Happy End, czyli bez zaskoczenia
(2007-12-08)
Dominika
Kmiecik
Więcej o recenzencie
Film stworzony przez Roba Reinera musiał doczekać się pięknego soundtracku, bo jak to bywa z tego typu filmami - komedia romantyczna dla młodzieży, w której przeplatają się wątki przygodowe, fanki po obejrzeniu filmu chcą na dłużej pozostawić w pamięci wspomnienia z niego i dlatego właśnie decydują się na kupno soundtracku. Pierwotna wersja filmu powstała w 1987 roku, ta współczesna w 1996, więc ścieżka dźwiękowa do filmu tak naprawdę opiera się na dwóch tematach z filmowych opowieści. Muzyka jest bardzo nastrojowa, momentami wręcz cukierkowa i bajkowa w swojej sielankowej niepoprawnej optymistyczności. Moim zdaniem aby niektóre motywy z "Narzeczonego księżniczki" uwydatnić, autor muzyki niepotrzebne zastosował dziwne efekty, np. tzw. Efekt Jo-Jo, czyli powracającego dźwięku, a to wskazuje na aranżację fantastyczną, nie pasuje do średniowiecznego otoczenia, w którym to przyszło żyć głównym bohaterom filmu. Jako, że filmu nie polecam, bo jest tylko średniej jakości opowiastką o miłości dwojga młodych ludzi, którzy stereotypowo borykają się z przeciwnościami losami, to mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że płyta z muzyką nie jest zła i spodoba się na pewno nie tylko fanom filmu, ale też miłośnikom trochę oryginalniejszej muzyki pop/funky i ludowej, gdzie od czasu do czasu można znaleźć przeplatające się motywy muzyki celtyckiej i starogreckiej.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji