Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Pan Kuleczka - skrzydła
Średnia ocena z 6 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Wojciech Widłak
- Wydawnictwo:
-
Media Rodzina
, Grudzień 2003
- ISBN:
- 83-7278-098-6
- Liczba stron:
- 48
- Wymiary:
- 220 x 230 mm
- Sprawdź inne tytuły:
-
Wojciech Widłak
Życie Pana Kuleczki i mieszkających z nim zwierzątek kaczki Katastrofy, psa Pypcia, muchy Bzyk-Bzyk nie obfituje w nadzwyczajne wydarzenia. Przeciwnie, wszystko, co dzieje się w ich domu, jest bardzo zwykłe i bardzo normalne. Chyba, żeby uznać miłość, zaufanie i wsparcie, jakim bohaterowie tego i poprzedniego zbiorku Wojciecha Widłaka darzą się nawzajem, za coś nadzwyczajnego i niecodziennego...
- Pan Kuleczka - skrzydła
- Autor:
-
Wojciech Widłak
Ciepełko
(2008-08-08)
Danuta
Biernacka
Więcej o recenzencie
Wśród dziesiątków wydań klasyki typu: Kopciuszek, Królewna Śnieżka, Jaś i Małgosia po jakimś czasie zaczynamy poszukiwać ciekawych pozycji bardziej współczesnych. Potrzebne są jedne i drugie. Te bardziej bajkowe i te bardziej osadzone w realiach. "Pan Kuleczka" jest na pograniczu. Trochę to bajka, bo kaczuszka, pies i mucha nabrały cech ludzkich, ale otoczenie, jak najbardziej realne i współczesne. "Dzieciaki" o zróżnicowanym temperamencie, jak w życiu. Obraz rodzinki z najzwyklejszymi codziennymi drobnymi konfliktami, radością, ciepełkiem domowym i wzajemną miłością.
Pan Kuleczka cierpliwy, wyrozumiały i kochający. Katastrofa - przesympatyczny, wrażliwy nerwusek. Pypeć - rozważny, bezkonfliktowy myśliciel. Mucha jakoś mi nie przypadła do gustu, bo jest nijaka jak to mucha.
Świetne opowiadanka. Zwracają naszą uwagę na szczegóły, które często umykają naszej uwadze.Polecam.
Pozwolicie Państwo, że w jednej recenzji ocenię całą serię. Warto mieć wszystkie książeczki, chociaż nie wszystkie opowiadania są równie ekscytujące. Jednych wzruszy bardziej historyjka o rozbitym lustrze, innych o strachu przed jazdą windą, jeszcze innych o krokusach w skrzynce lub upieczonym wspólnie cieście z jabłkami ... Przeczytajcie razem z dziećmi. Może znajdziecie pomysł na wspólne poznawanie świata. Tak rozumnie, a tak zwyczajnie...
(17 z 17 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Gazeta Wyborcza - Poznań - 6.01.2004 r. <br><b>Rozmowy z panem Kuleczką</b>
Andrzej
Niziołek
Kiedy dwa lata temu do księgarń trafiła pierwsza książeczka z opowiadaniami Wojciecha Widłaka o pewnym panu, który był okrągły jak piłeczka i nosił nawet stosowne nazwisko: Kuleczka, oraz jego trzech podopiecznych: psie Pypciu, kaczce Katastrofie i musze Bzyk-Bzyk - recenzenci rozpisywali się o niej w samych superlatywach. Już samo pojawienie się w prasie kilku recenzji z książki dla dzieci świadczyło o jej wartości. Teraz poznańska oficyna wydała drugą książeczkę z nowymi opowieściami o tej (tak, tak) rodzinie - "Pan Kuleczka. Skrzydła".
Widłak pisząc "Pana Kuleczkę" stworzył cykl mądrych, przyjaznych, prawdziwych opowieści - dzisiejsze dzieci znajdą w nich swoje emocje, zabawy, realia otaczającego świata. Bohaterów obdarzył silnymi osobowościami, a ich przeżycia i przygody opisał prosto i inteligentnie. Recenzenci podkreślali, że te opowieści to pochwała rodzicielstwa jako ojcostwa. Ich fabuła oparta jest na doświadczeniach codzienności znanych każdemu dziecku: bohaterowie chodzą na spacery i pieką ciasto, lubią rysować i nie lubią sprzątać po skończonej zabawie, grywają w skojarzenia, "Grzybobranie" lub piłkę, przeżywają swoje smutki i kłopoty, a przede wszystkim dużo, zabawnie i ciekawie rozmawiają. O wszystkim - w nowym tomie opowiadań np. o tym, że rzeki wpadają do morza i po co, co by było, gdyby wszyscy nie spali, że jedni lubią, a inni nie lubią jeździć windą, o tym, gdzie można znaleźć skarb i co może nim być, o podróży pociągiem czy lataniu bez skrzydeł... To rozmowy uczące, choć bez cienia dydaktyzmu, naturalne.
Wszyscy bohaterowie "Pana Kuleczki" mają swoje twarze, swoje postaci - narysowane przez Elżbietę Wasiuczyńską. To ilustracje przepiękne, nierozerwalnie już splecione z tekstami - wizualizujące bohaterów i ich świat na zasadzie wyłączności (jak to się nieraz dzieje w literaturze dziecięcej, a czego najsłynniejszym przykładem są chyba ilustracje Sheparda do "Kubusia Puchatka"). Słowa i obrazy w tym przypadku szczęśliwie wzajemnie się uzupełniają i dodają sobie mocy oraz uroku.
Drugi tom historii o Panu Kuleczce, Pypciu, Katastrofie i Bzyk-Bzyk wyrósł, podobnie jak pierwszy, z cyklu tekstów pisanych przez Wojciecha Widłaka dla miesięcznika "Dziecko". Utrzymuje wszystkie walory pierwszej książeczki, przynosi nawet dokładnie tyle samo (jedenaście) opowiadań na podobnej ilości stron (czterdziestu kilku). Pies Pypeć i kaczka Katastrofa mają po lat kilka (z muchą Bzyk-Bzyk trudno to ustalić) i opowiadania Wojciecha Widłaka też przeznaczone są dla dzieci w wieku przedszkolnym. Ale czy aby na pewno? Jako dorosły fan "Pana Kuleczki" czuję np. żal, że po sukcesie pierwszej książki druga nie jest grubsza i nie zawiera więcej opowiadań. Ale może kiedyś zostanie wydana i trzecia? Bo te opowieści mają jeszcze tę cechę, że nigdy ich nie dosyć.
(12 z 12 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Doskonała
(2003-12-10)
Malgorzata
Librowski
Więcej o recenzencie
"Pan Kuleczka" to cudowna lektura, która oczarowała mojego czteroletniego Zbysia. W prostych, wydawałoby się prozaicznych czynnościach, jak sprzatanie pokoju czy pieczenie ciasta odkrywa pokłady miłosci, szacunku, wyrozumiałości i przyjaźni. Bo przecież tylko dzięki temu w domu pana Kuleczki mogą żyć razem pies, kaczka i muszka.
Każde z opowiadań jest idealnie wymierzone na małą, wieczorną przygodę przed spaniem, zakończoną humorystyczną puenta, która potrafi rozbawić zarówno czterolatka, jak i jego mamę. Pan Kuleczka udowadnia, iż nie trzeba ani symulacji komputerowych, ani wygranej w totolotka aby poczuć się szczęśliwym. Katastrofa, Pypec i Bzyk-Bzyk odnajdują radość w rzeczach codziennych, dlatego nawet mała awaria prądu może przynieść wiele podekscytowania i radości.
Wspólnie z moim synkiem odnajdujemy tu za każdym razem nowe treści i zaadoptowaliśmy już do naszego domowego słownika tak zabawne powiedzonka, jak np.'kotlet z dinozaura'.
Doskonale, pelne koloru i zycia rysunki, znakomicie dopelniaja tresc, nie przeslaniajac jej soba.
Zbysio z niecierpliwoscia czeka na dalsze losy Pana Kuleczki - ja rowniez - nie mam watpliowsci, iz bedzie to rownie wzbogacajaca i inspirujaca lektura zarowno dla dzieci jak i doroslych. Ciesze sie, ze w dobie komputerow i kultury konsumcyjnej znalazlo sie jeszcze miejsce na to, by powoli cieszyc sie smakiem pieczonych w ognisku jablek, wylaczyc swiatlo po to by jeszcze raz przezyc awarie i uczyc sie tolerancji i przyjazni - ta ksiazka ma naprawde swietny wplyw na dzieci!
(11 z 12 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Przeczytaj wszystkie recenzje
(11)