Wybitne dzieło wieńczące działalność grupy
(2006-08-06)
Krzysztof
Bebek
Więcej o recenzencie
Gęsia skórka, błysk w oku, uśmiech na twarzy, błogostan – to tylko niektóre z reakcji, jakie mogą towarzyszyć słuchaniu płyty "Post Orgasmic Chill". Najbardziej jednak fascynuje fakt, że reakcje te nie tylko są coraz mocniejsze przy każdym kolejnym słuchaniu płyty, ale trwają, gdy ucicha ostatni takt. Chwila ciszy i już tęsknimy za głosem Skin i towarzyszącego jej instrumentarium. A głos Skin to prawdziwy diament. Potrafi ostro ciąć słuch odbiorcy, zwłaszcza w górnej skali, fascynuje barwą i możliwościami wokalnymi i przede wszystkim zachwyca sposób, w jaki wokalistka używa tych środków do ekspresji własnych tekstów i przeżyć w nich zawartych. A wyśpiewane historie kipią emocjami. I nie trzeba dobrze znać języka angielskiego, żeby to po prostu usłyszeć, poczuć i przeżyć wraz ze Skin treść utworów. Muzycznie jest bardzo rockowo, mocno, ale przede wszystkim melodyjnie i lirycznie. Utwory szybko zapadają w pamięć, grają w głowie i duszy nawet, gdy zapada cisza. Żadna z piosenek nie jest banalną kopią czegoś istniejącego już na rynku. Grupa stworzyła swoją własną, bardzo wysoką jakość. Talent i wena wykreowały wybitne dzieło. Nie ma ani jednego słabszego utworu. Gdzieniegdzie słychać elektroniczne wtrącenia, ale nadają one tylko smaczku całości, podobnie jak chórki i sekcje smyczkowe. Szkoda, że "Post Orgasmic Chill" była zwieńczeniem istnienia tej grupy. Szkoda, że nie pierwszy raz w historii muzyki wybitne dzieła wieńczą działalność zespołu i są jego pomnikiem nagrobnym.
(1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji