Bohaterem filmu jest Pan Wojtek (Tomasz Zaliwski), robiący karierę architekt, który ma dość wielkomiejskiego pędu i gwaru. Opuszcza, więc miasto i zaszywa się na prowincji. Do powrotu nie może namówić go ani przyjaciel z dawnych lat (Roman Kłosowski), ani żona (Iga Cembrzyńska), która w końcu otwarcie przyznaje, że łączy ją z Wojtkiem już tylko wspólne mieszkanie. Pan Wojtek twierdzi, że "odbiera sobie zaległe urlopy" , ma więc dużo czasu na przemyślenia nad dotychczasowym życiem- dokonuje analizy i wyciąga wnioski. Przyjaźń z miejscowymi, których problemy szczerze go interesują, a także włączenie się w rytm życia zgodnego z naturą, sprzyjają regeneracji sił i odnalezieniu zawieruszonych gdzieś wartości...
Podróż w czasie
(2007-06-14)
Paweł
Lewandowski
Więcej o recenzencie
Film ten po raz pierwszy obejrzałem latem 1985 roku we środę po dzienniku w czarno-białym telewizorze produkcji WZT. Mała strata, że telewizor czarno-biały, bo film też czarno-biały. Niskobudżetowa produkcja Andrzeja Kondratiuka. Oczywiście film rewelacyjny. Od kilku lat próbowałem znaleźć go. Pytałem w Empikach i wypożyczalniach. Nikt o nim nie słyszał. Zbierałem się już, żeby pojechać do Gzowa, gdzie mieszka reżyser i poprosić go o kopię, gdy nagle natrafiłem na ten film w księgarni Merlin. Bez chwili zastanowienia kupiłem. Miejsce akcji filmu to wieś Łacha nad Narwią, tam gdzie Narew jest już prawie Zalewem Zegrzyńskim. Czas też da się dokładnie ustalić. Pażdziernik 1978 roku. Karol Wojtyłła został wybrany papieżem a propaganda sukcesu dogorywała. W latach siedemdziesiątych Łacha odwiedzana była przez Andrzeja Kondratiuka i aktorów, którzy występują w tym filmie. Mieli oni okazję dobrze poznać życie jej mieszkańców i "rozwój polskiej wsi", którego symbolem w filmie jest motorower komar. Kto jest ciekaw psychologicznego wyjaśnienia postępowania głównego bohatera filmu tego odsyłam do książki Erica Berne'a "W co grają ludzie" rozdział 'Gry konstruktywne", gra o nazwie "Lokalny mędrzec". (Książka również do nabycia w księgarni Merlin). Ale największy urok tego filmu to tło dla głównego bohatera, czyli podwarszawska wieś z końca epoki gierkowskiej. Rewelacyjna rola Janusza Gajosa, chłoporobotnika, który gdzieniegdzie używa wulgarnych słów na k.. na p.. i na j... ale są one dokładnie tam, gdzie trzeba i nie brzmią tak prymitywnie jak we współczesnych kolorowych filmach. Ostatnia rola filmowa Tadeusza Fijewskiego i prawie symboliczna ostatnia scena w jego życiu. Inni świetni aktorzy oraz gdzieniegdzie naturszczyki. Film ma doskonały klimat i dla kogoś, kto jeszcze pamięta tamte czasy jest właśnie podróżą w czasie. Dlatego film będzie się podobał. Może nie wszystkim, bo jak wiadomo podrózż kształcą, ale tylko wykształconych. A jeśli ktoś woli zachęcam do podróży w przestrzeni. Łacha to tylko 40 kilometrów od Warszawy. W Wierzbicy za Serockiem w prawo przez most na Narwi i już jesteśmy. Po lewej stronie tuż nad wodą malownicze ruiny wspominanego w filmie hotelu robotniczego Hydrobudowy. Autochtoni nie męczą się już z motorowerami Komar tylko jeżdżą, cóż, że raczej nie nowymi, ale jednak oplami, mazdami, volgswagenami i bmw. Oprócz pamiętających "Pełnię", wzniesionych za Gierkowskie kredyty rolniczych domów z pustaków, setki nowych domów wybudowanych w ostatnich latach przez warszawskich wykształciuchów. Kawiarnie z tarasami, gdzie pod zielonym parasolem można wypić piwo Heineken. Kurort dokładnie taki jak w planie rozwoju gminy uchwalonym w czasach, gdy Polska rosła w siłę a ludziom się żyło dostatniej. Tyle tylko, że nie dokonali tego centralni planiści tylko niewidzialna ręka rynku.
(9 z 9 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji