Oto słowa Autorki: "Parada fiołków" nie jest książką autobiograficzną. Nie jest nawet książką wspomnieniową, chociaż jej bohaterami są moje dzieci i te dawne już czasy, które stanowiły ich dzieciństwo.(...) "Parada fiołków" jest wyborem krótkich felietonów, które pisywałam do "Kobiety i Życia" i które, ku mojemu zdumieniu, dziś jeszcze wspominają ich Czytelniczki. To one swoją pamięcią i serdecznymi pytaniami o to, jak ułożyło się życie moim Córkom i Synom, skłoniły mnie do udzielenia czegoś w rodzaju odpowiedzi.
A twoje dziecko czym dzisiaj żyło?
(2006-11-20)
Kasia
Majewska
Więcej o recenzencie
Moja dwuletnia córeczka wyjawiła mi niedawno bardzo przejęta: "Mamo, ja, jak będę duża, będę królową!". Już teraz kazała sobie zrobić koronę i zakładać "kręcące" sukienki. I oczywiście to tatuś będzie królem… Taki sam problem pojawia się na pierwszej karcie "Fiołków", kiedy mała Agnieszka stwierdza: "Ożenię się z tatusiem, kiedy mamusia będzie już starą kobietą". Problem – oczywiście dla mamusi. Takich przezabawnych sytuacji, które rodzą się w codzienności, każdy rodzic miałby zapewne całą masę do opowiedzenia. Siesicka lekkim piórem, głównie w formie dialogów, opowiada o dzieciństwie swoich dzieci, a przynajmniej występują one w rolach głównych, bo sama na początku pisze za Kazimierzem Wierzyńskim "Zielono mam w głowie i fiołki w niej kwitną...". Książkę czytałam milion razy – zawsze mam ją wśród tych podręcznych, takich do podczytywania – mimo to, za każdym razem świetnie się przy niej bawię, niejednokrotnie pękając ze śmiechu. Sięgałam do niej, kiedy było mi dobrze i kiedy było źle. Porusza problemy ważne, bo wszystkie dziecięce problemy są bardzo ważne (i te kiedy bardzo boli noga, bo nie chce się iść do przedszkola, i kiedy trzeba jakoś załatwić sprawę z mamą, kiedy wszystko pomazało się atramentem, i kiedy coś boli naszego kochanego psa, i kiedy robi się smutno, kiedy patrzy się na nowego miśka przy miśku staruszku, i…) i dzieci chcą mieć z kim o nich rozmawiać. Wtedy rodzi się ich poczucie bezpieczeństwa i ważności, a przede wszystkim poczucie własnej wartości. Rodzice, rozmawiajmy z naszymi dziećmi! Żeby czuły się kochane i zauważane! I żeby same umiały potem kochać i rozumieć innych i siebie, i nie zgubić się w tym zwariowanym świecie. Na koniec może dodam, że książkę tę może czytać każdy. Podsunęłam ją kiedyś do przeczytania 10-letniemu bratu (po wstępnych grymasach o książce dla bab, słyszałam jak cicho chichotał), a ostatnio podczytywał ją z chęcią mój mąż.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji