Koszyk pusty
- polecamy
-
- Enslaved
- cena: 57,99 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
- Enslaved [Special Edition] [Digipack]
- cena: 57,99 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
- Soulfly
- cena: 60,99 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
Koszyk pusty
Chcę otrzymywać korespondencję o pozycjach tego autora.
Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".
Średnia ocena z 2 recenzji (Dodaj własną)
| Utwory: | ||
|---|---|---|
| 1. Back to the Primitive | ||
| 2. Pain | ||
| 3. Bring It | ||
| 4. Jumpdafuckup | ||
| 5. Mulambo | ||
| 6. Son Song | ||
| 7. Boom | ||
| 8. Terrorist | ||
| 9. Soulfly II | ||
| 10. Prophet | ||
| 11. In Memory Of | ||
| 12. Flyhigh | ||
Rolu Więcej o recenzencie
Druga płyta Soulfly wydaje się być jakby bardziej spójna muzycznie od swojej poprzedniczki ale przy tym bardziej nierówna jeśli chodzi o poziom. Na początek mamy 4 pociski, utwory świetne, wyróżniające się na tle całości. Kilka następnych kawałków też trzyma poziom ale nie mają takiej mocy. Osobiście bardzo lubię Son Song, główny wokal wprowadza fajny klimat i sprawia, że człowiek zapamiętuje ten utwór. Później mamy średniawkę Boom, 2 dobre utwory, Soulfly II wprowadza odrobinę ciszy i uspokojenia. Następnie pojawia się hip-hopujący In Memory Of... który jakoś nieszczególnie mi pasuje, po "wujku" Maxie nie spodziewałem się takiego czegoś, utwór zły nie jest ale psuje lekko płytę jako całość. Na koniec dostajemy utwór z gościnnym udziałem Ashy Rabouin śpiewającej "just let my soul fly freeee....". Mi ten kawałek się podoba chociaż znam ludzi, którzy uważają takie połączenie za "szczyt obciachu i bezguścia". "Flyhigh" z kobiecym wokalem brzmi z pewnością lepiej niż utwór poprzedzający z raperami. Primitive jest dobrym albumem ale wypada gorzej od debiutu i dlatego tylko 4 merliny.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Abu Ishak Ibrahim Więcej o recenzencie
Słuchając "Primitive" z sentymentem myślę o takich płytach jak "Beneath The Remains" czy "Arise", a więc o czasach świetności "Sepultury", byłego zespołu Maxa Cavalery, dzisiaj lidera Soulfly - zespołu, który spłodził opisywany tutaj album. Cavalera to człowiek legenda. Ten świetny wokalista i gitarzysta współtworzył z bratem Igorem Cavalerą jeden z najważniejszych zespołów thrash metalowych w historii ("Sepulturę"), który dzięki jego uporowi z Belo Horizonte w Brazylii wypłynął na cały świat. Od 1996 roku Max Cavalera zdecydował się odciąć sobie korzenie i opuścić "Sepulturę" przez zupełnie błahy powód (...kobietę). W 1997 roku założył nowy zespół o nazwie "Soulfly", a album "Primitive" jest drugim długogrającym materiałem w jego twórczości. Nie jest to agresywność, szybkość i precyzja znana z albumów sygnowanych logiem "Sepultura", ale produktów nowej grupy "Cavalery" nie można na starcie kasować tylko dlatego, że Max gra teraz w innych barwach niż jego byli koledzy. "Primitive" to płyta energiczna, żywiołowa i sprawia momentami wrażenie mocno improwizowanej. Nad jej produkcją czuwał Toby Wright znany ze współpracy m.in. z "Alice In Chains", "Kornem" czy "Slayerem". Max Cavalera i "Soulfly" do pomocy przy nagrywaniu części kompozycji zaprosili kilku ciekawych gości m.in. Coreya Taylora ze "Slipknota" do utworu "Jumpdafuckup", Toma Arayę ze "Slayera" do utworu "Terrorist" czy Chino Moreno z "Deftones" do utworu "Pain" oraz kilku innych znanych lub mniej nazwisk. Całość wypada nierówno. Najlepsze wrażenie robią takie "killery" jak "Back To The Primitive", "Jumpdafuckup" czy "Terrorist", ale już po zupełnie innej, negatywnej stronie znajdują się takie kawałki jak mocno popowy "Flyhigh" czy eksperymentalny, zdominowany rapem (!) "In Memory Of...", po którego wysłuchaniu nasuwa się myśl: któż by pomyślał, że legenda thrash metalu połączy swoje siły z tak odległym pod każdym względem gatunkiem muzycznym? Nie wiem co myśleć o "Primitive", drugiej płycie "Soulfly". Ten album to wędrówka po emocjach słuchaczy spowodowana przez zespół i jego guru "Cavalerą" jednoczesnym poszukiwaniem nowych rozwiązań jak i gęstym czerpaniem z dawno ugruntowanych thrash i heavy metalowych patentów. Sprawdźcie zresztą sami jak to wygląda.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji



























