Koszyk pusty
- polecamy
-
- Dwie kobiety nad Atlantykiem okładka miękka
- cena: 24,99 zł
- (wysyłamy w ciągu: 3-5 dni)
- Pomyłka Marcina Lutra (proza i szkice kopenhaskie) okładka miękka
- cena: 30,49 zł
- (wysyłamy w ciągu: 3-5 dni)
Koszyk pusty
Chcę otrzymywać korespondencję o pozycjach tego autora.
Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".
Ocena klientów. Nadesłano 1 recenzję (Dodaj własną)
Jarosław Klejnocki Więcej o recenzencie
Kiedy - z górą - cztery lata temu pisaliśmy z Jerzym Sosnowskim monografię tzw. "pokolenia bruLionu" (Chwilowe zawieszenia broni), przewidywaliśmy wówczas, że Grzegorz Wróblewski, jeden z weteranów kultowego niegdyś pisma, stanie się w przyszłości poetą równie ważnym, co Marcin Świetlicki, Jacek Podsiadło i Eugeniusz Tkaczyszyn - Dycki. Mówiliśmy wtedy nawet, prawda, że nie do końca poważnie, iż Wróblewski to "czwarty (młody) wieszcz". I oto pytanie - pomyliliśmy się czy nie?
Dwaj pierwsi z tej listy mają już swe miejsce na Parnasie (choć jakieś zawistne indywidua wciąż fakt ten kontestują), trzeci miejsce to właśnie oswaja (ale opóźnienie widziałbym raczej w indolencji krytyków). Co się jednak dzieje z Wróblewskim?
Trzeci tom wierszy - Dolinę królów - wydał (mieszkający na stałe w Danii od piętnastu lat) autor słynnej Ciamkowatości życia w nieco peryferyjnym wydawnictwie białostockiego pisma "Kartki". Przeszła ta książka raczej bez echa, a jeśli już jakieś echa były, to raczej pełne rozczarowania. Morał: żeby coś w Polsce znaczyć - trzeba wydawać książki w prestiżowych oficynach. Jeśli jesteś prozaikiem - opublikuj koniecznie powieść (lub zbiór opowiadań - jak Adam Wiedemann) w WAB (już oni zajmą się odpowiednią propagandą), jeśli jesteś poetą - postaraj się wydać wiersze w "Znaku", "Czytelniku" lub ostatecznie "Zielonej Sowie", której akcje sukcesywnie rosną.
Prawda też, że mieszane reakcje wokół Doliny królów były uzasadnione. Jakoś zagubił nam się wówczas nasz mistrz portretowania szczegółów życia. A kolejnej książki - Symbiozy - prawie że nie zauważono (kto to opublikował?). W każdym razie ja nie zauważyłem, a to coś znaczy, bo ja akurat zauważam wiele.
Teraz dobra wiadomość: Wróblewski wraca w swej nowej książce do dawnej formy. Jego siłą była zawsze umiejętność zastosowania dyskretnej poetyki haiku do oddania rozmaitych aspektów naszego codziennego bytowania. Haiku sięga, zgodnie z regułami ZEN, po wielką metaforę, której kształty tkwią nawet w najbardziej trywialnych przejawach egzystencji (obserwacjach, doznaniach). W klasycznym haiku emocje zostają odcedzone w procesie werbalizacji - czyli słownego nazywania rzeczy (desygnatów, fenomenów - jak kto woli). U Wróblewskiego przejrzystość (transparentność) emocjonalna wierszy nie ma chyba wiele wspólnego ze wschodnią filozofią (czy religijnością); to raczej zastosowanie oryginalnej wschodniej poetyki do oddania rozrzedzonej i rozmytej uczuciowo atmosfery społeczeństw zachodniej Europy. Wróblewski przynosi nam w swych ostatnich tekstach portret zachodniego świata, w którym już się nie ocenia (postaw, zachowań, etc.) tylko co najwyżej rejestruje. Krótkie, jakby pozbawione wszelkich epitetów, wiersze przypominają fotografie: ujęcia fragmentów rzeczywistości, wycinki z kalendarium życia. Raz dziwaczne, raz (pozornie) zwyczajne. Poeta, zdaniem autora "Prawa serii", to trochę kronikarz teraźniejszości, pozostający, prawem wyboru, poza sferą ocen i interpretacji.
Dlatego, kiedy czytałem Prawo serii przyszły mi na myśl ujęcia z filmu Dym Wanga (według scenariusza Paula Austera), kiedy główny bohater, zwyczajny mieszkaniec Brooklynu, codziennie rano - wciąż o tej samej porze - fotografuje to samo, niczym nie wyróżniające się od innych, skrzyżowanie ulic. Ze swych zdjęć układa mozaikę codzienności. Natomiast metaforyzacja znaczeń tych widoków należy już tylko do nas. I taka jest też wielka metafora dzisiejszego uczestnictwa w tworzeniu kultury. Wróblewski chce być, zdaje się, jedynie (i aż) dostarczycielem materiału dla tego procederu. Może to, w obecnych czasach, wystarczy, by zostać wieszczem?
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

























