Warszawa - ul. Krochmalna 92 - Dom Sierot.
Niegdyś żyła tu Blumka, doktor Korczak, pani Stefa i dwieście dzieci, a wśród nich:
Zygmuś, który podarował życie srebrnej rybie, Reginka, której opowieści potrafiły oświetlić najmroczniejszą noc, Pola, która wyhodowała w swoim uchu groszek, Chaimek, którego mrówki zaprowadziły przed sąd, Kocyk, który tak pięknie pomagał, nosząc węgiel w emaliowanym nocniku i myszka, dla której okruszki spadały prosto z nieba.
Blumka wszystko to zapisywała w swoim pamiętniku, a gdy brakło jej słów, dopełniała rysunkiem.
Do dnia, gdy wybuchła wojna...
Jej pamiętnik nie jest gruby, ale czasem z grubej książki - tak przynajmniej twierdził Pan Doktor - "nic się człowiek nie dowie nowego, a z cienkiej książki dużo".
Z "Pamiętnika Blumki" czytelnik dowie się nie tylko o życiu w Domu Sierot, ale i o przesłaniu Starego Doktora. O tym, jak kochać dziecko. Iwona Chmielewska prowadzi nas przez ten świat, stąpając delikatnie na palcach. A wszystko po to, aby nie spłoszyć tego, co kryje się w drobnych gestach codzienności. W słowie i obrazie artystka ta łączy fakty z fikcją, aby użyczyć twarzy dzieciom, których tragiczny los upamiętnia dziś szereg liter wyryty w granicie.
Piękna i mądra książka
(2012-01-30)
Be
El
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
W swoim pamiętniku Blumka – mała dziewczynka z warszawskiego Domu Sierot przybliża sylwetki swoich dwunastu kolegów ze zdjęcia z Doktorem. Dziewczynki i chłopcy, bez swojego domu, z problemami, z którymi zaczęli sobie radzić dzięki pomocy ich Wychowawcy. Zygmuś – ciągle głodny, Reginka – kiedyś z długimi warkoczami, Kocyk – tylko z przezwiskiem, bez prawdziwego imienia, Abramek – wytrawny stolarz, Hanna – kiedyś strasznie chuda i potargana, Aron – co płacze w nocy, Pola – ta od grochu w uchu, Szymek – zwycięzca konkursu w obieraniu cebuli, Stasiek – pomocny i zawsze uśmiechnięty, Ryfka – urodzona sportsmenka, Chaimek – co pluje inne dzieci, i …Blumka, która kiedyś, w przyszłości zostanie wychowawczynią w sierocińcu. Ot takie ludzkie losy i marzenia. Janusz Korczak, który w rzeczywistości był wychowawcą w warszawskim Domu Sierot i mieszkał na jego poddaszu, jest jakby z boku, na drugim planie. Dopiero w drugiej części dowiadujemy się o nim więcej, ale często widzimy tylko jego nogi, skrawek charakterystycznego niebieskiego fartuch czy zaledwie dłonie. To dzieci są tu najważniejsze i życie w sierocińcu. Niemniej zapadają w pamięć nauki i zasady, jakimi w życiu kierował się Doktor i jakie wpajał swoim wychowankom: nie wolno bić dzieci, dziewczynki i chłopcy mają równe prawa, mali są tak samo ważni jak dorośli, trzeba szanować zwierzęta, trzeba powiedzieć małemu dziecku „przepraszam”, można hałasować i szaleć do woli. Na tamte czasy takie przekonania były iście rewolucyjne. Niby książka łatwa, bo język książki jest językiem dziecięcym, co nie znaczy dziecinnym. Jednak, by w pełni zrozumieć istotę tej książki i jej przesłanie potrzeby jest z pewnością szerszy kontekst historyczny, kulturowy i społeczny. Stąd ta lektura nie jest książką wcale łatwą i na jeden raz. Można do niej wracać co jakiś czas, a za każdym razem ta książka będzie odbierana inaczej. Inaczej zrozumie ją siedmiolatek, inaczej dziesięciolatek, inaczej 13- czy 15- latek. Z biegiem czasu znaczenia nabierają te wszystkie elementy jak: żydowskie imiona: Aron, Chaimek, Ryfka; menora, gwiazda Dawida, kartki z zeszytu do złudzenia przypominające tałes, motyw drzewa – prawie na każdej rozkładówce – głęboko osadzonego w ziemi, na końcu – wyrwanego z korzeniami, przerwana lekcja niemieckiego, bydlęcy wagon. Wtedy na pewno łatwiej zrozumieć, co było dalej, jakie były życiorysy tych maluchów z książki. Stąd ta książka jest nie tylko jakąś tam opowieścią o garstce dzieciaków i ich opiekunie – staje się metaforą, mówi o afirmacji życia a jednocześnie o zgrozie śmierci i zagłady. Jest tu warstwa, która jest ponad tym co napisane – coś trzeba wiedzieć dodatkowo, coś trzeba sobie dopowiedzieć, może doczytać. I to niedopowiedziane kuje w serce, wywołuje wzruszenie, każe tę książkę przeżywać naprawdę, do głębi i nie pozwala o niej tak łatwo, zapomnieć. Mało tego – jakiś wewnętrzny imperatyw każe wręcz – co jakiś czas sięgać po nią i czytać na nowo.
(2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji