Koszyk pusty
- polecamy
-
- Dumanowski okładka twarda
- cena: 33,49 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
Koszyk pusty
Chcę otrzymywać korespondencję o pozycjach tego autora.
Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".
Średnia ocena z 3 recenzji (Dodaj własną)
Michał Radzion Więcej o recenzencie
Nudna i strasznie ślamazarna baśń ni to dla dzieci ni to dla młodzieży czy dorosłych. Gwara góralska tak przyjemna dla ucha okazuje się być męcząca w postaci pisanej.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Michał Szklarski
Kiedy przybywszy na skrzydłach szalejących wichrów opadają ludzi czarty, robi się niewesoło: bo czarty więżą duszę i gdy już którąś dopadną, to strzegą zazdrośnie i nie wypuszczają łatwo z rąk. Nieszczęście to spotyka zwłaszcza wieś Jasionkę, a w niej młodego górala Koredę – który musi zmagać się nie tylko z własnym, uciążliwym czartem nudy, ale i z tajemniczą niepamięcią, jaka ogarnia mieszkańców osady. Dla tej to przyczyny Koreda wyrusza w końcu na poszukiwanie ratunku: dla siebie, swej ukochanej i dla wioski. Nim odkryje w końcu wszystkie odpowiedzi, nie przeżyje być może nadzwyczajnych przygód, ale wysłucha za to wielu fascynujących opowieści. Historia ich bohatera, zagubionego w pamięci górali rodu Koźliców okaże się być kluczem do trapiących wszystkich problemów, pouczając poniewczasie, że ludzka pamięć o tym, co ważne, jest krótka, a początkowy zapał łatwo kostnieje i wyradza się, utrudniając pomyślne przejście zadanej próby. W gruncie rzeczy w nowej powieści Wita Szostaka chodzi o to samo, co w jego powieściowym debiucie: o nostalgię za górami, miłość do muzyki oraz bardzo poważnie i bardzo po tischnerowsku rozumiane chrześcijaństwo, z jego ideologią spotkania i jedności w różnorodności. Nie przepadam za tym ostatnim konceptem, ponieważ przy bliższym spojrzeniu owa jedność okazuje się przedziwnym trafem z góry zadana, a rzeczona „różnorodność” to raczej zagubienie owej jedynie słusznej ścieżki. Nie inaczej jest w powieści Szostaka, gdzie wszelkie nieszczęścia biorą się z zagubienia misji wyznaczonej przez Władcę Wichrów. Wiara góralska jest tu prosta i jednoznaczna: jest zadanie, to i wykonać je trzeba, trzeba tylko znaleźć sposób. Smoczogórzanom łatwiej jest jednak o tę jedność niż nam, gdyż ręka autora wrzuciła w opowieść całkiem dosłowne i żywo doświadczane elementy przekraczające własną transcendencję, mianowicie czarty i Boskiego Wysłannika. Jest to obraz urokliwy, ale jednostronny i perspektywicznie jednorodny, nacechowany atmosferą pogodnego uwielbienia dla tego, co oczywiste. Nie są „Poszarpane granie” czymś równie świeżym i odkrywczym, jak „Wichry Smoczogór”, przynajmniej pod względem ogólnego zamysłu filozoficznego i scenograficznego, skoro wszystko to mniej lub bardziej było już w „Wichrach” obecne; „Granie” oferuje za to zagłębienie się w świat mitu, oglądany w działaniu, z bliskiej odległości. Bo mit to nie skostniała opowieść z podręcznika, ale właśnie żywa opowieść i ciągłe poszukiwanie i nieustanne jej odmiany. Cofnięcie się w czasie pozwala Szostakowi opisać meandry owego pościgu za prawdą, który przypomina zarazem sagę rodzinną i najdawniejszą historię filozofii; nic dziwnego zresztą, że mamy tu „po ludzku” rozumiane poszukiwania, a uczony Wrzosiec z Lacerty przyjdzie dopiero później – skoro „Biblia”, która stale jest gdzieś w dalekim tle obecna, to opowieści, a nie racjonalne analizy, to „Pieśń nad pieśniami” raczej i Mit Stworzenia, niż nadęta, abstrakcyjna uczoność Tomasza. Ale to nie świat przedstawiony i nie akcja nawet, która jest dość oczywistą w świetle wspomnianych założeń metaforą – stanowi o tej książce: jej esencją jest forma, nie materia, słowo, nie jego treść; jej najważniejszym bohaterem jest język, którym opisuje bohaterów i ich poszukiwania. Szostakowa opowieść buduje nastrój spokoju, nostalgii, maluje górskie hale, góralskie chaty i górali z jednakowym niespiesznym pietyzmem i urokiem. Czyta się ją doskonale, jak mistrzowską gawędę, a ta ma swoje prawa: jest nieco powolna, nie oszczędza słów, bo ma na słowa dużo czasu, ale gdy dopasować się do nastroju, to wciąga swoim spokojnym rytmem. „Granie” to powieść do smakowania w wygodnym fotelu, nie do poszarpanej lektury w autobusie. Zwolennikom szybkiej akcji odradzam, pozostałym bardzo polecam.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Janusz J
Szostaka ma niesamowity dar. Jego książki przenoszą gdzieś daleko... daleko, ale blisko... blisko i daleko zarazem. Trudno się oprzeć nieśpiesznie budowanemu klimatowi. Czytam i dawkuję sobie, żeby zostało na dłużej... To zupełnie inny świat - Szostak sprawia, że zapominam o wszystkim i oddycham pełną duszą...
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

























