Nasza cena: 9,99 zł

Informacje o dostępności

wysyłamy w ciągu 24 h

Towar w magazynie, powinniśmy wysłać go w ciągu 24 godzin (1 dzień roboczy).

wysyłamy w ciągu 3-5 dni roboczych

Towaru nie mamy w magazynie, sprowadzamy go w ciągu max 5 dni roboczych.

wysyłamy w ciągu 7 lub 14 dni roboczych

Towaru nie mamy w magazynie, sprowadzamy go w ciągu max 14 dni roboczych.

towar trudno dostępny, do 21 dni

Towar sprowadzany zza granicy lub produkowany pod zamówienie.

w sprzedaży od ...

To zapowiedź, którą możesz już zamówić. W podanym terminie pojawi się
w sprzedaży.

ponownie w sprzedaży od ...

Towar chwilowo wyczerpany u dostawców, ale możesz go zamówić.
W podanym terminie pojawi się ponownie w sprzedaży.

towar niedostępny

Towar wyczerpany, nie można go obecnie zamówić.


więcej szczegółów »


ok

zamknij

Wysyłamy w ciągu:

3-5 dni roboczych

Dodaj do koszykaDodaj do przechowalni Do listy życzeń

Co to jest lista życzeń?

Koszyk pusty

Dostawa za darmo!
Wyślij wiadomość
Napisz do nasZadzwoń do nas
tel. +48 (22) 321 91 91
fax +48 (22) 321 91 92
kontakt z konsultantem
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta
Prochy Angeli

Prochy Angeli

Frank McCourt  Chcę otrzymywać korespondencję o pozycjach tego autora.

okładka: miękka
nośnik: druk
liczba stron: 464
Ocena klientów:   wszystkie recenzje (8)

Czerwiec 2007 - Wzruszajaca, budząca szczery uśmiech wspomnieniowa książka syna irlandzkich imigrantów, uhonorowana w 1997 roku Nagrodą Pulitzera.

Pełny opis produktu...

Udostępnij na facebooku
Pin It
+1
Tweetnij

Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".

ok

zamknij

Ci, którzy kupili ten towar, kupili też...

Inni klienci oglądali również...

    Pełny opis produktu: Prochy Angeli

      Średnia ocena z 8 recenzji (Dodaj własną)

    Autor:
    Frank McCourt
    Tytuł oryginału:
    ANGELA'S ASHES
    Wydawnictwo:
    Albatros , Czerwiec 2007
    Seria:
    Pi
    ISBN:
    978-83-7359-507-1
    Liczba stron:
    464
    Wymiary:
    125 x 195 mm
    Sprawdź inne tytuły:
    Frank McCourt
    Kategorie:
    biografie > wspomnienia
    proza obca > powieść
    Wzruszajaca, budząca szczery uśmiech wspomnieniowa książka syna irlandzkich imigrantów, uhonorowana w 1997 roku Nagrodą Pulitzera.

    Recenzje naszych klientów: Napisz własną recenzję

    Prochy Angeli
    Autor:
    Frank McCourt

    To opowieść porażająca szczerością - pełna emocji i życia. (2011-11-03)

    Izabella Śnieżawska  Więcej o recenzencie

    To opowieść porażająca szczerością – pełna emocji i życia. Nie można wprost uwierzyć, że można dać sobie radę w takiej rzeczywistości, w której skrajne zdarzenia to chleb powszedni, a małe chwile radości są niewielką pociechą. Poznając relację Franka, podziwiamy jego wrodzoną inteligencję i dążenie do celu – wyjazdu do Ameryki. Paradoksalnie, w czasach wielkiego kryzysu powrócił z rodzicami i braćmi ze Stanów Zjednoczonych do wyzwolonej Irlandii, gdzie czuł się obywatelem niższej kategorii, gdzie Kościół wielokrotnie (dosłownie) zatrzasnął przed nim drzwi i gdzie życie stawiało mu bardzo wysoko poprzeczkę, pomimo że był dzieckiem. Frank miał umiejętność dostosowania się do nieobliczalnej wprost rzeczywistości – uczył się trudnej sztuki przetrwania w różnych okolicznościach. W jego opowieści jest jakaś niewyczerpana wprost energia i wola życia – marzenia, refleksje, zaciekawienie światem kontrastują z bezwzględnymi regułami świata dorosłych.

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Ta książka przykuje Twoją uwagę. (2009-12-20)

    BiRr  Więcej o recenzencie

    Słodko - gorzka opowieść o życiu w Irlandii lat trzydziestych i czterdziestych XX wieku, widziana oczami dziecka z dzielnicy nędzy. Nagroda Pulitzera, którą została uhonorowana powinna być dostateczną zachętą.

    (1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Świetna książka (2008-07-25)

    saluki  Więcej o recenzencie

    Trafiłam na nią przypadkiem, kupiłam ją wiedziona jedynie przeczuciem i wychodząc z założenia, że nagroda Pulitzera coś znaczy. Teraz nie mogę się od niej oderwać. Jeśli chcesz zobaczyć Irlandię - niepodległą, lecz zniewoloną przez własne demony - przeczytaj koniecznie. A jeśli chcesz po prostu obcować ze świetną lekturą - przeczytaj tym bardziej!

    (3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Jezus i pogoda... dla bogaczy. (2007-07-11)

    Fuine 3Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!  Więcej o recenzencie

    Trudno byłoby zapewne komukolwiek uwierzyć, że w Limeryku bez przerwy pada deszcz, łatwo jednak zrozumieć, skąd młody Francis wziął to przeświadczenie. W zestawieniu z przekraczającą ludzkie pojęcie biedą, łachmanem na grzbiecie i pustką w żołądku słońce nie ma większych szans na zwrócenie na siebie uwagi, nawet w życiu najpogodniejszego z natury dziecka. A Francis do takich zdecydowanie nie należy – przeniesiony gwałtownie z w miarę stabilnej egzystencji Stanów Zjednoczonych do krzyczącej biedą Irlandii, musi gwałtownie dorosnąć do ról, których nie spełniają osoby do tego wyznaczone. Stać się ojcem tam, gdzie tatuś-bumelant nie zapewnia rodzinnego wsparcia... Głową rodziny, gdzie mamusia-nieboga podołać obowiązkom nie może... Starszym bratem-podporą dla młodszego rodzeństwa... Uczniem na miarę szkolnych oczekiwań... Przyjacielem w potrzebie... Sąsiadem na dobre i złe... Aż wreszcie pisarzem, który w tych na przemian wzruszających i zabawnych wspomnieniach z dzieciństwa ukaże czytelnikom Irlandię, jakiej nie mogli poznać wędrując z Jamesem Joycem ulicami Dublina. Limeryk – rozchlapany, głodny, zagubiony w błotnistych slumsach – staje się świadkiem niezłomności ludzkiego (dziecięcego!) ducha, który nie tylko jest w stanie przetrwać tam, gdzie łamią się losy dorosłych, ale i zachować wręcz niewiarygodną szlachetność oraz humor. Tak, humor, który sprawia, że "Prochy Angeli" nie stały się płaczliwą relacją typu "ojojoj biedaczek ci ja", a dowcipną książką o losach dobrych i złych... Podobno pewne publiczne osoby ze sportretowanego w powieści miasta zarzuciły autorowi oszczerstwo, twierdząc, że limeryckie slumsy nigdy nie wyglądały w ten sposób, ale czy ja wiem? Z "Prochów Angeli" wyziera szczerość brutalna jak rzadko. Szczerość przetrwania na przekór przeciwnościom, z zachowaniem godności, którą najlepiej obrazuje scena spowiedzi chyba dziesięcioletniego bohatera: "Ojcze, przebacz mi, bo zgrzeszyłem". "Czym zgrzeszyłeś synu?" "Ukradłem rybę i frytki pijakowi pod pubem". A skąd ta kradzież? Bo ojciec przepija właśnie ostatnie pieniądze, wysłane przez ciotkę z okazji narodzin naszej siostrzyczki... I rację ma ksiądz stwierdzając, że w obliczu tej dziecięcej niewinności on sam czuje się prochem marnym, prochem gorszym niż ów tytułowy popiół. Frankie i Malachy przetrwali piekło dzieciństwa, by powrócić do Stanów i swą postacią zaświadczyć co przeżyli. I jeśli potrzebujecie jakiejkolwiek jeszcze rekomendacji do przeczytania tej książki, dodam jeszcze, że historia McCourtów nie kończy się w zachlapanym Limeryku. Kolejna jej część mówi o losach Franka za oceanem, a też Malachy chwyta za pióro, by dopowiedzieć swą część rodzinnej sagi o przetrwaniu i jeśli owe kontynuacje są równie dobre jak "Prochy Angeli" (oraz ich filmowa adaptacja), to rzadko kiedy trafia się na księgarskich półkach kolekcja irlandzkich opowieści tak warta pięciu merlinów. Brawo!

    (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Jezus i pogoda... dla bogaczy. (2007-07-09)

    Fuine 3Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!  Więcej o recenzencie

    Trudno byłoby zapewne komukolwiek uwierzyć, że w Limeryku bez przerwy pada deszcz, łatwo jednak zrozumieć, skąd młody Francis wziął to przeświadczenie. W zestawieniu z przekraczającą ludzkie pojęcie biedą, łachmanem na grzbiecie i pustką w żołądku słońce nie ma większych szans na zwrócenie na siebie uwagi, nawet w życiu najpogodniejszego z natury dziecka. A Francis do takich zdecydowanie nie należy – przeniesiony gwałtownie z w miarę stabilnej egzystencji Stanów Zjednoczonych do krzyczącej biedą Irlandii, musi gwałtownie dorosnąć do ról, których nie spełniają osoby do tego wyznaczone. Stać się ojcem tam, gdzie tatuś-bumelant nie zapewnia rodzinnego wsparcia... Głową rodziny, gdzie mamusia-nieboga podołać obowiązkom nie może... Starszym bratem-podporą dla młodszego rodzeństwa... Uczniem na miarę szkolnych oczekiwań... Przyjacielem w potrzebie... Sąsiadem na dobre i złe... Aż wreszcie pisarzem, który w tych na przemian wzruszających i zabawnych wspomnieniach z dzieciństwa ukaże czytelnikom Irlandię, jakiej nie mogli poznać wędrując z Jamesem Joycem ulicami Dublina. Limeryk – rozchlapany, głodny, zagubiony w błotnistych slumsach – staje się świadkiem niezłomności ludzkiego (dziecięcego!) ducha, który nie tylko jest w stanie przetrwać tam, gdzie łamią się losy dorosłych, ale i zachować wręcz niewiarygodną szlachetność oraz humor. Tak, humor, który sprawia, że "Prochy Angeli" nie stały się płaczliwą relacją typu "ojojoj biedaczek ci ja", a dowcipną książką o losach dobrych i złych... Podobno pewne publiczne osoby ze sportretowanego w powieści miasta zarzuciły autorowi oszczerstwo, twierdząc, że limeryckie slumsy nigdy nie wyglądały w ten sposób, ale czy ja wiem? Z "Prochów Angeli" wyziera szczerość brutalna jak rzadko. Szczerość przetrwania na przekór przeciwnościom, z zachowaniem godności, którą najlepiej obrazuje scena spowiedzi chyba dziesięcioletniego bohatera: "Ojcze, przebacz mi, bo zgrzeszyłem". "Czym zgrzeszyłeś synu?" "Ukradłem rybę i frytki pijakowi pod pubem". A skąd ta kradzież? Bo ojciec przepija właśnie ostatnie pieniądze, wysłane przez ciotkę z okazji narodzin naszej siostrzyczki... I rację ma ksiądz stwierdzając, że w obliczu tej dziecięcej niewinności on sam czuje się prochem marnym, prochem gorszym niż ów tytułowy popiół. Frankie i Malachy przetrwali piekło dzieciństwa, by powrócić do Stanów i swą postacią zaświadczyć co przeżyli. I jeśli potrzebujecie jakiejkolwiek jeszcze rekomendacji do przeczytania tej książki, dodam jeszcze, że historia McCourtów nie kończy się w zachlapanym Limeryku. Kolejna jej część mówi o losach Franka za oceanem, a też Malachy chwyta za pióro, by dopowiedzieć swą część rodzinnej sagi o przetrwaniu i jeśli owe kontynuacje są równie dobre jak "Prochy Angeli" (oraz ich filmowa adaptacja), to rzadko kiedy trafia się na księgarskich półkach kolekcja irlandzkich opowieści tak warta pięciu merlinów. Brawo!

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Jezus i pogoda... dla bogaczy. (2007-07-07)

    Fuine 3Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!  Więcej o recenzencie

    Trudno byłoby zapewne komukolwiek uwierzyć, że w Limeryku bez przerwy pada deszcz, łatwo jednak zrozumieć, skąd młody Francis wziął to przeświadczenie. W zestawieniu z przekraczającą ludzkie pojęcie biedą, łachmanem na grzbiecie i pustką w żołądku słońce nie ma większych szans na zwrócenie na siebie uwagi, nawet w życiu najpogodniejszego z natury dziecka. A Francis do takich zdecydowanie nie należy – przeniesiony gwałtownie z w miarę stabilnej egzystencji Stanów Zjednoczonych do krzyczącej biedą Irlandii, musi gwałtownie dorosnąć do ról, których nie spełniają osoby do tego wyznaczone. Stać się ojcem tam, gdzie tatuś-bumelant nie zapewnia rodzinnego wsparcia... Głową rodziny, gdzie mamusia-nieboga podołać obowiązkom nie może... Starszym bratem-podporą dla młodszego rodzeństwa... Uczniem na miarę szkolnych oczekiwań... Przyjacielem w potrzebie... Sąsiadem na dobre i złe... Aż wreszcie pisarzem, który w tych na przemian wzruszających i zabawnych wspomnieniach z dzieciństwa ukaże czytelnikom Irlandię, jakiej nie mogli poznać wędrując z Jamesem Joycem ulicami Dublina. Limeryk – rozchlapany, głodny, zagubiony w błotnistych slumsach – staje się świadkiem niezłomności ludzkiego (dziecięcego!) ducha, który nie tylko jest w stanie przetrwać tam, gdzie łamią się losy dorosłych, ale i zachować wręcz niewiarygodną szlachetność oraz humor. Tak, humor, który sprawia, że "Prochy Angeli" nie stały się płaczliwą relacją typu "ojojoj biedaczek ci ja", a dowcipną książką o losach dobrych i złych... Podobno pewne publiczne osoby ze sportretowanego w powieści miasta zarzuciły autorowi oszczerstwo, twierdząc, że limeryckie slumsy nigdy nie wyglądały w ten sposób, ale czy ja wiem? Z "Prochów Angeli" wyziera szczerość brutalna jak rzadko. Szczerość przetrwania na przekór przeciwnościom, z zachowaniem godności, którą najlepiej obrazuje scena spowiedzi chyba dziesięcioletniego bohatera: "Ojcze, przebacz mi, bo zgrzeszyłem". "Czym zgrzeszyłeś synu?" "Ukradłem rybę i frytki pijakowi pod pubem". A skąd ta kradzież? Bo ojciec przepija właśnie ostatnie pieniądze, wysłane przez ciotkę z okazji narodzin naszej siostrzyczki... I rację ma ksiądz stwierdzając, że w obliczu tej dziecięcej niewinności on sam czuje się prochem marnym, prochem gorszym niż ów tytułowy popiół. Frankie i Malachy przetrwali piekło dzieciństwa, by powrócić do Stanów i swą postacią zaświadczyć, co przeżyli. I jeśli potrzebujecie jakiejkolwiek jeszcze rekomendacji do przeczytania tej książki, dodam jeszcze, że historia McCourtów nie kończy się w zachlapanym Limeryku. Kolejna jej część mówi o losach Franka za oceanem, a też Malachy chwyta za pióro, by dopowiedzieć swą część rodzinnej sagi o przetrwaniu i jeśli owe kontynuacje są równie dobre jak "Prochy Angeli" (oraz ich filmowa adaptacja), to rzadko kiedy trafia się na księgarskich półkach kolekcja irlandzkich opowieści tak warta pięciu merlinów. Brawo!

    (8 z 8 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Jezus i pogoda... dla bogaczy. (2007-07-07)

    Fuine 3Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!  Więcej o recenzencie

    Trudno byłoby zapewne komukolwiek uwierzyć, że w Limeryku bez przerwy pada deszcz, łatwo jednak zrozumieć, skąd młody Francis wziął to przeświadczenie. W zestawieniu z przekraczającą ludzkie pojęcie biedą, łachmanem na grzbiecie i pustką w żołądku słońce nie ma większych szans na zwrócenie na siebie uwagi, nawet w życiu najpogodniejszego z natury dziecka. A Francis do takich zdecydowanie nie należy – przeniesiony gwałtownie z w miarę stabilnej egzystencji Stanów Zjednoczonych do krzyczącej biedą Irlandii, musi gwałtownie dorosnąć do ról, których nie spełniają osoby do tego wyznaczone. Stać się ojcem tam, gdzie tatuś-bumelant nie zapewnia rodzinnego wsparcia... Głową rodziny, gdzie mamusia-nieboga podołać obowiązkom nie może... Starszym bratem-podporą dla młodszego rodzeństwa... Uczniem na miarę szkolnych oczekiwań... Przyjacielem w potrzebie... Sąsiadem na dobre i złe... Aż wreszcie pisarzem, który w tych na przemian wzruszających i zabawnych wspomnieniach z dzieciństwa ukaże czytelnikom Irlandię, jakiej nie mogli poznać wędrując z Jamesem Joycem ulicami Dublina. Limeryk – rozchlapany, głodny, zagubiony w błotnistych slumsach – staje się świadkiem niezłomności ludzkiego (dziecięcego!) ducha, który nie tylko jest w stanie przetrwać tam, gdzie łamią się losy dorosłych, ale i zachować wręcz niewiarygodną szlachetność oraz humor. Tak, humor, który sprawia, że "Prochy Angeli" nie stały się płaczliwą relacją typu "ojojoj biedaczek ci ja", a dowcipną książką o losach dobrych i złych... Podobno pewne publiczne osoby ze sportretowanego w powieści miasta zarzuciły autorowi oszczerstwo, twierdząc, że limeryckie slumsy nigdy nie wyglądały w ten sposób, ale czy ja wiem? Z "Prochów Angeli" wyziera szczerość brutalna jak rzadko. Szczerość przetrwania na przekór przeciwnościom, z zachowaniem godności, którą najlepiej obrazuje scena spowiedzi chyba dziesięcioletniego bohatera: "Ojcze, przebacz mi, bo zgrzeszyłem". "Czym zgrzeszyłeś synu?" "Ukradłem rybę i frytki pijakowi pod pubem". A skąd ta kradzież? Bo ojciec przepija właśnie ostatnie pieniądze, wysłane przez ciotkę z okazji narodzin naszej siostrzyczki... I rację ma ksiądz stwierdzając, że w obliczu tej dziecięcej niewinności on sam czuje się prochem marnym, prochem gorszym niż ów tytułowy popiół. Frankie i Malachy przetrwali piekło dzieciństwa, by powrócić do Stanów i swą postacią zaświadczyć co przeżyli. I jeśli potrzebujecie jakiejkolwiek jeszcze rekomendacji do przeczytania tej książki, dodam jeszcze, że historia McCourtów nie kończy się w zachlapanym Limeryku. Kolejna jej część mówi o losach Franka za oceanem, a też Malachy chwyta za pióro, by dopowiedzieć swą część rodzinnej sagi o przetrwaniu i jeśli owe kontynuacje są równie dobre jak "Prochy Angeli" (oraz ich filmowa adaptacja), to rzadko kiedy trafia się na księgarskich półkach kolekcja irlandzkich opowieści tak warta pięciu merlinów. Brawo!

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Jezus i pogoda... dla bogaczy. (2007-07-07)

    Fuine 3Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!  Więcej o recenzencie

    Trudno byłoby zapewne komukolwiek uwierzyć, że w Limeryku bez przerwy pada deszcz, łatwo jednak zrozumieć, skąd młody Francis wziął to przeświadczenie. W zestawieniu z przekraczającą ludzkie pojęcie biedą, łachmanem na grzbiecie i pustką w żołądku słońce nie ma większych szans na zwrócenie na siebie uwagi, nawet w życiu najpogodniejszego z natury dziecka. A Francis do takich zdecydowanie nie należy – przeniesiony gwałtownie z w miarę stabilnej egzystencji Stanów Zjednoczonych do krzyczącej biedą Irlandii, musi gwałtownie dorosnąć do ról, których nie spełniają osoby do tego wyznaczone. Stać się ojcem tam, gdzie tatuś-bumelant nie zapewnia rodzinnego wsparcia... Głową rodziny, gdzie mamusia-nieboga podołać obowiązkom nie może... Starszym bratem-podporą dla młodszego rodzeństwa... Uczniem na miarę szkolnych oczekiwań... Przyjacielem w potrzebie... Sąsiadem na dobre i złe... Aż wreszcie pisarzem, który w tych na przemian wzruszających i zabawnych wspomnieniach z dzieciństwa ukaże czytelnikom Irlandię, jakiej nie mogli poznać wędrując z Jamesem Joycem ulicami Dublina. Limeryk – rozchlapany, głodny, zagubiony w błotnistych slumsach – staje się świadkiem niezłomności ludzkiego (dziecięcego!) ducha, który nie tylko jest w stanie przetrwać tam, gdzie łamią się losy dorosłych, ale i zachować wręcz niewiarygodną szlachetność oraz humor. Tak, humor, który sprawia, że "Prochy Angeli" nie stały się płaczliwą relacją typu "ojojoj biedaczek ci ja", a dowcipną książką o losach dobrych i złych... Podobno pewne publiczne osoby ze sportretowanego w powieści miasta zarzuciły autorowi oszczerstwo, twierdząc, że limeryckie slumsy nigdy nie wyglądały w ten sposób, ale czy ja wiem? Z "Prochów Angeli" wyziera szczerość brutalna jak rzadko. Szczerość przetrwania na przekór przeciwnościom, z zachowaniem godności, którą najlepiej obrazuje scena spowiedzi chyba dziesięcioletniego bohatera: "Ojcze, przebacz mi, bo zgrzeszyłem". "Czym zgrzeszyłeś synu?" "Ukradłem rybę i frytki pijakowi pod pubem". A skąd ta kradzież? Bo ojciec przepija właśnie ostatnie pieniądze, wysłane przez ciotkę z okazji narodzin naszej siostrzyczki... I rację ma ksiądz stwierdzając, że w obliczu tej dziecięcej niewinności on sam czuje się prochem marnym, prochem gorszym niż ów tytułowy popiół. Frankie i Malachy przetrwali piekło dzieciństwa, by powrócić do Stanów i swą postacią zaświadczyć co przeżyli. I jeśli potrzebujecie jakiejkolwiek jeszcze rekomendacji do przeczytania tej książki, dodam jeszcze, że historia McCourtów nie kończy się w zachlapanym Limeryku. Kolejna jej część mówi o losach Franka za oceanem, a też Malachy chwyta za pióro, by dopowiedzieć swą część rodzinnej sagi o przetrwaniu i jeśli owe kontynuacje są równie dobre jak "Prochy Angeli" (oraz ich filmowa adaptacja), to rzadko kiedy trafia się na księgarskich półkach kolekcja irlandzkich opowieści tak warta pięciu merlinów. Brawo!

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Książki - Zapowiedzi - zamów już dziś!

    Książki - wszystkie zapowiedzi »

    Książki - Nowości - polecamy!

    Książki - wszystkie nowości »

    Książki - Promocje - kupuj i oszczędzaj!