Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Ping Pong [Digipack]
Średnia ocena z 8 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Kora
- Firma fonograficzna:
-
EMI Music Poland
, Listopad 2011
- Nr katalogowy:
- 9417292
- Sprawdź inne tytuły:
-
Kora
Pięć lat temu Kora podjęła bardzo odważną decyzję: rozstała się ze swoim kompozytorem, byłym mężem i liderem zespołu Maanam - Markiem Jackowskim. Maanam w 1980 roku rozpoczął erę nowego rocka i stworzył soundtrack do solidarnościowej rewolucji. Przez 30 lat Kora i Maanam wymawiało się jak kiedyś: Partia i Lenin.
I ten świetny, wygodny układ Kora zostawiła. Był to skok na głęboką wodę. Przez pięć lata Kora szukała muzyków, producentów, eksperymentowała i czasami błądziła. Od roku skład muzyków ustabilizował się. Znalazł się też świetny kompozytor i gitarzysta: Mateusz Waszka Waszkiewicz. On jest autorem prawie wszystkich utworów na płycie "Ping Pong". Krzysztof Amik Skrzyński - solowy gitarzysta Kory to artysta, którego indywidualny energetyczny akordowy styl grania na tym instrumencie jest syntezą Hendrixa, Page'a i przede wszystkim Jacka White'a. W czasie koncertów fani proszą go, by jego solówki trwały jak najdłużej. Jeżeli Waszka i Amik to nowy narybek na polskiej scenie rockowej, to Marcin Ciempiel i Artur Hajdasz to weterani polskiej nowej fali. Ciempiel, którego Kora sprowadziła z Kalifornii, grał już w Oddziale Zamkniętym, Maanamie, Aptece i Wilkach. Hajdalon, syn perkusisty legendarnych Breakoutów, walił w bębny w Pudelsach, Homo Twiście, Aptece i Made In Poland.
I wreszcie piąty instrument - Kora. Na tej płycie, jak na żadnej poprzedniej, Kora doszła do perfekcji w wyrażaniu złożonych emocji dorosłej, świadomej siebie i refleksyjnie nachylonej nad kondycją świata, kobiety. Głos Kory jest zarazem świeży i dojrzały... dziewczęcy i głęboki.
"Ping Pong" jest albumem bardzo bogatym brzmieniowo: gitarowym pojedynkiem Amika i Waszki, za którym pulsuje mistrzowska sekcja rytmiczna. Kora jest w swojej najlepszej formie w życiu. Płyta ta może śmiało stanąć na półce obok "Nocnego patrolu" i "Róży". Tym bardziej, że wyprodukował ją w swoim studio sam mistrz Rafał Paczkowski.
Zdjęcia to albumu zrobił Andrzej Tyszko, collage - Kamil Sipowicz a wszystko złożył w graficzną całość Mateusz Jackowski.
| Posłuchaj utworów: |
| 1. Ping pong |
|
| 2. Strefa ciszy |
|
| 3. Przepis na szczęście |
|
| 4. Radiowa fala |
|
| 5. Nie jestem biała i nie jestem czarna |
|
| 6. Spójrz w oczy chwili |
|
| 7. Nigdy nie zamknę drzwi przed tobą |
|
| 8. Czarna żmija |
|
| 9. Jak narkotyk |
|
| 10. Jedno słowo wszystko zmienia |
|
- Ping Pong [Digipack]
- Wykonawca:
-
Kora
hmm...
(2012-01-03)
sjux
Więcej o recenzencie
W przypadku tej płyty wypada mi się odnieść do całości po szczegółach... ping pong - tekst Kurylaka przerobiony w tak ksobny sposób, iż kompletnie nie wiadomo, jakie mógłby mieć znaczenie... pomijam "to" w odsłuchu; strefa ciszy - jeden z dwóch naprawdę dobrych numerów na płycie, w zasadzie wszystko tu gra i śpiewa; przepis na szczęście - zwrotki genialne, całość umniejszona jednak nieznośnym refrenem, jak z największych przebojów zespołu Feel; radiowa fala-przypływa-płynie-odpływa nie pozostawiając w zasadzie wrażenia; nie jestem biała i nie jestem czarna-no tu muszę zatrzymać się na chwilę... autorka tekstu imputuje, że nie jest taka oczywista... ta jej nie oczywistość jest już tak oczywista, że sorry Gregory... o dziwo Kora wyznaje tu, że zgubiła język. Brawo za szczerość; spójrz w oczy chwili - o ironio najlepszy tekst na płycie. Może dlatego, że nie został stworzony przez pieśniarkę; nigdy nie zamknę drzwi przed tobą - ciężko się tutaj do czegoś odnieść; czarna żmija - mam nadzieję, że to zamierzony żart ze strony autorki, dosłowność tekstu oraz waga zjawiska, o którym on traktuje sprawiają, iż nie sposób potraktować piosenki poważnie; jak narkotyk - druga naprawdę dobra piosenka z całego albumu, po strefie ciszy Kora zaczyna wreszcie śpiewać - zwłaszcza w znakomitym refrenie; no i wiśieńka na torcie - jedno słowo wszystko zmienia... hehe... stwierdzę jedynie - a i owszem... koszmarny tekst koszmarny, pies pomielony z budą... szkoda, że w taki sposób kończy się ping pong... no ale skoro nie ma początku to i nie ma końca - jak śpiewa najbardziej zainteresowana. Płytę oceniam na pięć gwiazd, bo Korę bardzo lubię i nie wyobrażam sobie, by mogła kiedykolwiek przestać.
(1 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
popłuczyny po Maanamie
(2011-11-30)
zniesmaczony
fan
Więcej o recenzencie
Czekałem na tą płytę tyle lat i dawno nie przeżyłem tak potężnego rozczarowania. Płytkie i anachroniczne kompozycje i tandetna pseudopoezja, słychać że to śpiewa starsza pani. :( Płyta dla gospodyń domowych. Jeśli tak ma wyglądać solowa działalność Kory, to dla niej samej byłoby lepiej gdyby dała już sobie spokój ze śpiewaniem - nie ma już ani głosu ani nic do powiedzenia jako autorka tekstów. A
piosenka strefa "ciszy brzmi" jak groteskowa parodia maanamowych ballad z Korą zaciągającą jak pijana stara ciotka na weselu. "Ping pong" to płyta do puszczania w supermarketach i zamiast kupować kiczowatą podróbę maanamowego stylu lepiej nabyć którąś z zremasterowanych w tym roku klasycznych płyt Maanamu.
(3 z 9 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji