-
-
Zła noc
- Gus Van Sant
-
cena:
18,99
zł
-
-
-
-
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Paranoid Park
Średnia ocena z 3 recenzji
(Dodaj własną)
- Reżyseria:
-
Gus Van Sant
- Czas trwania:
- 01;25;00
- Dźwięk:
- DD 5.1 angielski, polski (lektor)
- Format:
- 16:9
- Płyta:
- DVD-9
- Występują:
-
John "Mike" Burrowes
,
Daniel Liu
,
Jake Miller
,
Taylor Momsen
- Sprawdź inne tytuły:
-
Gus Van Sant
- Dystrybucja:
-
Kino Świat
Najnowszy film zdobywcy Złotej Palmy i nominowanego do Oscara Gusa Van Santa, twórcy takich filmów jak: Zła noc, Narkotykowy kowboj, Moje własne Idaho, Za wszelką cenę, Buntownik z wyboru czy Słoń.
Alex ma kilkanaście lat i jest wielkim fanem deskorolek. Jego rodzice się rozwodzą, dziewczyna myśli tylko o seksie, on zaś boryka się z typowymi problemami nastolatków. Wydaje mu się, że życie nie może być bardziej skomplikowane. Jednak pewnego dnia zostaje przypadkowo wplątany w morderstwo...
Najlepszy film Gusa Van Santa! Pięknie sfotografowany, świetnie zagrany i niezwykle angażujący.
ViewLondon
Gus Van Sant stworzył niezwykłą, kryminalną historię o dojrzewaniu.
Total Film
Nowy film Gusa Van Santa zachwyca lekkością i fascynuje.
Boston Globe
Ten film to policzek w twarz Hollywood - absolutnie hipnotyzujący.
Rolling Stone
- Paranoid Park
- Reżyseria:
-
Gus Van Sant
"Obywatel Emo" (czyli "Słoń 2")
(2009-02-25)
R2D2
Więcej o recenzencie
Lubię kino Gusa Van Santa, ale jednocześnie nie przepadam za twórcami, którzy bezustannie się powtarzają. „Paranoid Park” opowiadający o nastoletnim, zagubionym i zaniedbanym przez rodziców skaterze, który przypadkowo staje się sprawcą morderstwa, jest jak przypis do nagrodzonego w Cannes „Słonia”. Dokładnie to samo środowisko (amerykański high school, ale nie taki jak w filmach Disneya, bo pokazany jako miejsce postępującej alienacji i rozpadu autentycznych międzyludzkich więzi), ci sami bohaterowie (zagubione nastolatki), ten sam sposób opowieści (rozbita chronologia wydarzeń, powtarzanie scen, długie statyczne ujęcia) i wreszcie taka sama diagnoza (nie daliśmy dzieciakom nic, więc nie dziwmy się temu, co się dzieje). Owszem, zdjęcia piękne, muzyka dobrana rewelacyjnie – kino autorskie na wysokim poziomie. Ale – chciałoby się zapytać – co z tego? Czy rzeczywiście miarą talentu ma być ilość niemal nie do wytrzymania długich statycznych ujęć? Czy Van Sant mówi nam rzeczywiście coś nowego tym filmem? Czy czymkolwiek zaskakuje? Śmiem twierdzić, że odpowiedź na dwa ostatnie pytania brzmi „nie”. A może to film nie dla mnie? Wydaje mi się, że najlepiej może dotrzeć do rówieśników głównego bohatera i jemu podobnych outsiderów. Tak więc – przynajmniej moim zdaniem – Van Sant stworzył film, który może zaś stać się dziełem kultowym dla subkultury emo: trafnie obrazuje egzystencjalny ból i wyobcowanie nastolatków, a bohaterowie mają grzywki dokładnie takie jak prawdziwy emo powinien mieć. A ja odetchnąłem z ulgą, gdy ostatnio odwiedziłem kino, aby obejrzeć nowy film twórcy „Moje własne Idaho” – nie był to bowiem „Słoń 3”, ale rewelacyjny „Obywatel Milk”.
(2 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Esploracja stanu dojrzewania
(2008-12-28)
Radios
Więcej o recenzencie
Gus Van Sant ma na koncie tak znakomite filmy jak "Buntownik z wyboru" czy "Słoń". Na tle tych dzieł "Paranoid Park" to film, który może się wydać z pozoru nieudanym, mało przekonywającym obrazkiem z życia zwykłego nastolatka. Wbrew pozorom jest to jednak bardzo interesujący film. Trzeba mu jednak poświęcić więcej uwagi, aby docenić poszczególne elementy. Fabuła tego dramatu zrealizowanego na podstawie powieści Blake'a Nelsona nie jest zbyt skomplikowana... Alex to przeciętny, trochę sfrustrowany młodzieniec. Jak w wielu amerykańskich rodzinach, także jego rodzice nie są już razem i zamierzają się rozwieść. Szkoła nie bardzo go "fascynuje" natomiast jego dziewczyna jest... trochę zbyt dojrzała. On sam myśli głównie o desce i dobrych miejscówkach, w których mógłby jej użyć. Takim miejscem jest właśnie tytułowy Paranoid Park, dostępny raczej dla doświadczonych już "skaterów"... To tam nasz bohater podczas nocnej wyprawy pożycza deskę starszemu koledze i niespodziewanie staje się świadkiem śmierci człowieka. Gus Van Sant, znów tak jak w "Słoniu" eksploruje świat dojrzewających chłopców, jednak tym razem jest to obraz jeszcze bardziej kameralny i mniej dynamiczny. Wielbicielom szybkiej akcji z pewnością nie przypadnie do gustu, bo tempo jest w nim bardzo spowolnione. Oczywiście jest to celowy zabieg, bo reżyser w swoisty sposób prowadzi narrację. Posługuje się takimi metodami jak rozbijanie obrazów i scen, przemieszanie poszczególnych elementów historii, które dopiero w określonym czasie są wyjaśniane. Precyzyjnie manipuluje kadrami, pozwalając sobie na eksperymenty z dźwiękiem i montażem, tworząc obraz odbiegający od standardów i nawet obecnie (w czasie, kiedy zdawałoby się, że wszystko już było) zaskakująco nowatorski. Bezsprzecznie taka formuła nie spodoba się wszystkim, ale jeśli ktoś lubi niekonwencjonalne kino, rozszyfruje zapewne ten pozorny chaos i będzie usatysfakcjonowany.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Dyskretna gorycz młodości
(2008-12-11)
AsiaN
Więcej o recenzencie
Gus Van Sat to jeden z najodważniejszych obecnie reżyserów amerykańskich. Po krótkim romansie z Hollywood, konsekwentnie poza systemem miałkich i sztampowych produkcji, realizuje dzieła, ostentacyjnie odbiegające od klasycznego wzorca narracji filmowej. Ten niegdysiejszy postmodernista, a dziś piewca paradokumentalnego minimalizmu, od czasu „Gerry’ego” opowiada historie, których sens zawiera się niemal wyłącznie „między kadrami”. Dowodem, słynna „trylogia pytań bez odpowiedzi”, jak i zrealizowany w 2007 roku, w podobnej konwencji, „Paranoid park”.
Bohaterem ostatniego filmu Van Santa jest nastolatek imieniem Aleks. Chłopiec niczym specjalnym się nie wyróżnia - ma dziewczynę, chodzi do szkoły, a w wolnym czasie lubi pojeździć sobie na deskorolce. Jego życie przepojone jest przeciętnością, nudą i wszechogarniającym niezrozumieniem. Owo poczucie niezrozumienia i samotności nasila się, kiedy chłopak popada w tarapaty. Ani szkoła, ani rówieśnicy, nawet rodzice nie okazują się wtedy dla niego jakimkolwiek wsparciem. Zresztą rodziców w życiu Aleksa praktycznie nie ma - a jeżeli już się pojawiają to w tle, niby trzecioplanowi aktorzy w sztuce, której przebieg w ogóle ich nie obchodzi. Mają przecież swój problem - rozwód, a syn wychowa się sam. Tak jak miliony współczesnych nastolatków, których ojcowie i matki są zbyt zajęci robieniem kariery tudzież łataniem dziury w domowym budżecie, by zawracać sobie głowę rodzicielskimi powinnościami.
Nie po raz pierwszy wydarzenie ekstremalne, w tym przypadku tajemnicza śmierć pracownika kolei w pobliżu skateparku, służy Van Santowi jako pretekst do obserwacji amerykańskiego społeczeństwa. Bo tropienie zbrodniarzy w aurze podsycanej tandetnymi chwytami sensacji twórcę zza oceanu nie interesuje. Ważny jest dla niego bohater - samotny w tłumie wypranych z empatii egocentryków. Van Sant, tak jak Czechow w dramacie, i Antonioni w filmie, łączy w sekwencje przebłyski banalnej rzeczywistości, czyniąc nudę i liryzm osamotnienia środkami artystycznego wyrazu. Przecież tak naprawdę niewiele się tu dzieje, ale w podtekstach, w powierzchownych relacjach z innymi bohaterami „dzieje się” tu dramat nastoletniego Aleksa. Jedynym powiernikiem chłopca okazuje się ostatecznie swoisty pamiętnik, który wypełniwszy swoją terapeutyczną funkcję, zostanie zniszczony, pozostawiając po sobie tylko swąd emocjonalnego sieroctwa. Bo wspólnoty już nie ma, jest za to quasispołeczeństwo, i mimowolnie samoistne atomy.
Gus Van Sant, jak mało który twórca, mimo upływu lat, świetnie rozumie swoich młodocianych bohaterów. Przy czym młodość, nigdy nie była dla tego amerykańskiego reżysera synonimem beztroski i naiwnej afirmacji życia, młodość to czas erupcji poczucia wyobcowania i braku porozumienia z innymi. Ale, jak napisał Dostojewski, „człowiek jest podły, do wszystkiego przywyka”. Aleks godzi się więc na samotność duchową, bo rozpadu relacji międzyludzkich nikt, tym bardziej niepewny siebie nastolatek, powstrzymać nie jest już w stanie.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji