Rośliny potrafią chodzić, potrafią latać, pełzać ale i wybuchać. Wydaje się, że niektóre potrafią nawet widzieć lub mysleć. Nie wierzycie? Sir David Attenborough odkrywa przed nami świat roślin jakiego do tej pory nie znaliśmy. We wszystkich dotychczasowych produkcjach rosliny stanowiły jedynie tło dla przedstawienia życia zwierząt. Ta jedyna w swoim rodzaju seria, po raz pierwszy pokazuje, że świat roślin jest tak samo ciekawy i pełen dramtycznych wydarzeń, jak świat ssaków lub ptaków. Najpiękniejsze, najbardziej drapieżne i największe na świecie kwiaty i ich sposób na przetrwanie. Obserwacja to prawdziwy spektakl przyrodniczy i niezwykła uczta dla oczu. Przekrocz magiczny próg prywatnego świata roślin.
Badyle zwykłe i niezwykłe
(2011-01-14)
Jellycrusher
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
O serialach przyrodniczych Davida Attenborough napisałem w merlinowskich recenzjach już tyle superlatyw, że można by poczuć przesyt. Cóż jednak zrobić, kiedy inaczej się nie da... "Prywatne życie roślin" znam od dawna z telewizji i wersji książkowej, ale gdy tylko pojawiło się w sklepie - kupiłem natychmiast. Ekipa BBC pod wodzą Attenborough pokazuje tu, że rośliny - co nie wszyscy sobie uświadamiamy - też są organizmami żywymi, tyle że żyją w innym tempie. I żeby tego dowieść, przedstawia niezliczone sekwencje zrealizowane w tempie przyspieszonym. Mogłoby się wydawać, że poklatkowe filmowanie roślin w celu pokazania ich rozwoju, normalnie odbywającego się z szybkością niedostrzegalną dla człowieka, to nic nowego. A jednak zdobycze nowoczesnej techniki pozwoliły w tym serialu połączyć oba rodzaje ujęć, usunąć z nich migotanie wywołane zmianami oświetlenia i umożliwiły ruch kamery jak w normalnym filmie. Na dodatek sfilmowanie tych wszystkich niesamowitych rzeczy wymagało cierpliwości już nie ogromnej (jak to zwykle w filmie przyrodniczym bywa), ale wręcz niebotycznej. Dzięki niej jednak możemy oglądać przemiany roślinnych środowisk zachodzące już nie tylko w ciągu różnych pór roku, ale i kilku lat... Nie mogę się jednak powstrzymać od również już tradycyjnych uszczypliwości pod adresem tłumaczki. Co prawda nazwy gatunkowe są na ogół w porządku, ale znowu mamy "barracks" przetłumaczone na "baraki" zamiast "koszary" (a chodzi o siedzibę mrówek-wojowników). Warto też dopuścić myśl, że słowa miewają więcej niż jedno znaczenie, a skoro tekst traktuje o dżungli, to tłumaczenie "vine" na "winorośl" jest bez sensu - chodzi o pnącze, lianę. Tak czy inaczej, film jest znakomity - wart każdej minuty, którą się spędzi na jego oglądaniu.
(6 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji