Pewnego ranka codzienność staje się dla Eliny Wiik nie do zniesienia. Praca w policji dawno straciła sens, a dni toczą się jednostajnym torem. Bez zastanowienia wsiada więc do samochodu i rozpoczyna podróż w nieznane - podróż, która zmieni jej życie. Przypadkiem trafia do miasteczka we Włoszech, gdzie poznaje mężczyznę, z którym połączy ją nagła namiętność i gwałtowne uczucie. Niestety, przeszłość ukochanego pełna jest mrocznych sekretów. Gdy zostaje zamordowany, Elina wpada w wir dziwnych zdarzeń. Musi sięgnąć po najgłębsze pokłady intuicji i policyjnego doświadczenia, by rozwikłać tajemnice związane z jego życiem i śmiercią. W swoim śledztwie dotrze do miejsc, w których prawda i mity splatają się w jedno.
Spokojnie do celu
(2010-03-22)
Joanna
Gołaszewska
Więcej o recenzencie
Bohaterkę powieści "Mężczyzna, który przychodził w niedzielę", Elina Wiik, panią inspektor szwedzkiej policji, dopadła depresja. Postanowiła wziąć długi urlop i wyjechać samotnie i daleko od domu. Trafiła na południe Włoch, nad samo morze. Było jej tam bardzo dobrze. Spacerowała, spała, nie rozmawiała z nikim. Do rodziny i przyjaciółek wysłała kartki pocztowe z prośbą o cierpliwość. Czas płynął. Poznała tam mężczyznę, w którym się zakochała. Planowali wspólną przyszłość. Niestety, pewnego wieczoru Elina znalazła zakrwawione ciało ukochanego. Nie żył. W tym miejscu rozpoczyna się właściwa intryga, bo oczywiście Elina postanowiła rozwikłać zagadkę.
Razem z nią trafiamy do Chorwacji i zagłębiamy się w niełatwe sprawy zbrodni wojennych, przeszłych grzechów, niewyjaśnionych tajemnic. Tytułowe Pogranicze to serbsko-chorwacka Krajina, gdzie rozgrywały się walki między sąsiadami, czystki rasowe, zupełnie niezrozumiałe dla współczesnych młodych ludzi. A przecież to działo się tak zupełnie niedawno, 1995 rok - to nawet nie 20 lat temu! Wciąż żyją ludzie, którzy pamiętają tamten koszmar i jak się okazuje - żyją też tacy, którzy chcą zemsty i częstokroć ją wykonują. Straszne czasy, bolesne wspomnienia.
Ciekawym elementem powieści jest sam fakt, że Elina znała Aleksa miesiąc, a niczego zupełnie o nim nie wiedziała. Mimo to odnosiła wrażenie, że kocha go z wzajemnością. Czy rzeczywiście tak było? Cóż. Autor powieści jest mężczyzną, może wiedział, co robi, wymyślając taki wstęp do opisania drastycznych spraw?
Inna rzecz to styl pisania pana Kangera - reporterski, dość oszczędny w słowach, rzekłabym, że nawet suchy. Trochę zabrakło mi głębi psychologicznej postaci. Taka męska proza.
Temat poruszony jest rzeczywiście ważny. Klimat współczesnej Chorwacji, a zwłaszcza jej prowincji, nieznanych turystom górskich wiosek oddany został chyba wiernie, bo miałam wrażenie, że tam wciąż można dostać kulą w plecy. Zupełnie jak na Dzikim Zachodzie.
Sprawnie napisany kryminał.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji