O Picassie pisano wiele i w rozmaity sposób. I nic dziwnego -- był przecież wybitnym artystą i fascynującym człowiekiem. Już za życia stał się niekwestionowanym klasykiem nowoczesnej sztuki -- ale klasykiem nietypowym, bo bardzo żywo uczestniczącym w bieżącym życiu artystycznym, politycznym i towarzyskim swojej epoki. Jednak niewątpliwa wielkość jego malarstwa i ogromna sława, która go otaczała, utrudniały ocenę Picassa jako człowieka. Wzbudzał zawsze wiele emocji -- wytykano mu oportunizm, nazywano egoistą, dusigroszem, sadystą, mistrzem mistyfikacji; wielbiono go i nienawidzono. Dziś, po trzydziestu latach od śmierci artysty, możemy bardziej obiektywnie spojrzeć na jego postać i życie, z większą wyrozumiałością, ale i otwartością, mówić o jego słabostkach i przyzwyczajeniach, poglądach politycznych -- a także powikłanym życiu uczuciowym.
Henry Gidel przedstawił w swej książce całą drogę życiową Picassa, również jego burzliwą młodość, o której często zapominamy, koncentrując się na latach największej chwały hiszpańskiego mistrza.
Książka objęta patronatem Merlin.pl
Recenzja-Gazeta Wyborcza
Dorota
Jarecka
Więcej o recenzencie
Nowa książka na stary temat, czyli kolejna cegła o Picassie. Żeby dzisiaj pisać książkę o tym malarzu, trzeba być bardzo odważnym albo mieć coś nowego do powiedzenia. Niestety Henry Gidel to ten pierwszy przypadek
Picasso - erotyczny młodzieniec, Picasso - zawzięty starzec, kolejną napotkaną osobę świdruje na wylot spojrzeniem swoich czarnych oczu, "jego posępny wzrok przebija niczym sztylet". Picasso - typowy Hiszpan o niezaspokojonych żądzach, może malować tylko wtedy, kiedy prowadzi intensywne życie seksualne. "Nic nie zdoła powściągnąć jego twórczego zapału", no i, rzecz jasna, codziennie i samotnie "dokonuje rewolucji w malarstwie". Dodajmy, że otoczony jest przez mieszczańsko usposobione, nierozumiejące jego sztuki "chorobliwie zazdrosne" żony i kochanki. Z takich komunałów okraszonych pikantnymi anegdotami Picassa składa się ta książka.Kiedy powstał mit o Picassie? Trudno powiedzieć. Złośliwi powiadają, że przyczyniła się do tego II wojna światowa. Jego obrazy pokazane na wystawie, która zaczęła się w listopadzie 1939 r. w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Nowym Jorku, z powodu wojny nie mogły wrócić do Europy i objechały najważniejsze galerie w Stanach Zjednoczonych. John Berger, autor książki "Sukces i klęska Picassa" (1965), uważa, że motorem sławy Picassa było jego wstąpienie do partii komunistycznej w 1944 r. Okres malowania pod prąd trwał krótko - to był kubizm. Potem Picasso włączył się w klasycyzm, w elegancką figurację i to mu pomogło. Pod koniec lat 40. był już zamożny. Miarą jego towarzyskiego i medialnego sukcesu mogłoby być to, że w tych latach w korytarzu jego pracowni na ulicy Grands-Augustins kłębiły się tłumy chcących zrobić z nim wywiad, zrobić mu zdjęcie, pokazać mu swój obraz, coś od niego kupić albo coś mu sprzedać. Zaś większość dziewczyn na jedno skinienie była gotowa pójść z nim do łóżka.Uwodził także duchowo i intelektualnie. Kochali go poeci i pisarze. Pisali o nim, fascynowali się nim, wcześnie przyczyniając się do powstania mitu: André Salmon, Guillaume Apollinaire i Gertruda Stein. Świdrujące do głębi spojrzenie Picassa, tak nudne u Henry Gidela, zrodziło się w przecież w prozie Gertrudy Stein: "Miał oczy, które zwykł otwierać szeroko, jakby chciał wchłonąć w siebie wszystko, co widział" ("Autobiografia Alicji B. Toklas").Współcześni pozwolili Picassowi urosnąć do rozmiarów boga, bo w tym malarzu zobaczyli obecną od czasów romantyzmu w europejskiej filozofii figurę "szlachetnego dzikusa" - twierdzi w swej rewelacyjnej książce John Berger. Wiązało się to z nadzieją na realizację utopii. Dzikus, ten, który dużo czuje, ale nie musi wiele rozumieć, niesie ze sobą łaskę pierwotnego oświecenia, zbliża do natury, staje się kontaktem z utraconym rajem. Już w "Poecie zamordowanym" Apollinaire'a Picasso występuje zaszyfrowany pod imieniem "Ptak z Beninu". Benin to symbol sztuki Afryki, którą Picasso przerobił na kubizm. Doskonały esej o Picassie "Głowa z obsydianu" André Malraux to apoteoza tej inności i pierwotności artysty. Picasso to ktoś, kto połączył nas na nowo z kosmosem przez fetysz, przez sacrum.Książka wyszła rok po śmierci Picassa. W posłowiu do niej Roger Caillois napisał ważne zdanie: "Nie widzę go jako prekursora czegokolwiek". To opinia ciągle bulwersująca. Czy Picasso to wielki rewolucjonista, który spowodował powstanie nowej sztuki, czy raczej ostatni z tych europejskich malarzy, którzy wierzyli w magiczność płótna, w sakralność aktu malowania?
(5 z 8 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji