawdziwie ewangeliczna scena: do Lewady, który jako kloszard wegetuje w podziemiach metra, przysiada się nieznajomy tylko po to, żeby nie był sam w rozpaczy i opuszczeniu. I tyle. Bez efektownych cytatów z papirusów koptyjskich.
Nadmiar efektów mści się na tej powieści tak samo jak pomysł, by napisać jednocześnie doraźny pamflet i poważną rozprawę o ideach i współczesności. Wyszła hybryda. W dodatku z głową księdza Monsignore.
(2 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji