Koszyk pusty
Ci, którzy kupili ten towar, kupili też...
-
- Zaginiony symbol
- Dan Brown
- cena: 43,49 zł
-
- Arka
- Boyd Morrison
- cena: 34,49 zł
Nasza cena: 32,49 zł
Cena rynkowa: 34,99 zł
Co to jest cena rynkowa?
Oferujemy ceny niższe od średnich rynkowych. Na naszych stronach, obok ceny, po której towar można w Merlinie kupić, informujemy także o tzw. cenie rynkowej. Cena rynkowa jest obliczana na podstawie znajomości średnich marż hurtowych i detalicznych obowiązujących w Polsce dla danej grupy towarów, w normalnym obrocie, czyli gdy towar nie jest objęty specjalną promocją producenta lub dystrybutora. W przypadku książek często jest to cena drukowana na okładce przez wydawcę. Znając jednak realia rynku zastrzegamy, że możesz spotkać daną książkę, płytę czy inny towar zarówno taniej, jak i znacznie drożej. Mamy jednak nadzieję, że informacja o tym, ile mniej więcej kosztuje towar w innych sklepach, będzie dla Ciebie ważną wskazówką przy decyzji o zakupie, np. przy obliczeniach, od jakiej wartości zamówienia nasze upusty równoważą koszt przesyłki.
Towar w magazynie, powinniśmy wysłać go w ciągu 24 godzin (1 dzień roboczy).
wysyłamy w ciągu 3-5 dni roboczychTowaru nie mamy w magazynie, sprowadzamy go w ciągu max 5 dni roboczych.
wysyłamy w ciągu 7 lub 14 dni roboczychTowaru nie mamy w magazynie, sprowadzamy go w ciągu max 14 dni roboczych.
towar trudno dostępny, do 21 dniTowar sprowadzany zza granicy lub produkowany pod zamówienie.
w sprzedaży od ...To zapowiedź, którą możesz już zamówić. W podanym terminie pojawi się
w sprzedaży.
Towar chwilowo wyczerpany u dostawców, ale możesz go zamówić.
W podanym terminie pojawi się ponownie w sprzedaży.
Towar wyczerpany, nie można go obecnie zamówić.
3-5 dni roboczych

Koszyk pusty
Chcę otrzymywać korespondencję o pozycjach tego autora.
Sierpień 2010 - Szybka akcja tej wysokooktanowej powieści, jak zawsze z Benem Hope′em w roli głównej, zachwyci miłośników twórczości Dana Browna i wielbicieli Jasona Bourne′a.
Trzecia po "Tajemnicy alchemika" i "Spisku Mozarta" książka Scotta Marianiego.
Ben Hope, były komandos SAS, służb...
Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".
Średnia ocena z 3 recenzji (Dodaj własną)
Joanna Gołaszewska Więcej o recenzencie
Książek o bohaterach ratujących świat przed zagładą jest już sporo. Mają swoich miłośników, mają i przeciwników, czyli wszystko w normie. Jak świat światem, jeszcze się taki nie narodził, co by wszystkim dogodził. Tym wstępem chciałam dać do zrozumienia, że "Proroctwo sądnego dnia" zgrabnie wpisuje się w nurt książek sensacyjnych o niesamowicie sprawnym i niesamowicie mądrym bohaterze, który ratuje świat. Ponadto, co ważne, jest samotny i walczy z dobrze zorganizowaną grupą ludzi. Są to najczęściej skorumpowani policjanci, bądź agenci organizacji mającej pomagać ludziom, np. CIA, FBI. I taka jest też ta książka. Napisana sprawnie, o wartkiej akcji i hołdująca słusznym racjom, że nie wolno oszukiwać przyjaciół, że nie wolno krzywdzić niewinnych, że politycy mają służyć ludziom, a nie obmyślać swoje małe interesiki. Wszystko pięknie i czyta się tę książkę bardzo dobrze, ale zastanawiam się, dlaczego w takiej formie podano nam dość mądre skądinąd rzeczy? Bo o tym, że fanatyzm religijny prowadzi tylko do nieszczęść i wojen, to już chyba wszyscy się przekonali? I autor to właśnie próbuje przekazać. "(...) ich wiara jest wykorzystywana do walki o władzę i do zabijania ludzi. A może już powinno to do nich dotrzeć?Ben pomyślał o długiej historii ludzkości. Czy naprawdę może kogoś nadal zaskakiwać zjawisko, że niewielkie grupy dzierżących władzę cyników nieraz wykorzystują religię do realizacji swych własnych celów?"* Powtarzam zatem - to wszystko prawda i warto o tym przypominać tym rozmodlonym grupom, że ich wiara pozwala nimi łatwo kierować i jest świetną pożywką dla demagogii. Ale powieść skupia się nie na tym, co mądre i warte podkreślania, tylko epatuje sprawnością fizyczną bohatera, jego szybkością, celnością strzałów. Może to jest sposób na dotarcie do większości? Dzięki temu może wielu ludzi przeczyta powieść sensacyjną jako rozrywkę i przez przypadek zamyśli się nad cynizmem polityków udających rozmodlenie? Powieść jest ciekawa, wciągająca, ale nie zaskakuje. Ot, dobra powieść sensacyjna. Polecam miłośnikom gatunku, do których ja również należę; należę z całą świadomością i dlatego chętnie kiedyś sięgnę po inne powieści tego autora. *S. Mariani, "Proroctwo sądnego dnia", tłum.Wojciech Jędruszek, wyd. MUZA S.A., 2010,s. 354
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Aleksandra Świerczek Więcej o recenzencie
Po przeczytaniu brawurowej lektury Scotta Mariani pt.: "Spisek Mozarta" nie mogłam odmówić sobie tej przyjemności i sięgnęłam po kolejne dzieło tego autora. Początkowo obawiałam się, że spotkanie z pisarzem okaże się totalnym niewypałem, jednak już po kilku rozdziałach moje uczucia w stosunku do "Proroctwo sądnego dnia" wróciły na właściwe tory. Po raz drugi spotykamy się z Benem Hope, któremu los w ostatnim czasie uwielbia płatać figle. Tym razem główny bohater wyrusza na poszukiwania badaczki i archeologa biblijnego i - jak to bywa w tego typu książkach - zostaje wplątany w niezwykle niebezpieczną misję. W tej odsłonie były żołnierz SAS walczy nie tylko o życie swoje i towarzyszącej mu kobiety, ale także milionów niczemu winnych ludzi. Czy Benowi uda się pokrzyżować szyki niebezpiecznym osobnikom? Muszę przyznać, iż lektura zrobił na mnie piorunujące wrażenie. Spragniona kolejnych stron czytałam ją nie tylko w domu, ale również w autobusie, tramwaju i pociągu. Scott Mariani doskonale zaplanował fabułę powieści, której zagadki i odpowiedzi dawkowane były czytelnikowi równomiernie. Przez cały czas coś się działo, dzięki czemu przez większość książki nie nudziłam się. Już sam plan porwania osobistości mówił sam za siebie. Dodatkowo autor posługuje się charakterystycznym dla siebie stylem, który mi osobiście odpowiada. Swoją drogą i wydawnictwo MUZA zaopatrzyło powieść w okładkę podobną do tej, która zdobiła poprzedni tom przygód Bena Hope'a. Myślę, że dzięki temu "Proroctwo sądnego dnia" zyska jeszcze większą rzeszę potencjalnych odbiorców. Tradycyjnie polecam książkę fanom Dana Browna!
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
ksiazkowo Więcej o recenzencie
Ben Hope (cóż za strategicznie wybrane nazwisko!) jest byłym żołnierzem elitarnej jednostki SAS. Ma on dosyć swojego życia związanego z armią, a zresztą tragiczne wydarzenia z przyszłości nie pozwalają mu się na niej skupić Decyduje się więc powrócić do przerwanych kilkanaście lat temu studiów teologicznych na Oxfordzie. Zaczyna je pełen zapału, studiuje bez wytchnienia całe dnie. Jednak pewnego dnia zgłasza się do niego profesor, przyjaciel ojca Bena, zapraszając go na obiad. Tam oto Ben dowiaduje się, że córka profesora – Zoe – zaginęła w nieznanych okolicznościach. Dla Bena ta sprawa wygląda na zwykły przypadek odseparowania się od opiekuńczej rodziny. Wysyła więc swojego przyjaciela – Charliego – by ten poleciał na Korfu i zbadał sprawę zniknięcia dziewczyny. Jednak kilka dni później Charlie wzywa Bena do pomocy. Po przylocie Bena przyjaciele spotykają się w kawiarni, która zostaje wysadzona w powietrze, Charlie ginie, a Benowi udaje się cudem przeżyć. I tutaj zaczyna się właściwie cała historia… Bo zniknięcie Zoe nie jest tak niewinne, jak się wydawało. Jest ona badaczką i archeologiem biblijnym, może więc odnalazła na wykopaliskach coś, o światowym znaczeniu? Ale co ma z nią do czynienia Clayton Cleaver – telewizyjny ewangelista z ambicjami politycznymi? I dlaczego w sprawę wplątane jest CIA? O co w tym wszystkim chodzi? Fabuła książki zbudowana jest całkiem ciekawie, autor miał ciekawy pomysł. Owszem, generalnie wiele jest podobnych książek, tutaj jednak najbardziej rzucił mi się w oczy i utkwił w głowie fakt manipulacji przez polityków. Jak bardzo wpływają oni na nasze życie, jak mogą je jednym słowem, czy ruchem ręki zamienić w koszmar, czy wręcz zakończyć. Jak bardzo wpływają na media, służby specjalne, wojsko, całe kraje i regiony. Dobrze przecież o tym wszystkim wiem, ale takie przypomnienie od czasu do czasu robi mi dobrze na trzeźwość osądu. Oczywiście, to co dzieje się w książce jest tylko fikcją literacką, ale chyba nikt nie jest dosyć naiwny, by sądzić, że ta akurat fikcja bardzo różni się od rzeczywistości… W tej ciekawej fabule trochę dokuczali mi bohaterowie, którzy – jak na mój gust – są odrobinę zbyt biało-czarni. Dialogi też momentami były lekko toporne, ale wrażenie to może wynikać z faktu, że książkę czytałam w pociągu i nie do końca mogłam się na niej skupić. Ale ani na chwilę nie traciłam wątpliwości, że Ben wszystko rozwali i zdoła dokończyć misję, Zoe się odnajdzie cała i zdrowa i wszystko będzie ok. Ale w związku z bohaterami autor jednak kilka razy mnie zaskoczył. Do tego akcja jest błyskawiczna, zmienia się czasami ze strony na stronę. Pełno tam pościgów, wymykania się z pułapek, dochodzeń, popisów strzeleckich, nawiązań do dni ostatecznych i proroctw biblijnych. Generalnie w "Proroctwie sądnego dnia" znajdzie się sporo ciekawych wątków. Już wspominałam o wątku manipulacji politycznych, jednak jest tam również wątek manipulacji biblijnych, związanych zarówno z manipulacją telewizyjną, jak i literacką, czy na przykład finansową. Poza tym znajdziemy również wątek związany z pracą w służbach specjalnych i ich wpływem na codzienne życie. A to wszystko okraszone jest wątkiem związanym z wiarą, miłością, przyjaźnią.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

























