Peanatema
okładka: twarda
Ocena klientów:
Październik 2009 - Neal Stephenson nie rozczarowuje. Mimo że ma już ugruntowaną pozycję, niczego nie musi udowadniać i z powodzeniem mógłby do końca życia produkować kolejne wersje swoich najpopularniejszych książek, on wciąż niestrudzenie bada intelektualne narzędzia, za pomocą których człowiek usiłuje oswoić...
Pełny opis produktu...
Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".

zamknij
Pełny opis produktu: Peanatema
Ocena klientów. Nadesłano 1 recenzję
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Neal Stephenson
- Wydawnictwo:
-
Mag
, Październik 2009
- ISBN:
- 978-83-7480-126-3
- Liczba stron:
- 960
- Wymiary:
- 150 x 225 mm
- Sprawdź inne tytuły:
-
Neal Stephenson
Neal Stephenson nie rozczarowuje. Mimo że ma już ugruntowaną pozycję, niczego nie musi udowadniać i z powodzeniem mógłby do końca życia produkować kolejne wersje swoich najpopularniejszych książek, on wciąż niestrudzenie bada intelektualne narzędzia, za pomocą których człowiek usiłuje oswoić rzeczywistość i szuka nowych sposobów na przełożenie ich na język literatury. Najnowsza próba zmierzenia się z jego ulubionym tematem nosi tytuł Peanatema. Grunt pod Peanatemę Stephenson przygotował monumentalną trylogią pt.: Cykl Barokowy, w którym odsłania przed czytelnikiem moment narodzin nowożytnej nauki i racjonalnego świata cywilizacji Zachodu. Stephenson skupił się na odnalezieniu prawdziwych fundamentów XXI wiecznej cywilizacji Zachodu zbudowanej dzięki racjonalnemu opisowi rzeczywistości narzuconemu w epoce Baroku przez ludzi takich jak Newton czy Leibniz i uporządkował te nowe zdobycze ludzkiej myśli, nowe idee i prądy filozoficzne, które ją ukształtowały. Już w Cyklu Barokowym widać proces odwrotu autora od nowoczesnych technologii i skoncentrowanie się na człowieku i potędze ludzkiego umysłu. Peanatema stanowi ukoronowanie tego procesu. Stephenson opisał tu badaczy, filozofów, naukowcy, którzy zostali zamknięci w zakonach i pozbawieni dostępu do komputerów, akceleratorów cząstek oraz reszty niezbędnego ustrojstwa, lecz nie zaprzestali swoich badań. Opracowali nowe metody pracy, równie dobre, a może nawet lepsze od starych, bo działające wyłącznie w oparciu o wszechstronne możliwości psychofizycznego instrumentarium człowieka. Tym samym Stephenson zdaje się mówić wprost - jedyną technologią, którą warto rozwijać jest człowiek. Tytuł Peanatema powstał z połączenia dwóch słów: pean (hymn pochwalny, lub pieśń dziękczynna) i anatema (klątwa, albo ostre potępienie), co razem daje słowo, które pięknie oddaje ambiwalentny stosunek człowieka do własnego umysłu, bo łączy w sobie pochwałę i przekleństwo jego możliwości. Oczywiście u Stephensona więcej jest tego pierwszego, w czym jego książka również przypomina klasyczną powieść SF, ale odartą z dawnej naiwności i zrestartowaną w nowej formule. Formule na miarę XXI wieku. - Paweł Matuszek/ Nowa Fantastyka
- Peanatema
- Autor:
-
Neal Stephenson
Nie tak daleko z Ziemi na Arbre
(2009-12-30)
Joanna
Gołaszewska
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Pochłonęłam tę cegłówkę jednym tchem. Aczkolwiek nie jest to lektura łatwa, to jednak cieszę się, że ją przeczytałam. Pierwszych sto stron wymagało ode mnie szczególnej koncentracji i wertowania kartek, ponieważ z tyłu jest dość obszerny słownik pojęć wprowadzonych przez autora i używanych przez postacie na planecie Arbre. A jest to świat niezwykły.
Rzetelne recenzowanie tej powieści wymagałoby teraz ode mnie przynajmniej pobieżnego opisania świata Arbre. Niestety, zajęłoby to zbyt dużo miejsca, więc w wielkim skrócie: Jest to świat nie tak znowuż odległy od Ziemi, a jednocześnie bardzo inny. Najważniejsze, co odróżnia Ziemian od Arbryjczyków to zjawisko światów matemowych i sekularnych. Otóż ludzie wymyślili tam, że najmądrzejsi są najbardziej niebezpieczni, bo wymyślają wciąż nowe zastosowania techniki i mniej inteligentni nie nadążają za nimi. Ci bystrzy zaczynają za bardzo dominować nad maluczkimi, ich broń jest nie do okiełznania, stanowi zbyt wielkie niebezpieczeństwo. Oddzielono ich więc w matemach, zabrano narzędzia, odcięto dostęp do techniki. I co się okazuje? Że siła umysłu ludzkiego jest nie do okiełznania. Bez narzędzi i komunikacji ze światem zewnętrznym (sekularnym), deklaranci (ci z matemów) wymyślili coś niesamowitego.
Powieść jest apoteozą ludzkiego umysłu. To chyba byłaby konkluzja, ale boję się, że strywializuję ją lub spłaszczę. Bo powieść jest tak prosta w swej wymowie i tak skomplikowana jednocześnie, że nie mieści się w żadnych kanonach.
Dla miłośników przygód - są przygody (fraa Erasmas podążający na konwoks i poszukujący fraa Orola). Dla miłośników filozofii i metafizyki - są dysputy prowadzone w messalanie. Dla miłośników architektury - opis koncentów i mechanizmów służących do nakręcania zegarów. W końcu dla miłośników fantastyki - opis dwóch różnych światów (sekularum i matemy), jazda w kosmos i życie na Daban Urnudzie, idea przedstawicieli czterech różnych planet w jednej bazie kosmicznej. Nawet matematycy znajdą tam coś dla siebie. I tu trochę się obawiam, że jednak nie wszystko pojęłam, ale przynajmniej czyniłam wysiłki, żeby zrozumieć. Coś pięknego.
Nie chciałabym zniechęcać nikogo zbyt długim wywodem. Niestety, wiele rzeczy pominęłam, a jednak wciąż będę namawiała do przeczytania Peanatemy. Warto. Dla poszerzenia horyzontów, dla pozbycia się myślowych schematów i uprzedzeń (wszelakich).
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji