Zima to czas twardzieli. Będziemy pokonywać zaspy, biegać na nartach, zdobywać bagna, zamarznięte rzeki i jeziora. I to bez słowa narzekania, bo zupełnie nie ma na to czasu. Zimą trzeba tropić, i kropka. Tym razem z Adamem Wajrakiem wyruszamy z misją detektywistyczną - naszym celem będzie wyśledzić mordercę tak okrutnego, że na samą myśl przechodzą dreszcze. Czyha na swoje ofiary tuż za naszymi domami, na łąkach i polach. W Puszczy Białowieskiej wprosimy się na kolację do wilczej watahy, a w Bieszczadach pośledzimy jedyne w Polsce dzikie koty - rysie i żbiki.. Poznamy też nowe ptaki - najinteligentniejsze, najsprytniejsze i najbardziej kolorowe - i otworzymy najlepszą w mieście ptasią restaurację.
Prawdziwi tropiciele, czas na ZIMĘ!
Zobaczyć to, co wokół nas:)
(2012-02-17)
Be
El
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Jest to absolutny hit w naszym domu. Czytany często. Otwierany w dowolnym miejscu – i już. Przez matkę dla siebie, i ojca dla siebie, i matkę dzieciom, i ojca również dzieciom. Ostatnio nawet przez dziecko starsze dziecku młodszemu – tak po swojemu, na podstawie zapamiętanych fragmentów i zwariowanych ilustracji Michała Skakuja. A propos - świetnie oddał świat przyrody i żywot leśnego wagabundy – z przytupem i w podskokach, na serio i z przymrużeniem oka. Ach te jego nieogolone gęby podróżnika (Wajraka chyba). Wszak tak ma być i koniec – kto by gdzieś tam w naprędce skleconym namiociku do obserwacji ptaków myślał o tym, by się pozbyć kilkudniowego zarostu. A jedzenie, a …siusianie? Zapomnijcie. Na wszystko przyjdzie czas i pora. Najważniejsza jest przyroda – i naprawdę – proszę się opanować, nie można się śmiać, chrząkać, kaszleć, oddychać, trzasnąć gałązką – bo a nuż mi ktoś wilka przepłoszy. Autor, na co dzień dziennikarz pewnej znanej gazety, chodzi sobie po świecie i obserwuje naturę. Potem zapisuje wrażenia na papierze – a pisze tak, że człowiek od razu głupich myśli dostaje, no bo po co te wszystkie bogactwa, po co wakacje na Teneryfie i domek w Hiszpanii, po co drogie zegarki i samochody. Człowiek szczęśliwy to jest wtedy, gdy na własne oczy zobaczy jak srokosz nabija swoje ofiary na kolce, znajdzie trop wilka, albo rysia i przeżyje na statku 10 w skali Beauforta. Czyta się bardzo fajnie o wyprawach w Bieszczady, Puszczy Białowieskiej (tutaj Autor pomieszkuje), nad stawy i jeziora, nasze morze. A wszystko oprószone śniegiem, skute mrozem, w niskich temperaturach. Znajdziecie też wiele cennych uwag praktycznych – ubiór, sprzęt do informacji, narty, ohydny sposób na stopy, maskowanie. Nic to - człowiek chce rzucić wszystko i od razu szukać jakichś śladów wokół własnej chałupy, wybrać się do lasu, szukać wiatru w polu. Jeśli tak działa lektura na czytelnika – to się książka udała. I to bardzo.
(2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji