Impulsem do powstania książki były rozmowy, jakie w 1993 roku przeprowadzili z Papieżem Krzysztof Michalski i ks. Józef Tischner, założyciele Instytutu Nauk o Człowieku w Wiedniu. Tematem książki jest właśnie człowiek: zanurzony w historii, stający wobec zła XX wieku, wreszcie - szukający swej tożsamości w spotkaniu z Bogiem. Papież zastanawia się nad takimi pojęciami jak "naród", "ojczyzna", "Europa", zwracając uwagę m.in. na te elementy polskiego dziedzictwa, które mają wymiar uniwersalny (tradycja jagiellońska, opór przeciwko nawracaniu siłą, orędzie św. Faustyny o miłosierdziu Bożym itp.). Jednocześnie ukazuje perspektywę, z której na historię poszczególnych narodów i cywilizacji można patrzeć jako na historię zbawienia.
Książkę zamyka niezwykle interesująca rozmowa poświęcona zamachowi na Ojca Świętego w maju 1981 roku, w której Papież daje głęboką interpretację tego wydarzenia, ujawniając m.in., o co pytał go w więzieniu Ali Agca. Rozdział ten jest dopełnieniem tak ważnej w całej książce refleksji nad "tajemnicą nieprawości"
ku pamięci
(2009-02-24)
Monika
Bojanowska
Więcej o recenzencie
Świeżo mam w pamięci dzień śmierci Jana Pawła II. Ludzi ogarnął wtedy zbiorowy smutek, rozpacz. W wielu oknach pojawiły się zdjęcia papieża z różnych okresów jego pontyfikatu. Były także przykłady precedensowego bratania się zaciekłych wrogów, liczne obietnice czy wzmożona religijność. Od tamtej pory, każda rocznica tej śmierci w mediach to okazja do przekazywania fragmentów z pontyfikatu Jana Pawła II, z jego życia. I w ramach walki o czytelnika niektóre czasopisma prześcigają się w dodatkowym „gadżetowaniu”. Między poradami kulinarnymi, kosmetycznymi i psychologicznymi znajdziemy naklejkę, zdjęcie czy długopis z papieżem. Zapoznamy się z mnóstwem szczegółów z życia Jana Pawła II od narodzin po śmierć, o przyjaźniach, pielgrzymkach, tragediach. Ot, taka medialna papka ze szczyptą pikantnej sensacji przyciągającej czytelnika.
Nie można i nie należy jedynie polegać na podawanych na tacy medialnych, często wyrwanych z kontekstu, fragmentach słów papieża. Warto samodzielnie sięgnąć po więcej: po słowo Jana Pawła II zawarte w jego książkach, encyklikach, naukach. Tu właśnie najpełniej poznamy papieża.
Zatem przy okazji kolejnej rocznicy śmierci czy pontyfikatu Jana Pawła II możemy sięgnąć choćby po „Pamięć i tożsamość”. Książka to nad wyraz optymistyczna, pozbawiona natrętnego kaznodziejstwa czy oskarżeń. Papież snuje refleksje na tak ważne tematy jak ojczyzna, naród, historia i Europa w sposób bardzo przemyślany i poparty licznymi cytatami z Pisma Świętego. Każde zjawisko czy problem, jak choćby stosunek Kościoła do państwa, tzw. powrót Polski do Europy czy mówienie o konieczności dostosowania Kościoła do nowej rzeczywistości kulturowej jest przedstawione w kontekście Ewangelii. Cierpliwie wyjaśnia, tłumaczy i podkreśla wielokrotnie, że Ewangelia nie jest oderwana od życia człowieka. Stanowi bowiem podstawę wielu zjawisk, wiedzę o ludzkiej kondycji oraz przede wszystkim świadectwo człowieczeństwa Jezusa Chrystusa. Wszelkie pytania znajdą odpowiedzi właśnie w Ewangelii. Albowiem „poza Ewangelią człowiek pozostaje dramatycznym pytaniem bez odpowiedzi. Właściwą bowiem odpowiedzią na pytanie o człowieka jest Chrystus.”
Jan Paweł II powołuje się nie tylko na Biblię, ale i na encykliki swych poprzedników na tronie św. Piotra i na dokumenty II Soboru Watykańskiego. Obfitość wypowiadanych sądów-refleksji w ramach odpowiedzi na zadawane mu w książce pytania, świadczy o szerokiej wiedzy papieża, jego wszechstronnych zainteresowaniach i głębokich przemyśleniach. Trudno z takim fenomenem polemizować.
(4 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Testament dla ludzi bez nadziei
(2006-11-11)
Katarzyna
Bereta
Więcej o recenzencie
Półki mojej biblioteczki uginają się pod ciężarem encyklik, adhortacji, listów, rozważań, nauk pielgrzymkowych, osobistych wspomnień i naukowych traktatów Karola Wojtyły – Jana Pawła II. Część z nich połknęłam jednym haustem, a część zaledwie musnęłam brzegami swojej świadomości. I dopiero "Pamięć i tożsamość" pozostawiła we mnie niezatarty ślad, otwarła podwoje do zrozumienia mojej własnej tożsamości – człowieka, kobiety, Polki – zrozumienia tożsamości człowieka wierzącego na przełomie tysiącleci. Tyle wokół zła minionego, którego odór nadal unosi się w ludzkich sercach. Tyle zła współczesnego, które przybiera coraz wymyślniejsze formy dla zmylenia czujności. I tyle buntu i żalu, że tak "musi" być, że nic nie jesteśmy w stanie uczynić na skalę globalną, że nikt nie potrafi żadnym traktatem, konstytucją czy międzynarodową organizacją nakazać światu pokoju, pojednania, miłości, że globalna wioska pomimo powszechnego dostępu do informacji wciąż ma swoje ciemne zaułki, w których ludzkość nie wie, jaki jest aktualnie rok i nadal umiera z powodu głodu i grypy. Owo "tyle" można by mnożyć i układać z niego stosy człowieczego bólu, rozgoryczenia, żalu, dezaprobaty wobec niesprawiedliwości i tęsknoty za powszechnym ładem i dobrem wspólnym. Jednakże te stosy mogłyby nas przysypać swoją chwiejną konstrukcją i tak z pewnością by się stało, gdybyśmy zatrzymali się jedynie na stwierdzeniu oczywistego faktu, że zło istnieje.
Prawdą, którą papież odkrywa przed nami na kartach swej ostatniej książki, nie jest ów narzucający się samoistnie fakt istnienia zła, ale prawda o wiele śmielsza, dająca nadzieję na pokonanie ciemnych stron życia, prawda o tym, że zło ma swoje granice, a jego miarą wyznaczającą mu kres jest boże miłosierdzie, jest sam Bóg. Ta radosna nowina powinna stać się tematem rozważań każdego człowieka o wiele bardziej niż analiza stopnia zepsucia ludzkości czy też osobistego upadku, gdyż i sam papież po dokonaniu analizy obecności zła w świecie, w systemach gospodarczych, ideologiach, w konfliktach zbrojnych, w niesprawiedliwym podziale dóbr, w nierównomiernym dostępie do edukacji, ochrony zdrowia, w podziale świata na lepszy i gorszy, w końcu przechodzi do stanowczego wyznaczenia granicy wszelkiego zła, wskazując na odkupienie człowieka, które dokonało się w osobie Chrystusa. W ten sposób Jan Paweł pozostawił nam testament nadziei, pozostawił naukę o najważniejszej prawdzie naszego ludzkiego życia. Zło należy nazywać po imieniu, należy dostrzegać je tam, gdzie ono jest, nie należy nadawać mu pozorów dobra, ale także trzeba nazwać po imieniu jego granice, trzeba wyzbyć się tego dekadenckiego przekonania o ostatecznym zepsuciu ludzkości, ostatecznej wygranej grzechu, przekonania, że zło jest wszechmocne. Należy zaś napełnić się tą wiarą i nadzieją, jaką miał papież, że ostateczne zwycięstwo należy do dobra, należy do Boga, do Jego miłosierdzia, które może postawić i stawia nieprzepartą tamę złu. W świetle tej prawdy moją prawdziwą tożsamością człowieka, kobiety, Polki nie jest li tylko skłonność do zła, ale i zdolność do dobra, nie jest tylko zepsucie grzechem pierworodnym, ale i duchowa odnowa w Bogu, nie zostałam stworzona do zła, ale do dobra, ono jest moją prawdziwą naturą, moją tożsamością.
(9 z 12 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji