Spotkanie największych gwiazd filmowych: ostatnia rola Hetha Ledgera (Mroczny Rycerz), któremu na ekranie partnerują Johnny Depp (seria: Piraci z Karaibów), Colin Farrell (Alexander ), Jude Law (Bliżej, Wzgórze nadziei) i Tom Waits (Poza Prawem) w roli samego diabła. Wielkie filmowe widowisko z pogranicza fantasy i mrocznej baśni, pełne efektów specjalnych wyreżyserowane przez Terry'ego Gilliama (Nieustraszeni bracia Grimm, 12 małp).
Doktor Parnassus ze swoim objazdowym teatrem "Imaginarium" przemierza świat. Każde przedstawienie pozwala publiczności na niezwykłą podróż do świata wyobraźni: ich marzeń i lęków. Jednak Parnassus ma pewien mroczny sekret. Przez lata skrywane wydarzenie z młodości zmusza go, by wziąć udział w pojedynku, którego stawką będzie życie jego córki. Pojedynku z diabłem...
Dobre ZiołoLAND
(2010-08-10)
Edidin
Więcej o recenzencie
Terry Gilliam ma dość nietypowe podejście do otaczającego go świata, co przejawia się w większości, jeśli nie we wszystkich jego filmach. W "Parnassusie" po raz kolejny pokazał, jak zręcznie potrafi manipulować rzeczywistością, a tym samym widzami.
Śmierć Ledgera zmusiła twórców do zmian w scenariuszu, ale podczas oglądania filmu nie odnosi się wrażenia, że były one wymuszone. Wręcz przeciwnie - widz odnosił wrażenie, że to co pokazano na ekranie było pierwotnym zamysłem filmowców.
Nie skomentuję fabuły - jest ona na tyle poplątana, że niektórzy za nią nadążają, inni psioczą, że jest zbyt zakręcona, a jeszcze inni czują się w niej jak ryba w wodzie.
Powiem jednak kilka słów o aktorstwie. Według mnie Gilliam zaangażował najlepszych możliwych aktorów - nie mówię to o tym, czy są to oskarowe występy, bo to akurat kwestia bardzo subiektywna. Chodzi mi raczej o to, ze każdy z aktorów pasował do przydzielonej mu roli. Plummer jako Parnassus budził jednocześnie szacunek i niesmak, a Tom Waits po raz kolejny pokazał jakim jest niesamowicie wszechstronnym aktorem. Lily Cole w roli Valentiny była poprawna, a Heath Ledger... Cóż. Odszedł u szczytu swojej kariery i zapewne u szczytu swoich umiejętności aktorskich. Trzej panowie, którzy "uzupełnili" jego rolę to trochę inna bajka. Zabawnie było oglądać Johnny'ego Deppa udającego Heatha Ledgera udającego Johnny'ego Deppa. Jednak gdy już się do tego przywykło, wrażenie było wspaniałe. Colin Farrell gonił gdzieś tam z tyłu. Wyraźnie odstawał umiejętnościami aktorskimi od Ledgera i Deppa, a szkoda, bo trafiła mu się najciekawsza "porcja" przygód Tony'ego w krainie lustra. Jude Law... Nie. Niestety nie pokonałam swojej niechęci do tego pana i już chyba się to nie stanie. Mówi się trudno i żyje się dalej.
Wizualnie film wręcz poraża. Jeśli miałabym porównywać stylistykę, to sceny realne przyrównałabym do stylu zdjęć z "Pachnidła" - jest mroczno, ciężko i brudno. Świat w lustrze jest z kolei nieprzewidywalny, trochę jak trójwymiarowa kreskówka, tylko lepszy.
Po obejrzeniu filmu wyszłam z kina pozytywnie naładowana i z wielkim uśmiechem na twarzy. Przez kilka dni przypominając sobie niektóre ujęcia czułam się jakbym była na emocjonalnym "haju". Polecam miłośnikom kina dziwnego i pokręconego - takim, którzy nie uważają praw fizyki za coś niezbędnego w życiu. :)
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji