Wznowienie wydanej w 2000 roku przez Borussię książki będącej, jak mówi jej autorem, owocem "zakazu wjazdu do Polski": "Czułem się sparaliżowany faktem, że nie mogę już tam jeździć, aż pewnego dnia mój przyajciel, austriacki autor Christoph Ransmayr poradził mi, bym wykorzystał swoją wiedzę o polskiej historii oraz literaturze i napisał ksiązkę o tym kraju" ("Podróże z Ryszardem Kapuścińskim. Opowieści trzynastu tłumaczy" pod red. Bożeny Dudko) Książka Martina Pollacka pokazuje, jak wielkie możliwości artystyczne i poznawcze zawiera ten rodzaj pisarstwa, który Clifford Geertz okresla mianem gatunków zmaconych. Bo 'Po Galicji' jest i nie jest reportażem literackim, jest i nie jest esejem historycznym, jest i nie jest książką z antropologii kulturowej. Nie jest, ale zarazem jest tym wszystkim jednocześnie. I to na sposób nowatorski i znakomity. Ryszard Kapuściński
Dla podróżników i historyków...
(2008-06-07)
Katarzyna
Jagiełło
Więcej o recenzencie
"Po Galicji. O chasydach, Hucułach, Polakach i Rusinach. Imaginacyjna podróż po Galicji Wschodniej i Bukowinie, czyli wyprawa w świat, którego nie ma" - oto pełny tytuł króciutkiej książeczki Martina Pollacka, znanego tłumacza literatury polskiej na język niemiecki. Autor opisuje podróż, która zrodziła się w jego wyobraźni. Książka bowiem powstała w tych smutnych czasach, gdy wyjazd z zachodu Europy na jej wschodnie krańce i ze wschodu na zachód nie był tak prosty jak teraz. "Po Galicji" powstało z tęsknoty za wyjazdem na dawną prowincję monarchii habsburskiej. W "świat, którego nie ma"... Nie ma już cesarstwa austriackiego. Lwów i Przemyśl oddziela granica, a ich mieszkańcy żyją w swoich państwach i nie panuje już nad nimi dobry cesarz. Martin Pollack, zakochany w Polsce Austriak, na kartach swojego dzieła przenosi nas w czasy Franciszka Józefa I. Posiłkuje się przy tym obszernymi cytatami z utworów dziewiętnastowiecznych pisarzy związanych z Galicją: Polaków, Żydów, Ukraińców, Niemców... Sprawne pióro Pollacka odtworzyło piękny obraz świata chasydów, Hucułów, Polaków i Rusinów sprzed lat. Oczyma autora zaglądamy do restauracji dworcowej w Przemyślu, ale także do kopalni ropy naftowej w rejonie Drohobycza i Borysławia i osiedli robotniczych. Podróżujemy razem z Martinem Pollackiem wzdłuż linii kolejowych, czytając kolejne fragmenty z dziewiętnastowiecznych przewodników. Poznajemy przy tym dole i niedole mieszkańców Galicji i niemalże słyszymy beczenie owiec na dalekich połoninach. Trzeba tu podkreślić, że autor stworzył swój utwór z pogranicza eseju i reportażu nie będąc w tych miejscach, jednakże doskonale orientując się w historii i literaturze Galicji przelał jej atmosferę na papier. Dopiero po latach przyjechał zobaczyć Galicję i wraca tam do dziś. Książkę polecam wszystkim wielbicielom historii i podróżowania.
(10 z 11 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji