muzyka na nastrój wszelaki
(2009-05-04)
Bartosz
Trawicki
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Zmęczony awangardą muzyczną, griseyami, stockhausenami, boulezami i innymi postanowiłem wrócić do jazzu. Akurat nawinęła mi się pod rękę reedycja albumu "Easy!" Wojciecha Karolaka z 1974 roku (SX 1069). To był dobry strzał! Przy tej muzyce można świetnie się zrelaksować, odpocząć, a jednocześnie zażyć dużej porcji jazzowego artyzmu. Wiodącą rolę gra tutaj kompozytor 7 z 8 kawałków, Wojciech Karolak. Hammondowo-farfisowo-fenderowe brzmienia dominują, dodatkowy efekt kolorystyczny spotęgowany jest ring modulatorem i echoplexem, zrealizowanymi przez elektroakustyka, niejakiego Briana Taylora. Pianistę wspomaga plejada polskiego jazzu - orkiestra Jana "Ptaszyna" Wróblewskiego, solówki Stańko, Namysłowskiego, Szukalskiego, wokale Novi Singers. przy perkusji zasiada nie kto inny jak Czesław Bartkowski.
Płytę otwiera "Day in the city" - hammondom i farfisie towarzyszy Novi Singers i zwarte brzmienie dęciaków - klimat zdecydowanie daviesowski, ten z płyty "Get up with it", spotęgowany solówką Tomasza Stańko. Świetny kawałek.
"(DACP 796) Endless transit" - charakteryzuje się beatową, mocną synkopą, wygrywaną przez klawiszowce i perkusję. Brzmieniowo, za wyjątkiem akordów orkiestry "Ptaszyna", kompozycja przypomina orkiestrowe kawałki Niebiesko-Czarnych z końca lat 60-tych. jest też...nie, posłuchajcie sami!
"Instant groove" to czysty etiuda na klawiszowe barwy i perkusję. Wojciech karolak może pochwalić się swym kunsztem. Jednak zaraz potem, w "Strzeż się szczerzui", jedynej na płycie kompozycji Jana "Ptaszyna" pianista może odpocząć, podając jedynie synkopowany akompaniament. W rolach głównych Wróblewski i jego orkiestra! Mocny, energetyczny kawałek, przechodzący w pastelowe, spokojne brzmienia fendera w "Easy". Bardzo ciekawy utwór, chyba najlepszy na płycie - kwintesencja nastrojowości polskiego jazzu.
W "Why not samba" do głosu znów dochodzą Novi Singers, znów swym kunsztem chwali się Bartkowski no i oczywiście Karolak.
Dwa ostatnie utwory ("Seven shades of blue" i "Goodbye") przynoszą wyciszenie i relaksację - pianino fendera ma za "towarzyszy" sekcję smyczków i bass fendera. Fajne, nastrojowe ballady, dobrze świadczące o muzycznej poetyce kompozytora. Płytę zdecydowanie polecam wszystkim fanom dobrej muzyki, nie tylko jazzowej.
(3 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji