Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Pod dwiema kosami, czyli przedśmiertne zapiski Żywotnego Mariana
Średnia ocena z 18 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Danuta Noszczyńska
- Wydawnictwo:
-
Sol
, Lipiec 2011
- ISBN:
- 978-83-62405-16-9
- Liczba stron:
- 320
- Wymiary:
- 140 x 202 mm
- Sprawdź inne tytuły:
-
Danuta Noszczyńska
W Marianie już od dzieciństwa tkwi głęboko zakorzeniony kompleks: obraz ojca-pijaka, poczciwej, ale niezbyt przedsiębiorczej matki i doświadczanej na co dzień biedy towarzyszy mu przez całe życie, stając się motorem napędowym wszelkich jego działań. Jeszcze jako mały chłopiec Marian poprzysiągł sobie, że w przyszłości zostanie ważnym, szanowanym i podziwianym obywatelem. Wymarzony status społeczny i materialny próbuje osiągnąć wszelkimi, nie zawsze uczciwymi sposobami, a ponieważ pozytywna samoocena jest jego życiowym priorytetem, Marian za pomocą swoistej kalkulacji dba o wewnętrzną równowagę. Swoje cele realizuje bardzo konsekwentnie: żeni się z najładniejszą, najposażniejszą i najlepiej wykształconą panną we wsi, Apolonią, płodzi upragnionego syna, staje się właścicielem pierwszego we wsi samochodu. Mimo to Marianowi ciągle towarzyszy jakiś niedosyt, coś mu doskwiera, dręczy i nie daje spokoju... Dlaczego Marian żyje w poczuciu wiecznej krzywdy? Czyżby Opatrzność rzeczywiście zawzięła się na niego, zsyłając mu nieustające krzyże? Powieść jest pamiętnikiem głównego bohatera, rachunkiem sumienia, rozliczeniem się z życia w obliczu spodziewanej śmierci. Pisana jest językiem okraszonym gwarowymi naleciałościami, pozwalającym lepiej oddać rys mentalny występujących w niej postaci.
- Pod dwiema kosami, czyli przedśmiertne zapiski Żywotnego Mariana
- Autor:
-
Danuta Noszczyńska
Ciekawa
(2012-01-17)
Kornelia
Romanowska
Więcej o recenzencie
Wydawnictwo Sol pięknie oprawia swoje książki. Mówiłam to już przy okazji czytania „Rzeki zimnej” Magdaleny Kawki i muszę to powiedzieć teraz. Okładka „Pod dwiema kosami czyli przedśmiertne zapiski Żywotnego Mariana” jest piękna.
Bohaterem książki jest tytułowy Marian Żywotny, 76-letni mężczyzna, który chce opisać swoje życie dla potomków, gdyż twierdzi, że niedługo pewnie kostucha go zabierze. Pamiętnik ten opisuje najważniejsze jego wspomnienia, dotyczące na przykład żony Apolonii lub piątki swoich dzieci. Z początku do pomysłu tego podchodził sceptycznie, uważając, że pisanie to zajęcie dla kobiet, ale po krótkiej rozmowie z księdzem dowiedział się, że wielu mężczyzn stworzyło ważne dla dziejów dzienniki.
I takim sposobem poznajemy jego historię – począwszy od trudnego dzieciństwa, które wypełnione było awanturami pijanego ojca, do miłosnych zalotów, skończywszy na potomkach, co do których ma uczucia mieszane. Dowiadujemy się też o jego pracy, a był elektrykiem, o codziennej walce w domu i niezbyt dobrych stosunkach z sąsiadami, którzy śmiali szybciej od niego spłodził synów. Jego egzystencja pełna była różnych ciekawych pomysłów i wyczynów, co sprawiało, że Żywotny Marian nigdy się nie nudził, tak samo jak ludzie w jego otoczeniu. Ponadto Marian był też zadufany w sobie, mściwy i zaborczy, jak wielu mężczyzn.
„(…) roku tegoż pańskiego Anno Domini kończyć będę lat siedemdziesiąt i siedem, znaczy się, jak to z dawien dawna mawiają, dwie kosy na mnie idą. Druga rzecz: podług kalendarza i podług pogody styczeń mamy. Do marca, jak w sam raz, niecałe dwa miesiące. A przecie stare, a toi znaczy się mądre przysłowie powiada: Szczęśliwy starzec, któren przeżył marzec".
Z początku do książki podchodziłam dość sceptycznie. Typowa gwara, jaką pisana jest powieść, nie od razu przypadła mi do gustu. Musiałam się przestawić, ale gdy już przyzwyczaiłam się do tego, jak Marian opowiada, całkowicie w książkę wsiąkłam. Autorka sprawiła, że stała się bardziej realna, żywa, a sam Marian jako postać nabrał jeszcze wyraźniejszych kolorów. Ten język oraz styl nie pozwala wręcz na lekkie czytanie, jednak nie jest to zarzut, a zaleta. Przedstawienie wszystkiego od strony Mariana wymagało od autorki kunsztu i wiedzy. Opisy i przemyślenia, jakie serwuje nam główny bohater wywoływały we mnie nie raz śmiech.
Powieść Danuty Noszczyńskiej to nie tylko historia, która ma bawić, to nie tylko historia rodu, ale też nawiązania do komunizmu i próba ukazania komuś takiemu jak ja, jak to kiedyś było. Marian więc ze swoimi wariacjami i szalonymi pomysłami ma na celu nie tylko rozśmieszenie nas, ale też nauczenie jak absurdalnie się działo w naszym kraju.
Wydaje mi się, że autorka chciała też przestrzec nas, szczególnie tych, którzy zachowują się jak tytułowy Marian. Nie można popadać w paranoję. Życie na wsi zdaje się proste. Czasami może za bardzo.
Powieść ta to humorystyczna i bardzo autentyczna „autopsja” z życia prostego człowieka, wychowywanego w wierze katolickiej, mieszkającego na wsi, gdzie tryb egzystencji różni się od miejskiego. Danuta Noszczyńska prawdziwie oddała realia, w których obracał się Marian, serwując nam coś śmiesznego, coś smutnego. Książki tej nie można określić jednoznacznie. Nie jest czarno-biała. Ale o tym musicie się przekonać już sami.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
A to Ci Marian....!
(2011-09-06)
Katarzyna
Warzecha
Więcej o recenzencie
Moje pierwsze spotkanie z panią Danutą Noszczyńską zaliczam do naprawdę udanych!
Z wielu powodów, o których pewnie tu zaraz napiszę, ale podkreślić muszę szczególnie jeden.
Chodzi tu o odwagę autorki - bowiem napisała zupełnie nieszablonową książkę, kompletnie inną niż dotychczas czytywałam, książkę, która mnie pozytywnie zaskoczyła. Czym mnie zaskoczyła? Wszystkim!
Przede wszystkim rewelacyjnym poczuciem humoru, dystansem i ukazaniem świata książki w taki sposób, że wierzyłam w każdą scenę, sytuację, że obserwowałam sobie rodzinkę tytułowego Mariana, jakby zza firanki...złoszcząc się, śmiejąc, dziwiąc i nie dowierzając....
A tytułowy Marian???? A to Ci dopiero charakterek, a jak bosko ukazany. Jak realnie! Bo faktycznie Mariana znam! Może i nie tego z Mużyn, może i nie tego wykreowanego przez autorkę, ale o takowym "marianowym" charakterze paru panów (i pewnie pań) bym znalazła. I pewnie gdybym musiała z nimi dzień w dzień przebywać to długo by nie pożyli...albo ja...
Bo Marian to mężczyzna z tych, których unikam jak ognia, tych, którzy są dla mnie jak płachta na byka... Wzbudzają u mnie tak dużo drastycznych odczuć, że lepiej żebym ich na swojej drodze nie spotykała. I to nie tak, że ja takimi osobnikami pogardzam czy ich nie szanuje.. nie, nie...ja ich totalnie po prostu nie rozumiem. I zrozumieć nie potrafię..., a może i nie chcę?
Lecz nie tylko Marian w tej książce mnie zaskoczył. Inne postacie też są ciekawe, a ich losy, splecione z Marianowym - barwne i wciągające. Bohaterów tej książki można pokochać i zarazem znienawidzić, można do nich podejść z dystansem lub kompletnie odwrotnie - drzeć włosy z głowy czytając o ich zachowaniach i losach. A poznając Mariana oraz jego rodzinę mamy możliwość poznania też całkiem sporego kawałka historii naszej zmieniającej się rzeczywistości, naszego kraju - razem z Marianem obserwujemy jego życie od narodzin po czasy współczesne. Nie sposób więc ominąć wszelkie przemiany, które zachodziły w XX i XXI wieku.Wszak Marian ma skończyć 78 lat i tego dożyć pragnie z całej siły.
Ale przede wszystkim myślę, że jest to książka o życiu, życiu zwykłych ludzi, ludzi nas otaczających, o ich codziennym, normalnym życiu. Wszystko to opowiedziane z perspektywy co najmniej ekscentrycznego Mariana - co tylko książce dodaje uroku.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Oby jak najmniej w naszym życiu takich Marianów!
(2011-08-31)
Anna Werewska
Więcej o recenzencie
Na początku książka Danuty Noszczyńskiej bardzo mi się nie podobała. Zazwyczaj w takiej sytuacji odkładam lekturę na bok. Ale Pod Dwiema Kosami jest tekstem tak oryginalnym, że postanowiłam choć dowiedzieć się, o co autorce chodzi. Po jakimś czasie ze zdziwieniem odkryłam, że książka coraz bardziej mnie wciąga. I tak jak moja sympatia do głównego bohatera z każdą chwilą malała, tak moja satysfakcja z czytania rosła!
Otóż narratorem opowieści jest Marian Żywotny, mieszkaniec wsi Mużyny, a cała treść książki to jego pamiętnik – napisany prostym, gwarowym językiem, bardzo potoczystym, wręcz „mięsistym”. Marian początkowo budzi sympatię, a nawet wzruszenie (jego ojciec był alkoholikiem i nasz bohater postanawia nigdy nie brać do ust napojów z procentami). Marian ma swoją wizję udanego życia i gotów jest walczyć o nią… nawet podstępem. I tak ujawniają się, po kolei, liczne (i jakże trudne do zaakceptowania) wady Mariana, jak: zawiść, resentyment, bezrefleksyjność, nieczułość, prostactwo. Przerażające jest to, że nawet przez chwilę nie domyśla się, że w życiu nie status majątkowy, udane wnuki i dobry samochód są ważne – ale spotkanie z drugim człowiekiem.
Wgląd w psychikę Mariana, dokonany przez autorkę, jest wykonany po mistrzowsku. Tak dobrze, że nie ma tu miejsca na nic innego. Pani Noszczyńska całkiem schowała się za bohaterem, nie dokonując żadnych ocen czy interpretacji. Czy to dobrze, czy źle, nie wiem, ale książka ta prowokuje do myślenia, jakby domagała się komentarza, dyskusji i analizy…
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Przaśnie
(2011-08-26)
Paulina
Klos
Więcej o recenzencie
Wiele razy miałam przyjemność czytać wspomnienia spisane w formie pamiętnika przez kobiety. Zwykle były młode, rozczarowane miłością, rozgoryczone, ambitne lub też urodziły się w krajach, gdzie ich prawa nie były szanowane a one same balansowały na granicy życia i śmierci. A tymczasem - odmiana. 77-letni Marian, zgorzkniały i stetryczały chłop postanawia spisać dzieje życia swego - dla potomności.
Jego wielce bogobojne życie mijało swoim rytmem na maleńkiej wsi gdzieś w Polsce. Kiedy poznał i rozkochał w sobie młodą Apolonię, uznał, że odtąd jego życie będzie mlekiem i miodem płynące. Niestety, jako że życie to nie bajka, musiał zmierzyć się z szarością dnia codziennego. A na marudził się przy tym okrutnie. Twierdził, że żona przeistacza się w ślamazarę, sąsiedzi ciągle mu złorzeczą i robią na złość a ludzie bogaci to banda złodziei i chałaciarzy ("co to pewnie w łapy dają naokoło ino patrzeć"). I tak dziadzina spisuje sobie swoje losy, myśląc, że dobiega kresu swych dni.
Powieść napisana jest językiem...chłopskim. Nie zabraknie tu takich kwiatków jak "przyszłem" czy "poszłem" bądź "ament w pacieżu." Czyta się to cudownie. Albo pękałam ze śmiechu albo denerwowałam się na jego infantylność, zacofanie i głupotę. Marian to zdecydowanie facet starej daty, który żonę traktuje jak niewolnicę, ( na zasadzie "przynieś, zrób głupia babo, zamieć, zmyj, nie leń się obiboku") a sam przekonany jest o swej wyższości i wyjątkowości. Do tego wierzący jest okrutnie, bądź też wydaje mu się że jest. To ten typ, który gdy dowiaduje się o śmierci ateisty, cieszy się i twierdzi, iż to kara od samego Boga jest (nawet styl powieści mi się udzielił). Marian jest konserwatywny aż do bólu i wydaje mi się, że niestety takie osobowości po dziś dzień pewnie można spotkać w niejednej polskiej wsi.
Pomimo braku sympatii do samego Mariana, jego pamiętniki czyta się wyśmienicie. Rozumiem jego zachwyty nad życiem na wsi. Opisy wiejskiej przyrody i swojskiego jadła. Przerażał mnie jego stosunek do żony, dzieci i ludzi. Wszechwiedzący Marian z wiekiem wcale nie zyskał rozumu, a chyba nawet znacznie mu się pogorszyło. Wielkie brawa należą się autorce powieści. Tak doskonale wczuła się w postać, że całkowicie zapomniałam o tym, iż Marian jest postacią fikcyjną. Na prawdę chylę czoła pani Danucie i polecam każdemu z Was. Duże emocje gwarantowane.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Marian Żywotny
(2011-08-23)
Monika
Walas
Więcej o recenzencie
W Marianie już od dzieciństwa tkwią głęboko zakorzenione kompleksy: obraz bijącego ojca-pijaka, poczciwej, ale niezbyt przedsiębiorczej matki i doświadczanej na co dzień biedy. Towarzyszą mu one przez całe życie, stając się motorem napędowym wszelkich jego działań. Jeszcze jako mały chłopiec Marian poprzysiągł sobie, że w przyszłości zostanie ważnym, szanowanym i podziwianym przez mieszkańców wsi obywatelem.
Wymarzony status społeczny i materialny próbuje osiągnąć wszelkimi, nie zawsze uczciwymi sposobami, a ponieważ pozytywna samoocena jest jego życiowym priorytetem, Marian za pomocą swoistej kalkulacji dba o wewnętrzną równowagę organizmu. Swoje cele realizuje bardzo konsekwentnie: żeni się z najładniejszą, najposażniejszą i najlepiej wykształconą panną we wsi, Apolonią, płodzi upragnionego syna, staje się właścicielem pierwszego we wsi samochodu. Mimo to Marian nie jest do końca zadowolony ze swojej sytuacji. Dlaczego Marian żyje w poczuciu wiecznej krzywdy? Czyżby Opatrzność rzeczywiście zawzięła się na niego, zsyłając mu nieustające krzyże? I co na to wszystko jego rodzina? Po odpowiedzi zapraszam do książki.
Postać Mariana zaczęła mnie irytować od samego początku. Jego zachowanie jest naprawdę denerwujące. I o dziwo jest to zaleta tej książki, ponieważ o to właśnie chodziło. Mężczyzna uważa się za uczciwego, dobrego człowieka, który dba o swoją rodzinę. Jeśli jednak czytelnik przyjrzy mu się dokładnie może zauważyć, że to tylko poza. Bo tak naprawdę Marian jest zakłamanym człowiekiem. Do kościoła idzie by się pokazać, swoje dzieci chce ożenić według własnej woli, jest pobożny tylko na pokaz, zazdrości innym, jest chciwy. Sądzę, że bardzo by się oburzył gdyby go ktoś o tym poinformował. Na pewno by uważał, że dzieje mu się wielka krzywda bo on przecież wcale nie jest taki.
Czytając tę książkę może wydawać się, że główny bohater został przedstawiony zbyt karykaturalnie. Jednakże ten kto spotkał taką osobę w rzeczywistości wie, że to nie jest prawda. W sumie każdy ma wśród znajomych co najmniej jedną taką postać. Są to przeważnie osoby nielubiane, przed którymi się ucieka. I w sumie nie ma co się dziwić. Nikt nie chce zostać zdenerwowany.
Wielkim plusem jest język jakim została napisana powieść. Można powiedzieć, że jest to staropolski co sprawia, że bohater jest jeszcze bardziej realny. "Pod dwiema kosami" to także książka pełna dobrego humoru. Czytelnik często będzie się śmiał. Jednocześnie przypomni sobie, że są naprawdę takie osoby jak Marian.
Fascynująca jest też grafika. Idealnie pasuje do treści. Podoba mi się też podział książki. Czasem może wydawać się zbyt chaotyczna, ale czytelnik szybko się odnajdzie w sytuacji.
Podsumowując polecam osobom, które mają takich znajomych jak Marian.. Wydaje mi się jednak, że to pozycja dla każdego. Rozbawi, czasem zdenerwuje a i może dobić jak się okaże że jesteśmy podobni do bohatera. To idealna książka na letni wieczór.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Książka pełna humoru i ironii, ale także i życiowej mądrości... Polecam
(2011-08-22)
kasandra85
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Ostatnio potrzebowałam lektury pełnej humoru, po prostu nieco lżejszej literatury, przy której odetchnę po ciężkim dniu i przyjemnie spędzę czas. Kiedy przeczytałam opis z tyłu okładki książki „Pod dwiema kosami, przedśmiertne zapiski Żywotnego Mariana” wiedziała, że już znalazłam właściwą pozycję.
Książka ma charakter pamiętnika. Dwadzieścia pięć rozdziałów wprowadzają nas w życie prawie osiemdziesięcioletniego niejakiego Mariana Żywotnego. Jak będziemy mogli się przekonać, bohater wpadł na pomysł, aby przelać swoje życie na papier, dzięki czemu dowiemy się wiele szczegółów i miejscami dość nietypowych wydarzeń, jakie na niego wpłynęły i go ukształtowały. Od skromnego dzieciństwa z ojcem pijakiem, przez ciągły pęd ku bogaceniu się i zaistnieniu, nawet kosztem innych, aż po założenie rodziny i spłodzenie gromadki dzieci. Czy po tylu latach doszedł do jakiś wniosków? My z pewnością dość szybko będziemy mogli je wyciągnąć z jego oryginalnej historii.
Mimo, że nie wiedziałam czego dokładnie się spodziewać po tej książce, całość całkiem przyjemnie wypadła w moich oczach. Przede wszystkim opowiedziana jest w zabawnej formie, choć porusza także wiele poważnych tematów. Główny bohater został wzięty pod lupę i poznamy go bardzo dokładnie. Jego niskich lotów pobudki, często mało moralne, jak choćby wykorzystywanie innych do własnych celów, niszczenie wszystkich wokół czy kierowanie się tylko własnymi interesami zostały tu starannie przedstawione. Również targające nim dążenia i wygórowana ambicja, zazdrość czy chęć szybkiego wzbogacenia się to tylko niektóre cechy Żywotnego Mariana, które będziemy mieli okazje poznać. Czy da się go lubić? Ciekawe pytanie. Na pewno wywołuje różne, skrajne emocje i skłania do przemyśleń. Język jest prosty i łatwy w odbiorze a zastosowanie gwary znacznie wzbogaciło przekaz i całą lekturę.
„Pod dwiema kosami...” to książka pełna humoru i ironii, ale także i życiowej mądrości. Z pewnością podobnych Marianów żyje wokół nas sporo. Wystarczy się tylko dobrze rozejrzeć. Polecam ją wszystkim, którzy potrzebują czegoś lżejszego, a jednocześnie niepozbawionego głębszego przesłania. Choć bohatera dość trudno polubić, książkę za to połyka się szybko i z nieukrywana przyjemnością. Pozdrawiam!
(1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Wspaniały warsztat
(2011-08-16)
Piotr
Zet
Więcej o recenzencie
Podziwiam autorkę za stworzenie Mariana - człowieka który jest podobny do wielu znanych nam postaci w naszych środowiskach. Ale nie tylko za to... Podziwiam również za to że napisała książkę jako kobieta w rodzaju męskim. Książka to forma pamiętnika Mariana który jest postacią zwykłą, ale na swój sposób nietuzinkową. Danuta Noszczyńska doskonale uwypukla wady i przywary tego prostego chłopa, który żyje jakby w dwóch światach. Pierwszy świat to świat w którym jest gorliwym katolikiem i całe swoje życie stara się żyć według tego co nakazuje Kościół. Drugi świat Mariana to świat pełen własnych ograniczeń, widzimy również jego pomysłowość chociażby w scenie gdy widzimy co robi, aby zdobyć przyszłą żonę. Marian zawsze chce być pierwszy i mieć wszystko co najlepsze. Wydaje mi się że postać Mariana można odbierać na różne sposoby, a każdy jest prawdziwy. Ja zobaczyłem Mariana jako pobożnego chłopa, ale także jako skąpca, przebiegłego człowieka, rozdartego i cierpiącego.
Duże wrażenie robi język, który ma w sobie wiele naleciałości wiejskich. Autorka musiała wykonać wiele pracy pisząc językiem potocznym i w rodzaju męskim. Pomysł na książkę przedni. Uważam że należy się autorce piątka z plusem. Książkę czyta się szybko, a sama autorka nie żałuje humoru w wywodach Mariana. To ciepła historia, która nie wymaga dużej uwagi przy czytaniu. Doskonała lektura na wakacyjny relaks. Polecam każdemu kto chce przeczytać coś lekkiego i przyjemnego. Ja się przy tej lekturze bawiłem wybornie.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Trafione w dziesiątkę!
(2011-08-16)
jjon
Więcej o recenzencie
Wnikliwość i trafność spojrzenia, doskonały zmysł obserwacyjny, poczucie humoru to cechy, które pozwoliły Danucie Noszczyńskiej na przedstawienie czytelnikom Mariana Żywotnego, przeciętnego przedstawiciela polskiego społeczeństwa. Ów blisko osiemdziesięcioletni mężczyzna, spodziewający się śmierci lada dzień, spisuje swoje przeżycia, chcąc zostawić po sobie coś dla potomnych.
Jak przeżył swoje życie? Przeżył je tak, jak umiał najlepiej – był wzorowym, wiernym mężem, dobrym ojcem, który chce dla swoich dzieci tego, co najlepsze. Był pracowitym człowiekiem, który starał się, aby jego rodzinie żyło się jak najlepiej. Był człowiekiem szczerym, wiernym tradycjom rodzinnym i kulturowym, pobożnym katolikiem, lojalnym pracownikiem. Marian nigdy nikogo nie mógłby skrzywdzić. Jednym słowem – ideał jakich mało. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że taki obraz samego siebie widzi Marian Żywotny.
Gdyby zapytać bliskich Mariana, jak postrzegają swojego męża, ojca, sąsiada, biedny Marian pewnie by się zdziwił. Przekonany o tym, że zawsze ma rację, na pewno pomyślałby, że ktoś się pomylił, mówiąc o nim, że jest nieczułym mężczyzną bez odrobiny wrażliwości i zrozumienia, fałszywie pobożnym, a pod pozorem religijności kryjącym swoją zazdrość, zawiść, zakłamanie. Marian to ktoś, kto dobro widzi tylko w sobie. Doskonale mu się udaje tak manipulować innymi, aby wszystko szło po jego myśli.
Przyznam, że Danuta Noszczyńska bardzo mi zaimponowała. Pozornie zabawna książka niesie w sobie wiele mądrości podanej w niezwykle przystępny. Myślę, że dzięki Marianowi Żywotnemu będziemy nie tylko uważać na to, by takich Marianów z naszej rzeczywistości omijać szerokim łukiem, ale również zatrzymamy się, by przyjrzeć się sobie i zadbać o to, aby nasze przedśmiertne zapiski – jeśli w siedemdziesiątym siódmym roku życia będziemy chcieli spisać – nie byłyby podobne do pamiętnika Mariana Żywotnego.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Marian niejedną ma postać
(2011-08-16)
Kasia P
Więcej o recenzencie
Każda strona przynosi czytelnikowi coraz pełniejszy obraz pana Żywotnego. Początkowo wydaje się historia Mariana humorystyczna, chociaż wraz z kolejnymi rozdziałami komizm ustępuje całkowicie odmiennemu odczuciu. Portret namalowany słowami mógłby wydawać się zbyt karykaturalny gdyby nie to, że faktycznie zbyt wiele podobnych mu osobników snuje się po świecie. "Pod dwiema kosami czyli przedśmiertne zapiski Żywotnego Mariana" są przedstawione z punktu widzenia głównego bohatera, to on w formie swoistego pamiętnika, zdaje relację ze swojego życia, a zapis to jest przede wszystkich krzywd, zaznanych od świata ...Groteskowość postaci uwydatnia jego wady, ale też skłania do zastanowienia się nie tylko nad tym czy znamy analogicznych ludzi, lecz również czy sami nie jesteśmy nim...
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Polecam!
(2011-08-10)
Joanna
Saduniowska
Więcej o recenzencie
Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić Mariana Żywotnego. Poznajemy go, kiedy ma 77 lat - czyli żyje pod przysłowiowymi dwiema kosami - i będziemy mu towarzyszyć przez cały ten rok. Marian obawiając się śmierci postanawia opowiedzieć swoje 77-letnie życie. Pisze o swoim dzieciństwie, młodości, o tym, jak spotkał swoją przyszłą żonę, o dzieciach. Ot, takie zwyczajne życie szarego człowieka. Co więc jest tak wyjątkowego w tym wszystkim? Co sprawia, że warto po tę książkę sięgnąć? Postać Mariana właśnie.
Pani Noszczyńska stworzyła bohatera, do którego odczuwamy antypatię od pierwszych stron, ale mimo to nie potrafimy się od lektury oderwać. Bo ciekawość jak potoczyło się dalej życie jego i jego bliskich jest dużo silniejsza niż niechęć do pana Żywotnego. Jakim zatem człowiekiem jest Marian Żywotny?
Miał dość nieszczęśliwe dzieciństwo, więc wymarzył sobie, że jego rodzinie będzie żyło się lepiej. To człowiek, który uważa, że wszystko mu się należy, a żeby to dostać dąży po trupach do celu. Często krzywdzi przy tym swoich najbliższych, ale nawet tego nie zauważa, bo przecież wszystko robi w imię wyższego dobra. Zazwyczaj swojego. Oczywiście przy tym wszystkim jest wzorowym katolikiem, dlatego bezbłędnie potrafi nagiąć Pismo i rady proboszcza do swoich potrzeb. Takim sposobem podporządkował sobie żonę, teściów i dzieci oraz zatruwał życie całej okolicy. Tak właściwie Mariana nie da się dokładnie opisać, a przynajmniej ja tego nie potrafię.
Autorce udało się to doskonale, więc koniecznie musicie sprawdzić to sami. Jestem pełna podziwu dla Pani Danuty, ma niesamowity zmysł obserwacyjny. Opisując Mariana zadbała o każdy najdrobniejszy szczegół, każdą cechę charakteru a do tego dodała wspaniałą wiejską gwarę. Nasz bohater jest jak żywy i naprawdę można odnieść wrażenie, że czyta się czyjś prawdziwy pamiętnik.
Ja przez większość czasu miałam ochotę zdzielić Mariana czymś ciężkim w głowę, tak na opamiętanie. Bo z jednej strony powtarzałam sobie, że to przecież tylko książka. Ale z drugiej, jak się tak głębiej zastanowić – ilu Marianów Żywotnych macie w swoim bliższym lub dalszym otoczeniu? Drażniąca jest właśnie ta świadomość, że nie jeden Marian czai się gdzieś w pobliżu z zamiarem zatrucia nam życia ;) Już chociażby po tym można poznać dobrą książkę – po emocjach, które wzbudza.
I żeby ktoś nie pomyślał, że jedyne uczucie towarzyszące lekturze tej książki to ciągła irytacja. Gwarantuję, że równie często na waszych twarzach zagości uśmiech.
Szczególnie wtedy, kiedy Marianowi zdarzy się wpaść we własne sidła.
Ja jestem zachwycona i teraz pozostaje mi tylko zaprosić Was do lektury! No i życzę Wam, żebyście w swoim otoczeniu mieli jak najmniej takich Marianów!
(1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Przeczytaj wszystkie recenzje
(18)