Taki sobie prezent
(2007-04-13)
Dariusz
Sipowski
Więcej o recenzencie
Długo czekałem na tę książkę, która jest wyjątkowa, bo prezentem na urodziny mistrza. Z tego powodu nie wypada mi jej krytykować, bo to do solenizanta należy ocena i to przede wszystkim Jemu powinna się podobać. Z punktu widzenia swojego, jako czytelnika muszę jednak powiedzieć, że trochę się rozczarowałem. Owszem z książki można się sporo dowiedzieć o tym, jak wygląda praca tłumacza (swoją drogą podziwiam), o tym jak ukazywały się książki Kapuścińskiego w innych państwach itd. Pozycja ta jednak utwierdza mnie w przekonaniu, że nie każdy tłumacz pisarzem powinien być. Niektóre historie są naprawdę ciekawe, ale opowiedziane w taki sposób, że długo czekamy na to, czego chcemy się dowiedzieć, zagłębiamy się z nadzieją, a tu nic. Naprawdę oczekiwałem czegoś więcej. Opisy spotkań tłumaczy z Kapuścińskim są większości psalmami pochwalnymi na cześć autora, ale tak naprawdę nie znajduję się w nich wiele wartościowego o nim samym. Nie dowiedziałem się na przykład, jak sami ludzie w innych krajach odnosili się do książki. Jak książki Ryszarda Kapuścińskiego wpłynęły na tamtejsze społeczeństwo, czy coś zmieniły. Spodziewałem się też dowiedzieć więcej z życia osobistego cesarza reportażu, bo przecież tłumacz musi często i dużo rozmawiać z autorem, by dowiedzieć się wielu rzeczy związanych z książką. Zresztą do tej pory zastanawiam się czy rozmawia się wtedy tylko o książce? Pewnie nie i to potwierdzają, niektórzy autorzy opowiadań w niej umieszczonych, ale z dziwną sposobnością do rozwlekania się nad rzeczami mało istotnymi, a mało pisząc o tym, co naprawdę ciekawe. Nie wiem też, jak sam Kapuściński reagował na wydania, czy się interesował, czy jakoś je reklamował itp. Mam wrażenie, że byłby to wspaniały prezent dla samego pana Ryszarda. Ja jako czytelnik Jego książek czuję jednak niedosyt. Przyznam się szczerze, że dość ciężko mi się czytało tę cienką książkę. Gdybym to ja był pisarzem i moi tłumacze mieliby coś o mnie napisać to chciałbym, żeby było to to wszystko, czego w książkach zawrzeć nie zdołałem, pogłębienie spraw, może uaktualnienie niektórych problemów. Tymczasem zafundowano Mu garść miłych wspomnień o Nim samym, bez pomysłu na to na czym zależało mu najbardziej i o czym pisał. To co Jego życie najbardziej pochłonęło, a i też to, co pochłania Nas w nim najbardziej.
(9 z 11 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji